Dwudziestolatek z województwa mazowieckiego postanowił nagrać popisy za kierownicą Fiata, wprowadzając auto w efektowne poślizgi na parkingu przed centrum handlowym. Manewry wykonywał wieczorem, gdy między zaparkowanymi samochodami wciąż krążyli piesi, a część miejsc postojowych była zajęta. Chwilowa ekscytacja szybko przerodziła się w realne zagrożenie dla przypadkowych osób, a także dla trzech pasażerów siedzących w pojeździe obok kierowcy.
Niebezpieczne show na zatłoczonym parkingu
Drifting wymaga precyzyjnej kontroli nad pojazdem i zazwyczaj odbywa się na zamkniętych torach sportowych. Tymczasem młody kierowca sięgnął po tę technikę na publicznym parkingu, gdzie obowiązują te same przepisy co na drodze. Eksperci z Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego podkreślają, że niespodziewany poślizg auta w rejonie, gdzie piesi czują się względnie bezpiecznie, zwiększa ryzyko potrącenia nawet kilkukrotnie. W poważnych wypadkach parkingowych prędkość rzędu 30–40 km/h wystarcza, by doszło do urazów kręgosłupa czy miednicy.
Fiat użyty do popisów to miejskie auto ze stosunkowo krótkim rozstawem osi, co sprzyja łatwemu zerwaniu przyczepności tylnej osi. Dla niedoświadczonego kierowcy taka reakcja pojazdu bywa trudna do opanowania. W połączeniu z betonową nawierzchnią i barierami parkingu ryzyko kolizji lub uderzenia w pieszych rośnie lawinowo.
Niewidoczni stróże prawa wkraczają do akcji
Patrol policji kryminalnej prowadzący obserwację okolicy poruszał się nieoznakowanym radiowozem. Funkcjonariusze zauważyli gwałtowne bączki wykonywane przez Fiata i natychmiast przystąpili do interwencji. Zatrzymanie odbyło się bez pościgu – mundurowi zablokowali drogę ucieczki kierowcy, a jeden z policjantów nakazał opuszczenie pojazdu. Badanie stanu trzeźwości nie wykazało alkoholu ani narkotyków, co oznacza, że o lekkomyślności zadecydowała wyłącznie brawura i chęć zaimponowania znajomym.
„Droga publiczna nie jest torem wyścigowym, a każdy manewr powinna poprzedzać chłodna kalkulacja, nie emocje” – powiedział oficer prasowy lokalnej komendy, przypominając, że funkcjonariusze od początku roku wystawili już ponad 1 600 mandatów za podobne wykroczenia w województwie.
Katalog sankcji po zmianach przepisów
Od 2026 r. obowiązuje zaostrzony taryfikator, który za niebezpieczne manewry poza dozwolonym obszarem sportowym przewiduje maksymalny mandat 3 000 zł, 12 punktów karnych oraz trzymiesięczne zatrzymanie prawa jazdy. Przepisy te obejmują zarówno drift, jak i tzw. „burnout” czy bączki na skrzyżowaniach. W razie recydywy kierowca może stracić uprawnienia na stałe, a sąd może orzec zakaz prowadzenia od roku do pięciu lat.
W przypadku dwudziestolatka decyzja administracyjna o zatrzymaniu dokumentu została przekazana do starosty natychmiast po wystawieniu mandatu. Jeśli kierowca ponownie wsiądzie za kółko, grozić mu będzie odpowiedzialność karna z artykułu 180a Kodeksu karnego, za co przewidziano karę do 2 lat pozbawienia wolności.
Statystyki wypadków a popisy za kierownicą
Dane Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2023 r. na parkingach i w strefach ruchu pieszego doszło do ponad 4 700 kolizji, z czego 11% spowodowały gwałtowne manewry nagłego przyspieszania i hamowania. Choć liczba ta wydaje się niewielka w skali ogólnopolskiej, eksperci alarmują, że ofiarami są często dzieci i osoby starsze, które mają ograniczone możliwości szybkiej ucieczki.
Psychologowie transportu zwracają uwagę, że brawura jest szczególnie widoczna w grupie młodych kierowców: ponad 40% osób w wieku 18–24 lata deklaruje w badaniach, że „lubi poczuć adrenalinę” podczas prowadzenia auta. Połączenie braku doświadczenia i skłonności do ryzyka sprawia, że nadmierna pewność siebie staje się jednym z głównych czynników zdarzeń drogowych.
Bezpieczna alternatywa: tor zamiast parkingu
Miłośnicy driftu mogą legalnie doskonalić technikę jazdy na profesjonalnych obiektach takich jak Tor Jastrząb czy Motopark Ułęż, gdzie organizatorzy zapewniają odpowiednie zabezpieczenie, a także wsparcie instruktora. Koszt wynajęcia toru w grupie bywa niższy niż mandat, a zdobyte tam doświadczenie przekłada się na lepszą kontrolę pojazdu w krytycznych sytuacjach drogowych.
Instruktorzy szkół doskonalenia techniki jazdy radzą, by przed podjęciem prób efektownych poślizgów przejść szkolenie z zakresu dynamiki auta, hamowania awaryjnego i przeciwdziałania poślizgowi. Tego typu kursy trwają zwykle kilka godzin, a nabyte umiejętności mogą uratować życie nie tylko kierowcy, lecz również przypadkowym uczestnikom ruchu.
Głos rozsądku dla młodych kierowców
Nauka prawa jazdy to dopiero początek odpowiedzialności, jaka spoczywa na każdym uczestniku ruchu drogowego. Współczesne samochody, nawet te niewielkie, rozwijają prędkości, które jeszcze dekadę temu były zarezerwowane dla mocnych modeli sportowych. Świadome korzystanie z osiągów i umiejętności to najlepsza droga, by uniknąć sankcji finansowych, punktów karnych i – co najważniejsze – tragedii, która zawsze czai się za rogiem brawurowej decyzji.