Zima wybacza niewiele: wilgoć, sól, gwałtowne skoki temperatury i ostrzejsze niż zwykle związki chemiczne rozsypywane na drogach sprawiają, że lakier, podwozie i mechanika pracują w wyjątkowo niesprzyjających warunkach. Skutki zaniedbań pojawią się dopiero za kilka miesięcy, gdy rdza pokryje ranty błotników, a zamek odmówi posłuszeństwa w pierwszy cieplejszy poranek. Na szczęście wiele problemów można powstrzymać za pomocą prostej rolki taśmy malarskiej lub papierowej, kilku sprawdzonych środków pielęgnacyjnych i odrobiny systematyczności.
Najważniejsze zalecenia w skrócie:
– Myj nadwozie co 10–14 dni, by usuwać sól i błoto, nawet jeśli na pierwszy rzut oka samochód wygląda czysto.
– Przed każdym myciem oklej zamki taśmą, aby woda pod wysokim ciśnieniem nie wniknęła do mechanizmu i nie zamarzła.
– Po zakończeniu procesu osusz gumowe uszczelki, zabezpiecz je preparatem silikonowym i uchyl drzwi na minutę, by odparować resztki wilgoci.
– Regularnie kontroluj stan akumulatora, płynu do spryskiwaczy i ciśnienie w oponach – zimą te drobiazgi decydują o bezpieczeństwie i komforcie.
Czy można myć samochód zimą?
Odpowiedź jest jednoznaczna: nie tylko można, lecz wręcz trzeba. Reakcja chlorku sodu i chlorku wapnia, powszechnie stosowanych do odladzania jezdni, z wodą i tlenem z powietrza powoduje gwałtowne korodowanie elementów stalowych. Badania organizacji motoryzacyjnych z Norwegii i Kanady wykazują, że pojazdy regularnie myte w okresie zimowym rdzewieją średnio o 30% wolniej niż te zaniedbane. Najwygodniejsze jest mycie automatyczne, ponieważ portale myjni często mają dysze kierowane na podwozie. Ich słabą stroną pozostają jednak szczotki – nawet miękkie mikrofibrowe włókna mogą z czasem wyryć w lakierze charakterystyczne koliste zarysowania.
Myjnie samoobsługowe, wykorzystujące lancę wysokociśnieniową, minimalizują ryzyko mikrorys, a nowoczesne programy „aktywny szampon” lepiej rozbijają tłustą warstwę soli. Trzeba jednak pamiętać, że większość stanowisk nie posiada systemu podmywania podwozia, dlatego właściciele aut z ocynkowaną karoserią powinni co kilka wizyt uzupełniać tę lukę w programie pielęgnacyjnym ręcznym opłukaniem dolnych partii karoserii. Z kolei mycie w przydomowym garażu daje największą kontrolę nad doborem chemii i techniki, lecz wymaga ogrzewanego pomieszczenia oraz cierpliwości – od odmoczenia brudu do dokładnego spłukania gąbki potrzeba sporo czasu.
Czy można myć auto na mrozie?
Mróz nie stanowi bezwzględnego zakazu, lecz wymusza przestrzeganie kilku reguł. Po pierwsze, podłoże wokół stanowiska staje się śliskie praktycznie natychmiast, dlatego warto mieć na nogach obuwie z podeszwą antypoślizgową i unikać gwałtownych ruchów. Po drugie, niskie temperatury ograniczają skuteczność środków czyszczących – optymalnie jest korzystać ze stref zadaszonych, w których temperatura powietrza utrzymuje się lekko powyżej zera.
Kluczowy krok to zabezpieczenie wszystkich zamków cylindrycznych (drzwi, klapki wlewu paliwa, bagażnika) taśmą o niskiej sile klejenia, najlepiej papierową typu „masking tape”. Przed przyklejeniem należy przetrzeć okolice zamka suchą szmatką, aby taśma dobrze przylegała. Jeśli używamy myjki ciśnieniowej, strumień wody nie przeniknie do wnętrza wkładki, a po skończonym myciu taśmę usuwamy jednym pociągnięciem, nie zostawiając śladu kleju. W temperaturach poniżej –10°C rekomendowane jest skrócenie programu mycia do minimum: aktywnej piany, dokładnego spłukania i ewentualnie szybkiego wosku w sprayu. Na dłuższe rinsery i pastowanie karoserii lepiej poczekać na ocieplenie, aby uniknąć powstawania zacieków ze zmarzniętej wody.
Po odstawieniu lanc warto otworzyć każde drzwi na kilka centymetrów, przetrzeć uszczelkę suchą mikrofibrą, a następnie nanieść cienką warstwę lubrykantu silikonowego. Taki zabieg zapobiega przywieraniu gumy do karoserii. Jeśli temperatura spadnie poniżej –15 °C, nawet krople pozostałe pomiędzy dwiema warstwami uszczelki mogą błyskawicznie zamarznąć i przy kolejnym otwarciu drzwi oderwać gumę od kanału mocującego.
Co w samochodzie trzeba zabezpieczyć na zimę?
Uszczelki i zamki to dopiero początek listy. W pierwszej kolejności sprawdzenia wymaga układ zasilania energią. Akumulatory w temperaturze –18°C tracą około 40% nominalnej pojemności, a jednocześnie silnik potrzebuje blisko dwukrotnie wyższego prądu rozruchowego niż latem. Warto więc wykonać test pod obciążeniem lub przynajmniej zmierzyć napięcie spoczynkowe – wartość poniżej 12,4 V sygnalizuje konieczność doładowania.
Kolejnym newralgicznym obszarem są szyby oraz układ spryskiwaczy. Płyn o temperaturze krzepnięcia –20 °C będzie wystarczający w większości warunków środkowoeuropejskiej zimy. Niemieckie stowarzyszenie TÜV zaleca dodatkowe przepłukanie dysz spryskiwaczy czystą zimową mieszanką, aby usunąć z nich pozostałości letniego płynu, który może zamarznąć już przy –5°C.
Opony zimowe zapewniają optymalną przyczepność przy ciśnieniu zgodnym z zaleceniami producenta pojazdu. Obniżenie ciśnienia o 0,2–0,3 bar rzeczywiście poszerza ślad, lecz kosztem szybszego zużycia bieżnika i wyższego spalania. Lepiej sprawdzić wartości w instrukcji obsługi – wiele marek podaje odrębne normy dla opon zimowych, uwzględniające ich bardziej elastyczną mieszankę.
Uwagę warto też skierować na nadwozie od spodu. Nawet podwozia ocynkowane są podatne na mikrouszkodzenia powłoki, w które wnika chlorek sodu. Specjaliści radzą raz w sezonie zastosować neutralny środek do płukania podwozia o podwyższonej lepkości, który wolniej spływa i skuteczniej wypłukuje brud z zakamarków ram pomocniczych, progów i wnęk kół.
Dlaczego warto działać już dziś
Przestrzeganie powyższych zasad to niewielki koszt i kilkanaście dodatkowych minut po każdym myciu, a zyski są wymierne: wolniejsze starzenie się lakieru, brak problemów z zamarzniętymi drzwiami, pewny rozruch nawet w największy mróz i wyższa wartość rezydualna pojazdu przy odsprzedaży. Rolka taśmy klejącej i butelka silikonowego środka do uszczelek kosztują mniej niż litr paliwa, a potrafią oszczędzić setki złotych na wymianie zamków czy naprawie uszkodzonych uszczelek. Warto więc włączyć ten prosty trik do zimowej rutyny pielęgnacyjnej i potraktować go jako inwestycję w bezproblemową, bezpieczną eksploatację samochodu przez cały sezon chłodów.