Tesla i największy niemiecki związek zawodowy IG Metall ponownie znalazły się na kursie kolizyjnym. Według producenta samochodów elektrycznych jeden z członków związku miał potajemnie zarejestrować posiedzenie rady zakładowej w gigafabryce pod Berlinem, co – zdaniem kierownictwa – narusza przepisy o poufności i uzasadnia zawiadomienie prokuratury. IG Metall odrzuca te zarzuty, określając je jako „wyrachowane kłamstwo” i próbę zdyskredytowania związku tuż przed przyszłorocznymi wyborami przedstawicieli załogi.
Dlaczego nagrywanie rady zakładowej może być przestępstwem
Niemieckie prawo pracy – przede wszystkim ustawa o ustroju zakładów pracy (Betriebsverfassungsgesetz) – przyznaje radom zakładowym daleko idącą autonomię. Posiedzenia tego gremium są z definicji niejawne, a każdy uczestnik ma gwarancję swobodnej wypowiedzi bez obawy, że przebieg spotkania zostanie upubliczniony. Nieautoryzowane utrwalanie dźwięku lub obrazu może zostać zakwalifikowane jako naruszenie tajemnicy służbowej i prywatności pracowniczej, a w skrajnych przypadkach prowadzić do odpowiedzialności karnej na podstawie paragrafu 201 niemieckiego kodeksu karnego (StGB). Tesla twierdzi, że właśnie z tego powodu przekazała sprawę organom ścigania, podkreślając potencjalne szkody dla firmy i zaufania między stronami dialogu społecznego.
Stanowisko IG Metall i zbliżające się wybory do rady zakładowej
Związek odrzuca oskarżenia, wskazując, że jego przedstawiciele wielokrotnie brali udział w zebraniach bez żadnych incydentów proceduralnych. W jego ocenie zawiadomienie Tesli ma wymiar polityczny: w marcu 2026 r. około 11 000 pracowników gigafabryki zdecyduje w wyborach, kto zasiądzie w nowej radzie zakładowej. IG Metall obawia się, że zarzut o rzekome nagranie może osłabić zaufanie do kandydatów popieranych przez związek. „Wyrachowane kłamstwo” – tak przedstawiciele organizacji określili działania firmy, dodając, że zamiast dialogu Tesla sięga po środki mające „schłodzić aktywność związkową” w młodym zakładzie.
Grunheide jako poligon zderzenia kultur korporacyjnych
Gigafabryka pod Berlinem powstała błyskawicznie – od pierwszej łopaty w 2020 r. do uruchomienia produkcji Modelu Y w marcu 2022 r. Sam tempo realizacji inwestycji i brak tradycyjnej układanki branżowej (układ zbiorowy pracy, rozbudowane struktury współzarządzania) od początku budziły napięcia. Niemiecki przemysł motoryzacyjny zwykle opiera się na silnym partnerstwie z radami zakładowymi i wieloletnich układach zbiorowych. Tesla, kierująca się amerykańskim modelem zarządzania, unika ogólnokrajowych porozumień płacowych, preferując lokalne oferty wynagrodzeń i premie produkcyjne. To źródło tarć dotyczących m.in. długości zmian, stawek za nadgodziny czy norm BHP.
Zagrożenia wizerunkowe i konsekwencje dla rynku pracy
Spór o rzekome nagranie to kolejny epizod w napiętych relacjach Tesli z niemieckimi pracownikami. Poza kwestiami czysto prawnymi, w grze jest reputacja producenta, który chce uchodzić za innowatora, ale jednocześnie zmaga się z krytyką dotyczącą warunków pracy i transparentności procesów decyzyjnych. Dla branży motoryzacyjnej to ważny test: wynik postępowania prokuratorskiego i nadchodzących wyborów pokaże, czy amerykański model korporacyjny zdoła współistnieć z niemieckim systemem współzarządzania, w którym rady zakładowe są filarem ładu społecznego w przedsiębiorstwie.