Wielu kierowców traktuje przycisk klimatyzacji jak sezonowy gadżet, uruchamiany wyłącznie podczas upałów. Tymczasem inżynierowie branży motoryzacyjnej od lat przypominają, że regularne korzystanie z układu jest równie ważne zimą. Sprężarka, zawór rozprężny i uszczelki – wszystkie te komponenty projektuje się z myślą o całorocznej pracy. Gdy układ stoi nieużywany, gromadzi się w nim wilgoć, a olej smarujący pozostaje w jednym miejscu, co sprzyja korozji i nieszczelnościom. Efekt widać dopiero wiosną, gdy klimatyzacja zamiast chłodzić głośno protestuje, a mechanik wystawia rachunek za naprawę, której można było uniknąć.

Dlaczego klimatyzacja nie powinna odpoczywać zimą?

Układ chłodniczy działa jak miniaturowa pompa ciepła: spręża czynnik, oddaje energię w skraplaczu, a następnie odbiera ją z powietrza kierowanego do kabiny. Ten sam proces, który latem obniża temperaturę, zimą umożliwia intensywne osuszanie nawiewu. Badania niemieckiego TÜV wskazują, że przy włączonej klimatyzacji wilgotność powietrza w kabinie spada o ponad 30% w ciągu kilku minut, co znacząco zmniejsza parowanie szyb i skraca czas potrzebny na pełną widoczność po uruchomieniu auta.

Korzyści potwierdzone przez praktykę serwisową

• Ograniczenie pary wodnej na szybach – osuszone powietrze szybciej usuwa mgłę z czołowej i bocznych szyb, poprawiając bezpieczeństwo. • Stałe smarowanie sprężarki – krążący olej rozprowadza się po tłokach i łożyskach, zmniejszając ryzyko zatarcia. • Ochrona uszczelek – regularny przepływ czynnika chłodniczego utrzymuje elastyczność gumowych elementów, co zapobiega ubytkom gazu. • Mniej bakterii i pleśni – niska wilgotność ogranicza kolonie drobnoustrojów odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach, potwierdzają testy Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierów HVAC&R. • Stabilna wydajność latem – system, który pracuje przez cały rok, zachowuje pełną sprawność chłodniczą nawet podczas ekstremalnych upałów.

Jak używać układu w mroźne dni?

Specjaliści z SAE zalecają uruchamianie klimatyzacji co najmniej raz w tygodniu na 10–15 minut, o ile temperatura zewnętrzna przekracza 5 °C. Można to zrobić podczas jazdy miejskiej lub na postoju, byle silnik osiągnął roboczą temperaturę. Przed zakończeniem podróży warto wyłączyć sprężarkę i pozostawić sam nawiew na 2–3 minuty; osuszy to parownik i zminimalizuje wilgoć w kanałach wentylacyjnych. W nowoczesnych autach z funkcją AUTO system wykona większość pracy samodzielnie, ale nawet wtedy świadome włączanie klimatyzacji pozwala kontrolować jej prawidłowe działanie.

Typowe błędy i ich finansowe konsekwencje

Najczęstszą pomyłką jest całkowite wyłączanie klimatyzacji od listopada do marca. Serwisy raportują, że ponad połowa wiosennych usterek – od nieszczelności przez zapchane osuszacze po uszkodzone sprzęgła sprężarki – wynika z długotrwałego przestoju. Koszty? Wymiana samej sprężarki to wydatek od kilkuset do kilku tysięcy złotych, zależnie od modelu auta. Do rachunku dochodzi czynnik chłodniczy, filtr kabinowy i robocizna. Regularna aktywacja układu zimą ogranicza te ryzyka do zera lub do symbolicznego serwisu klimatyzacji raz na dwa lata.

Co możesz zrobić już dziś?

Sprawdź, czy przycisk AC w Twoim samochodzie nie jest przypadkiem zgaszony od pierwszych przymrozków. Jeśli tak, uruchom klimatyzację podczas najbliższej jazdy, obserwuj reakcję nawiewu i zwróć uwagę na zapach. Następnie podziel się własnym doświadczeniem – czy zauważyłeś różnicę w szybkości odparowania szyb lub w komforcie jazdy? Twoje spostrzeżenia pomogą obalić mit, że klimatyzacja zimą to zbędny luksus.