Skokowy wzrost cen benzyny i oleju napędowego, obserwowany od początku roku na większości polskich stacji, po raz kolejny rozpalił dyskusję o roli państwa na rynku paliw. W sytuacji, w której przeciętny rachunek za litr przekracza psychologiczną barierę sześciu złotych, a wpływ konfliktów geopolitycznych i wysokich cen ropy naftowej kumuluje się z rosnącymi kosztami uprawnień do emisji CO2, wielu kierowców oczekuje tarczy ochronnej ze strony rządu. Czy Polacy chcą, aby władza administracyjnie ograniczyła wzrost cen na pylonach? Najnowszy sondaż opinii publicznej przynosi jednoznaczną odpowiedź na to pytanie.

Badanie opinii: metodologia i główne założenia

Ankietę przygotowaną przez United Surveys by IBRiS przeprowadzono w dniach 13–15 marca 2026 r. na reprezentatywnej próbie 1 000 dorosłych mieszkańców kraju. Respondentom zadano jedno, precyzyjnie sformułowane pytanie: „Czy państwo powinno aktywnie ingerować w ceny paliw, by ulżyć portfelom kierowców?”. Dobór próby oparto na kwotowym odzwierciedleniu struktury demograficznej ludności Polski z uwzględnieniem płci, wieku, miejsca zamieszkania i wykształcenia, a maksymalny błąd statystyczny oszacowano na ± 3,1 pkt proc.

Kwestionariusz realizowano w formule mieszanej (CATI oraz CAWI), co pozwoliło na dotarcie zarówno do osób preferujących wywiady telefoniczne, jak i tych, które chętniej odpowiadają online. Odpowiedzi zebrano i zważono tak, by zapewnić zgodność z oficjalnymi danymi GUS.

Dominujące poparcie dla państwowej ingerencji w ceny

Wyniki sondażu ujawniły wyraźną przewagę zwolenników regulacji. Za administracyjną interwencją opowiedziało się łącznie 69,4% respondentów, z czego 44,2% wskazało odpowiedź „zdecydowanie tak”, a 25,2% „raczej tak”. Przeciwników ingerencji było 19,5% (3,5% „zdecydowanie nie” oraz 16,0% „raczej nie”), natomiast 11,1% ankietowanych wybrało opcję „nie wiem/trudno powiedzieć”.

Badacze zwracają uwagę, że tak wysoki poziom akceptacji działań osłonowych jest rzadko spotykany w kwestiach gospodarczych, gdzie opinie Polaków zwykle są bardziej podzielone. Porównywalnie silne poparcie obserwowano ostatnio podczas pandemii COVID-19, gdy analizowano nastawienie społeczeństwa do wprowadzenia tarcz antykryzysowych dla przedsiębiorstw.

Poglądy polityczne a akceptacja regulacji

Rozkład odpowiedzi okazuje się zróżnicowany w zależności od preferencji partyjnych. Wśród wyborców koalicji sprawującej władzę ingerencję popiera 52,0%, sprzeciwia się 36,0%, a 12,0% pozostaje niezdecydowanych. Zupełnie inny obraz wyłania się w elektoratach ugrupowań opozycyjnych (Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja, Partia Razem): aż 86,0% chce interwencji, przeciwny pogląd deklaruje 11,0%, a 3,0% nie wyraża opinii.

W grupie osób nieuczestniczących w wyborach lub jeszcze niezdecydowanych poparcie dla regulacji sięga 66,0%, przy 13,0% odpowiedzi negatywnych i 20,0% braku zdania. Dane te sugerują, że postulaty dotyczące ograniczenia kosztów tankowania mogą stać się jednym z niewielu punktów, w których większość elektoratów mówi niemal jednym głosem, choć motywacje mogą być odmienne – od troski o budżet domowy po krytykę obecnej polityki gospodarczej.

Ekonomiczne i społeczne implikacje potencjalnej kontroli cen

Eksperci podkreślają, że administracyjne zamrożenie lub limitowanie marż detalicznych nie jest rozwiązaniem wolnym od skutków ubocznych. W krótkim terminie może ono przynieść ulgę kierowcom i ograniczyć presję inflacyjną, lecz w dłuższej perspektywie grozi zmniejszeniem inwestycji w infrastrukturę paliwową, wzrostem zadłużenia budżetu albo przeniesieniem kosztów na inne segmenty rynku, np. transport towarowy.

Według szacunków Europejskiego Banku Centralnego podatki pośrednie (VAT, akcyza i opłata paliwowa) stanowią obecnie około 50% ceny litra benzyny w Polsce. Oznacza to, że rząd dysponuje narzędziem fiskalnym pozwalającym obniżyć rachunki na stacjach, lecz każda obniżka stawki akcyzy czy VAT-u generuje ubytek w dochodach państwa. Niemcy i Włochy, które w 2022 r. zdecydowały się na czasową redukcję akcyzy, odnotowały niższy wpływ tego podatku o ponad 30%.

Alternatywą dla sztywnego limitu cen są mechanizmy bonów paliwowych kierowanych do wybranych grup, takich jak firmy transportowe, rolnicy czy dojeżdżający do pracy w regionach o słabej komunikacji publicznej. Rozwiązanie to testowano m.in. we Francji, gdzie wprowadzony w 2023 r. „bon koszykowy” w wysokości 100 € trafił do gospodarstw o dochodzie poniżej progu mediany. Choć instrument ten pomógł najbardziej potrzebującym, jego krytycy wskazują na złożoność administracyjną i ograniczoną przejrzystość kryteriów przyznawania.

W Polsce rząd rozważa obecnie trzy scenariusze: obniżkę VAT o 1–2 pkt proc., czasowe zmniejszenie akcyzy oraz wzmocnienie rezerwy interwencyjnej ropy poprzez większe uwolnienia zapasów. Każda z opcji wymaga oceny wpływu na dochody budżetowe i cele klimatyczne, a także dokładnego oszacowania efektu psychologicznego dla konsumentów. Jedno jest pewne: sondażowe poparcie dla działania państwa pozostawia decydentom coraz mniej przestrzeni do zwlekania z konkretnymi decyzjami.