94 384 odwiedzających, ponad 200 wystawców i 28 światowych premier prezentowanych w interwałach co kwadrans – tegoroczny Poznań Motor Show wykracza poza skalę typowego wydarzenia targowego. Liczby te pokazują, jak szybko zmienia się motoryzacyjny pejzaż: w centrum uwagi znalazły się pojazdy elektryczne i hybrydowe, nowe marki z Azji oraz narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które skracają drogę od pierwszego wyszukania do finalnej transakcji.

Dane zebrane przez branżowe organizacje – od Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego po Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów – wskazują, że polski rynek nowych aut powrócił do wzrostu (ponad 5% rok do roku w pierwszym kwartale 2026), a udział napędów elektrycznych w rejestracjach zbliżył się do 9%. Równocześnie portale ogłoszeniowe notują dwucyfrowe przyrosty odsłon ofert pojazdów zeroemisyjnych. To właśnie ta statystyczna mieszanka – dynamiczne targi i dynamiczny rynek – tworzy tło dla zjawisk, które opisujemy poniżej.

Targi przyspieszają w rytmie elektryfikacji

W halach Międzynarodowych Targów Poznańskich dominowały modele z wtyczką: od miejskich hatchbacków o deklarowanym zasięgu 450 km po luksusowe sedany wykorzystujące architekturę 800 V, pozwalającą uzupełnić 80% energii w niespełna 20 min. Zgodnie z danymi IEA już co czwarte zamówienie flotowe w Europie dotyczy pojazdu bateryjnego, a Polska zaczyna odzwierciedlać tę tendencję – 27% kupujących nowe auto rozważa technologię BEV lub PHEV, co potwierdzają firmowe ankiety przeprowadzone w trakcie Motor Show.

„Producenci przestali traktować elektryfikację jako niszę, a premierowe tempo z Poznania pokazuje, że nadchodząca norma emisji Euro 7 przyspiesza kalendarze inżynierskie” – komentuje dr Joanna Karasińska, analityczka Polskiego Instytutu Motoryzacyjnego.

Nowi gracze z Azji i erozja lojalności wobec marek

Chińskie i południowokoreańskie koncerny zaprezentowały w Poznaniu pełne portfolio – od budżetowych crossoverów po segment premium. Według wyliczeń firmy JATO Dynamics marki z Państwa Środka odpowiadały już za 8% europejskich rejestracji elektryków w 2025 r., a w pierwszych miesiącach 2026 r. wskaźnik ten przekroczył 12%. W Polsce ankietowani kierowcy deklarują w 43% otwartość na zakup auta brandu, którego nie znali wcześniej, pod warunkiem atrakcyjnej relacji ceny do technologii.

„Granice mentalne szybko się przesuwają: klient sprawdza zasięg, gwarancję na akumulator i dostępność serwisu, a herb na masce schodzi na dalszy plan” – podsumowuje Łukasz Krawiec, dyrektor ds. strategii produktu w jednej z krajowych sieci dealerskich.

Infrastruktura kontra psychologia decyzji – bariery elektromobilności

Mimo wzmożonego zainteresowania, ścieżka do zakupu elektryka pozostaje długa. Polska posiada niespełna 5 300 publicznych punktów ładowania, co przy rosnącej liczbie aut bateryjnych oznacza średnio 17 pojazdów na jeden punkt – pięć razy więcej niż średnia holenderska. Konsument po początkowym entuzjazmie weryfikuje dostępną infrastrukturę, koszty prądu oraz wartość rezydualną.

Badanie InsightOut Lab pokazuje, że 68% potencjalnych nabywców obawia się degradacji akumulatora po pięciu latach użytkowania. „Dysproporcja pomiędzy szybko rosnącą podażą modeli a wolniejszym przyrostem ładowarek tworzy barierę psychologiczną, która wydłuża proces decyzyjny” – tłumaczy Maciej Mazur, prezes Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności.

Rynek wtórny filtruje zmiany i stabilizuje ceny

Choć premierowe światła reflektorów skupiają się na nowościach, fundamentem polskiej motoryzacji pozostaje sektor używanych pojazdów – to tu przenosi się około 70% miesięcznych transakcji. W marcu liczba ogłoszeń wzrosła o 15,7% w ujęciu miesiąc do miesiąca, a mediana cen spadła do 44 900 zł, co wynika z większego udziału ofert od prywatnych sprzedających. Segment profesjonalny podniósł jednak ceny o 0,3%, korzystając z ograniczonej dostępności kilkulatków z niskimi przebiegami.

„Obserwujemy podział rynku: szybka rotacja tanich aut i stabilne marże na młodszych egzemplarzach. Dla wielu Polaków samochód za 40–50 tys. zł pozostaje złotym środkiem między kosztem a technologią” – analizuje Agnieszka Pawłowska, menedżerka platformy ogłoszeniowej.

Sztuczna inteligencja jako katalizator nowych modeli sprzedaży

Zainteresowanie zaawansowanymi systemami infotainment i zdalnymi aktualizacjami oprogramowania przeniosło się również na etap poszukiwania auta. Oprogramowanie wykorzystujące duże modele językowe potrafi w kilka sekund wskazać oferty spełniające szczegółowe kryteria – od zasięgu realnego po wartość utraty ceny w pięcioletnim horyzoncie. Analizy wewnętrzne portali ogłoszeniowych pokazują, że wdrożenie modułów AI skróciło średni czas wyszukiwania o jedną piątą, a liczba błędnych zapytań spadła niemal o połowę.

„W momencie, gdy klient wpisuje naturalnym językiem ‘elektryczny SUV do 200 tys. zł z zasięgiem minimum 500 km’, algorytm zwraca nie tylko listę pojazdów, lecz także symulację kosztów ładowania i prognozę wartości rezydualnej. To inna jakość procesu zakupowego” – wyjaśnia Robert Olszewski, szef działu rozwoju produktu w firmie technologicznej dostarczającej rozwiązania dla rynku motoryzacyjnego.

Branżowe wydarzenia jako laboratorium trendów

Poznań Motor Show potwierdził, że targi wciąż pełnią rolę poligonu doświadczalnego dla nowych napędów, marek i narzędzi cyfrowych. Ich rosnąca frekwencja idzie w parze z dojrzałością odbiorców, którzy dziś oceniają całkowity koszt posiadania, dostępność ładowarek oraz aktualizacje OTA równie chłodno, jak kiedyś pojemność bagażnika. Zmiana paradygmatu widać zarówno w statystykach sprzedaży, jak i w rozmowach prowadzonych przy stoiskach wystawców. Jeśli nadchodzące regulacje unijne utrzymają obecny kurs redukcji emisji, a tempo rozbudowy infrastruktury nadgoni wzrost parku elektryków, przyszłoroczna edycja targów może być świadkiem kolejnego rekordu – tym razem nie tylko frekwencji, ale i udziału aut bezemisyjnych w realnych transakcjach.