Emocje, jakie towarzyszyły tegorocznemu 24-godzinnemu maratonowi pod Le Mans, były wyjątkowe zwłaszcza dla kibiców z Polski: Inter Europol Competition wywalczył podwójne zwycięstwo w klasie LMP2, a Robert Kubica, rywalizujący Ferrari 499P, zameldował się na mecie na siódmej pozycji w klasyfikacji generalnej. W kategorii Hypercar triumf przypadł Toyocie GR010 Hybrid prowadzanej przez duet weteranów Kamui Kobayashi i Mike Conway wspieranych przez Nycka de Vriesa.

Polski dublet w LMP2

Zespół Inter Europol Competition już w kwalifikacjach sygnalizował wysoką formę, zajmując pierwsze dwie pozycje startowe w LMP2. W samym wyścigu załoga #43 (Jakub Śmiechowski, Tom Dillmann, Nick Yelloly) narzuciła mocne tempo od pierwszej godziny i dowiozła prowadzenie do mety, pokonując 371 okrążeń. Niespełna minutę za nimi finiszował siostrzany prototyp #343 (Noah Barg, Thomas De Gerus, Louis Delétraz), który perfekcyjnie rozegrał nocne stinty na oponach pośrednich i utrzymał przewagę nad ekipą United Autosports.

Polska ekipa wykorzystała bezbłędne zmiany kierowców, szybkie pit-stopy oraz strategię tankowania pozwalającą wydłużyć przebiegi między zjazdami. Dublet jest o tyle doniosły, że po raz pierwszy od wprowadzenia najnowszej specyfikacji Gibson GK428 LMP2 w 2025 r. jedna stajnia zajęła dwa najwyższe stopnie podium. Sukces podkreśla rosnącą pozycję Inter Europol Competition w długodystansowych mistrzostwach świata (WEC), w których zespół rozpoczął starty zaledwie siedem lat temu.

Nowe rozdanie w walce o zwycięstwo generalne

W najwyższej klasie Hypercar kluczową rolę odegrała wytrzymałość hybrydowej jednostki Toyoty. Załoga #7 ukończyła zmagania z dorobkiem 380 okrążeń, wyprzedzając o 74 sekundy debiutujący w Le Mans prototyp BMW M Hybrid V8. Trzecie miejsce przypadło bliźniaczej Toyocie #8, która dzięki neutralizacji w porannych godzinach zdołała odrobić okrążenie straty do Cadillaca V-Series.R i wyprzedzić go na niespełna godzinę przed końcem zawodów. Dotychczasowy hegemon – Ferrari – tym razem musiał pogodzić się z czwartą i piątą lokatą, notując drobne usterki systemu hybrydowego.

Ekipa AF Corse, reprezentowana przez Roberta Kubicę, wystartowała z dziewiątej pozycji i stopniowo pięła się w górę stawki. Ostatecznie polski kierowca, wspólnie z Robertem Shwart­smanem i Yūjirō Kobayashim, przeciął linię mety jako siódmy, co oznacza najlepszy rezultat Polaka w klasyfikacji generalnej od jego debiutu w 2023 r. Średnie tempo #83 utrzymywało się na poziomie 3 min 29 s na okrążenie, lecz konieczność wymiany przedniego splittera w 18. godzinie wyścigu uniemożliwiła walkę o wyższe miejsca.

Perspektywa historyczna i znaczenie sukcesu

Dublet Inter Europol Competition wpisuje się w szerszy trend: coraz więcej prywatnych zespołów z Europy Środkowo-Wschodniej przebija się do czołówki wyścigów długodystansowych. Jeszcze dekadę temu udział polskiej ekipy w Le Mans był sensacją; dziś wygrana w LMP2 potwierdza, że przygotowanie techniczne i zaplecze inżynieryjne zespołu dorównuje największym graczom. Dla krajowych sponsorów i młodych kierowców jest to sygnał, że droga do międzynarodowych triumfów wiedzie nie tylko przez formuły sprinterskie, ale również przez endurance, gdzie liczą się konsekwencja, strategia i praca zespołowa.

W szerszym kontekście tegoroczny wynik Toyoty pokazuje, że era dominacji jednej marki w Le Mans dobiega końca. Rozszerzenie przepisów dotyczących systemów hybrydowych, a także dopuszczenie szerszego wachlarza paliw syntetycznych, wyrównują szanse między producentami. Zmiany te sprawiają, że edycja 2027 zapowiada się jako najbardziej otwarta walka od lat, z kolejnymi konstruktorami – m.in. Alpine i Aston Martin – deklarującymi pełny program w WEC. Polski wkład w LMP2 oraz rosnąca obecność Roberta Kubicy w Hypercar dodają rywalizacji dodatkowego kolorytu, na co zwróciło uwagę wielu ekspertów podczas pomeczowej konferencji w centrum prasowym toru Sarthe.