Po pokonaniu ponad 20 000 kilometrów za kierownicą Lexusa NX 450h+ mogę już jasno określić, gdzie ten plug-in hybrid bije konkurentów pokroju Audi Q5 TFSIe, BMW X3 xDrive30e czy Mercedesa GLC 300e, a w jakich aspektach ustępuje im pola. Jazdy odbywały się w zmiennych warunkach pogodowych, na autostradach, drogach lokalnych i w centrum miasta, co pozwoliło mi realnie ocenić zarówno walory użytkowe, jak i ekonomię pracy układu hybrydowego.

Wady

1. Ograniczona przestrzeń w kabinie – choć z zewnątrz NX dorównuje wymiarami niemieckim rywalom, wewnątrz wyraźnie czuć, że priorytetem stylistów była linia nadwozia. Z tyłu osoby powyżej 185 cm ocierają głowami o podsufitkę, zwłaszcza w wersjach z szklanym dachem, a kieszenie drzwi akceptują maksymalnie litrowe butelki.

2. Specyficzna pozycja za kierownicą – zakres regulacji kolumny i siedziska jest mniejszy niż w BMW X3. Przy moich 180 cm musiałem wybierać między nisko ustawionym fotelem z nieco oddaloną kierownicą a wyższą pozycją z kołem prawie na kolanach. Po kilkunastu dniach można się przyzwyczaić, ale ergonomicznej perfekcji tu nie ma.

3. Wysoki szum powietrza powyżej 120 km/h – do prędkości autostradowych kabina wydaje się dobrze wytłumiona, jednak po przekroczeniu 130 km/h strumień opływającego powietrza staje się głośniejszy niż w Volvo XC60 Recharge. Na tle japońskiego rodzeństwa (RAV4 PHEV) widać postęp, ale klasa premium stawia wyższe wymagania.

4. Brak sportowej dramaturgii – mimo 306 KM łącznej mocy i sprintu do setki w 6,3 s skrzynia e-CVT wygładza przyspieszenia do tego stopnia, że trudno mówić o emocjach. Rekuperacja ma tylko dwa poziomy i działa zbyt krótko, by dostarczyć wrażeń zbliżonych do jedno-pedałowej jazdy znanej z elektryków.

Zalety

1. Dopracowany napęd plug-in – realny zasięg 65–70 km na prądzie (przy temperaturach 10–20 °C) oznacza, że przeciętny mieszczuch może tygodniami nie uruchamiać silnika benzynowego. Dodatkowo układ pozwala utrzymać tryb EV do 130 km/h, a ładowanie z wallboxa 11 kW trwa nieco ponad dwie godziny.

2. Bezkonkurencyjna jakość wykonania – miękka skóra Tahara, perfekcyjnie spasowane panele i fizyczne przyciski do najważniejszych funkcji odróżniają NX-a od rywali, którzy coraz agresywniej cyfryzują kokpit. Po 20 000 km nie odnotowałem żadnych trzasków czy luźnych elementów, a to w segmencie D-SUV nie jest normą.

3. Intuicyjna obsługa – przełączniki trybów EV/Hybrid/Charge znajdują się tuż przy lewym kolanie, a struktura menu na ekranie 14″ przypomina logicznie zorganizowany smartfon. Po stronie kierowcy znajdziemy ponadto dwa pokrętła ukryte w ramionach kierownicy, które pozwalają zmieniać głośność lub widok zegarów bez odrywania wzroku od drogi.

4. Kompleksowy pakiet bezpieczeństwa – najnowsza generacja Lexus Safety System+ obejmuje adaptacyjny tempomat ze wspomaganiem skrętu w łagodnych zakrętach, asystenta zmiany pasa i monitoring ruchu poprzecznego z przodu. W praktyce system działa płynniej niż poprzednio i nie generuje niespodziewanych hamowań, co doceniłem na zatłoczonych odcinkach A2.

Kluczowe dane techniczne

Długość: 4660 mm | Szerokość: 1865 mm | Wysokość: 1640 mm | Rozstaw osi: 2690 mm

Pojemność bagażnika: 500 l | Zbiornik paliwa: 55 l | Masa własna: 2060 kg

Silnik benzynowy: 185 KM (227 Nm) | Silnik elektryczny przedni: 182 KM (270 Nm) | Silnik elektryczny tylny: 54 KM (121 Nm)

Łączna moc systemowa: 306 KM | Bateria litowo-jonowa: 18,1 kWh brutto

Skrzynia: bezstopniowa e-CVT | Napęd: AWD z tylnym silnikiem elektrycznym

0–100 km/h: 6,3 s | Vmax: 200 km/h | Średnie zużycie benzyny po rozładowaniu baterii: 6,4 l/100 km (pomiar własny)