Projekt nie wymienia Ubera ani Bolta z nazwy. Dotyczy jednak pośredników przy przewozie osób, więc w praktyce obejmie także platformy obsługujące przejazdy zamawiane przez aplikacje.

To na razie projekt, a nie obowiązujące przepisy. Z wykazu prac legislacyjnych wynika, że Rada Ministrów ma zająć się nim w I kwartale 2027 r. Kierunek zmian jest jednak jasny: więcej weryfikacji, więcej dokumentów i większa odpowiedzialność firm organizujących przewozy.

Nowe zasady dla przewozów na aplikację. O co chodzi?

Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić ustawę o transporcie drogowym, Prawo przewozowe oraz Prawo o ruchu drogowym. Powód? Kontrole taksówek i przewozów zamawianych przez aplikacje pokazują, że w branży nadal dochodzi do poważnych nieprawidłowości.

Służby sprawdzają nie tylko trzeźwość kierowców czy stan techniczny pojazdów. Weryfikowane są też licencje, uprawnienia, legalność pobytu cudzoziemców oraz dane kierowców w policyjnych bazach. Dolnośląska policja podała po jednej z lipcowych akcji, że skontrolowano 702 pojazdy, zatrzymano 74 dowody rejestracyjne, nałożono 159 mandatów i ujawniono cztery osoby poszukiwane.

Rząd uznał więc, że obecny system wymaga uszczelnienia. Zmiany mają objąć zarówno klasyczne taksówki, jak i przewozy realizowane przez aplikacje.

Pasażer ma wiedzieć, kto prowadzi auto

Jedną z najważniejszych zmian ma być ogólnopolski identyfikator kierowcy taksówki. Taki dokument ma potwierdzać, że osoba za kierownicą spełnia wymagania potrzebne do wykonywania przewozu osób.

W praktyce chodzi o ograniczenie sytuacji, w których pasażer nie ma realnej pewności, kto prowadzi samochód zamówiony przez aplikację. Identyfikator ma też ułatwić kontrole służbom i samorządom.

Zaostrzone mają zostać także wymogi dotyczące niekaralności. Kierowcy spoza Unii Europejskiej oraz państw EFTA będących stronami umowy o EOG będą musieli przedstawić zaświadczenie o niekaralności nie tylko z Polski, lecz także z kraju pochodzenia. Dokument trzeba będzie przetłumaczyć na język polski przez tłumacza przysięgłego albo właściwego konsula.

Część wyroków zamknie drogę do pracy za kierownicą

Projekt przewiduje rozszerzenie katalogu przestępstw, które wykluczą możliwość wykonywania przewozów. Chodzi m.in. o przestępstwa karne skarbowe, przestępstwa umyślne przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu, obrotowi gospodarczemu i wiarygodności dokumentów oraz wybrane przestępstwa narkotykowe.

Kierowcą taksówki nie będzie mogła być również osoba z prawomocnym zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. To ważne, bo przewóz osób nie jest zwykłą jazdą prywatnym autem. Pasażer powierza kierowcy swoje bezpieczeństwo, często nocą, w obcym mieście albo po wyjściu z lotniska, dworca czy imprezy.

Samochód też będzie pod lupą

Zmiany mają dotyczyć nie tylko ludzi, ale też pojazdów. Auto wykorzystywane jako taksówka będzie musiało mieć dodatkowe badanie techniczne oraz ubezpieczenie OC potwierdzające, że pojazd jest używany jako taksówka.

Do wniosku o licencję trzeba będzie dołączyć kopię dowodu rejestracyjnego z adnotacją „TAXI” oraz potwierdzenie zawarcia odpowiedniego OC. To oznacza, że samochód używany do odpłatnego przewozu osób nie będzie mógł funkcjonować w systemie tak, jak zwykłe auto prywatne.

Więcej obowiązków dostaną też pośrednicy, czyli firmy organizujące przejazdy przez aplikacje. Będą musieli weryfikować, czy pojazdy mają wymagane badania, odpowiednie ubezpieczenie i czy aplikacja spełnia wymogi dotyczące kas rejestrujących w formie oprogramowania.

Czy Uber i Bolt będą droższe?

Projekt nie mówi wprost, że ceny przejazdów wzrosną. Można jednak zakładać, że nowe obowiązki podniosą koszty działania części kierowców, flot i pośredników. Dodatkowe formalności, dokumenty, badania techniczne czy ubezpieczenie mogą mieć wpływ na rynek.

Rząd chce jednocześnie doprecyzować uprawnienia gmin w sprawie maksymalnych cen za przewozy taksówkami, także wtedy, gdy opłata jest naliczana przez aplikację mobilną. Samorządy mają dostać bardziej precyzyjne narzędzia do ustalania stawek maksymalnych.

Zmiany obejmą też część przewozów okazjonalnych większymi autami, przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu więcej niż siedmiu i nie więcej niż dziewięciu osób łącznie z kierowcą. Przed takim kursem pasażer ma poznać cenę i ją zaakceptować.

To jeszcze nie jest nowe prawo

Najważniejsze z punktu widzenia pasażera: te przepisy jeszcze nie obowiązują. Projekt ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w I kwartale 2027 r. Później musi przejść przez Sejm i Senat, trafić do podpisu prezydenta i zostać opublikowany.

Dopiero wtedy będzie wiadomo, w jakim dokładnie kształcie wejdzie w życie i ile czasu dostaną kierowcy, floty oraz platformy na dostosowanie się do nowych zasad.

Kierunek zmian jest jednak czytelny. Państwo chce mocniej kontrolować przewozy osób, a pasażer ma mieć większą pewność, że samochód zamówiony w aplikacji jest dopuszczony do takiej pracy, a kierowca przeszedł realną weryfikację.