Chwilowe ochłodzenie nawiewu w samochodzie potrafi zaskoczyć, zwłaszcza gdy ogrzewanie jest ustawione na wysoką temperaturę. Kierowca czuje nagły podmuch zimnego powietrza i instynktownie podejrzewa usterkę ogrzewania albo klimatyzacji. W większości przypadków problem nie ma nic wspólnego z awarią – to naturalna konsekwencja praw fizyki, konstrukcji układu HVAC oraz sposobu, w jaki samochód porusza się po łuku.
Kiedy najłatwiej wyczuć zimny podmuch
Zjawisko nasila się podczas długich, dynamicznych zakrętów – na przykład przy pokonywaniu ronda, wjazdów i zjazdów z autostrady czy krętych odcinków dróg górskich. Ważna jest zarówno prędkość, jak i czas trwania manewru: im większe przeciążenie boczne i im dłużej ono trwa, tym bardziej wyraźny staje się napływ chłodniejszego powietrza. Kierowcy rzadziej odczuwają ten efekt w krótkich, spokojnych skrętach wykonywanych z niewielką prędkością.
Jak działa układ wentylacji w zakręcie
Powietrze dociera do kabiny kanałami, które w większości samochodów nie są całkowicie symetryczne. Podczas jazdy na wprost dmuchawa wtłacza powietrze równomiernie przez nagrzewnicę i – jeśli jest włączona klimatyzacja – przez parownik. Kiedy pojawia się silne przeciążenie boczne, w przewodach wentylacyjnych tworzy się drobna różnica ciśnień. Część strugi może ominąć elementy grzewcze lub chłodzące i dostać się do kabiny szybciej, zanim zdąży się ogrzać. Różnica temperatur między powietrzem z zewnątrz a tym podgrzanym daje wrażenie nagłego ochłodzenia, choć faktycznie układ nadal pracuje poprawnie.
Co istotne, układ kierowniczy nie jest w żaden sposób połączony z wentylacją. To siła odśrodkowa działająca na masę powietrza powoduje chwilowe zaburzenie przepływu. Po zakończeniu skrętu ciśnienia wyrównują się, a nawiew wraca do ustawionej temperatury w ciągu kilku sekund.
Dlaczego małe i proste konstrukcje reagują mocniej
Samochody segmentu A i B oraz budżetowe wersje większych modeli często mają mniej rozbudowane kanały wentylacyjne i tylko podstawowe klapy mieszające. W takich układach powietrze ma krótszą drogę do pokonania i łatwiej „przeskoczyć” nagrzewnicę lub parownik przy nagłej zmianie ciśnienia. Bogatsze odmiany aut z dwustrefową lub trzystrefową klimatyzacją korzystają z dodatkowych czujników temperatury oraz precyzyjnych serwomechanizmów, które szybciej korygują przepływ, dlatego efekt zimnego podmuchu bywa w nich słabiej odczuwalny.
Jak ograniczyć dyskomfort podczas jazdy
Choć zjawisko jest normalne, można zmniejszyć jego intensywność. W mroźne dni warto unikać ekstremalnych różnic między temperaturą ustawioną na panelu a temperaturą zewnętrzną – łagodniejsze ustawienie 20–22 °C zamiast maksymalnego „Hi” sprawi, że chwilowy spadek nie będzie tak dotkliwy. W długich zakrętach pomaga także włączenie obiegu zamkniętego na czas manewru, co ogranicza napływ zimnego powietrza z zewnątrz. Dobrym nawykiem jest kontrola poziomu płynu chłodniczego i sprawność termostatu; jeśli jednak nawiew wraca do normalnej temperatury zaraz po wyjściu z łuku, można przyjąć, że wszystko działa prawidłowo.