Na horyzoncie pustyni przybędzie sylwetka, którą kibice rajdu Dakar pamiętają niczym fatamorganę lat dziewięćdziesiątych. Holenderska ekipa prywatna od dwóch lat odbudowuje Peugeota 405 T16 Grand Raid z myślą o starcie w Dakar Classic 2027, kategorii stworzonej specjalnie dla historycznych maszyn. Ambicja, która zrodziła się z luźnej rozmowy podczas transmisji telewizyjnej, przerodziła się w wielowarstwowy projekt łączący inżynierię, pasję i spory ładunek nostalgii.

Legendarne 405 T16 triumfowało w edycjach Dakaru 1989 i 1990, udowadniając wyższość lekkiego nadwozia typu space-frame, doładowanego, umieszczonego centralnie silnika oraz stałego napędu 4×4 nad gigantycznymi ciężarówkami i klasycznymi terenówkami tamtego okresu. Dziś, trzy dekady i zmianę kontynentu później, ci sami inżynierscy magicy z prywatnych garaży chcą odtworzyć wyczyn, który wówczas wyniósł Ari Vatanena na pomnik legend Dakaru.

Plan Holendrów jest prosty tylko z nazwy: zbudować w stu procentach funkcjonalną replikę, zostawić ślad w klasyfikacji regularności Dakar Classic i przypomnieć światu, jak brzmiał pustynny lew w epoce turbo. W praktyce oznacza to trzy lata wytężonej pracy, setki godzin spawania chromomolibdenu i skrupulatne odtwarzanie każdego panelu nadwozia na podstawie archiwalnych zdjęć i fabrycznych rysunków technicznych.

Geneza projektu i pierwsze szkice

Iskra padła w styczniu 2025 r., gdy trzech przyjaciół ‑ Jan van Haandel, Gerrit Heenck i Jos Notermans ‑ wymieniało wrażenia z transmisji maratońskiego rajdu. „Skoro ciężarówki sprzed trzydziestu lat ciągle potrafią dojechać do mety, to czemu nie my z 405-ką?” – zanotował w notatniku Jan. Po kilku tygodniach żart uruchomił lawinę: znaleziono stalowe rury o odpowiednich parametrach, kupiono silnik 2.0 Turbo Mi16 z zasobów klubów klasycznych Peugeotów, a wiosną w warsztacie w Eindhoven stanęła pierwsza makieta ramy.

Budowa została rozłożona na trzy główne etapy. W 2025 r. powstał szkielet przestrzenny i przywrócono geometrię zawieszenia zgodną ze specyfikacją Grand Raid. Rok później zaplanowano prace nad karbonowo-kevlarem poszycia, a finał na jesień 2026 r. – testy wytrzymałościowe na marokańskich wydmach Erg Chebbi, które pod względem podłoża najbardziej przypominają saudyjskie Empty Quarter.

Zespół i kompetencje

Za kierownicą repliki zasiądzie Jan van Haandel, blacharz-konstruktor z piętnastoletnim doświadczeniem w rajdach cross-country na poziomie narodowym. To on odpowiada za wszystkie spawy węzłów klatki bezpieczeństwa zgodne z wymogami międzynarodowej klasy T4-H. Nawigować będzie Gerrit Heenck, który Saharę przemierzył własną ciężarówką serwisową jeszcze w czasach, gdy trasa prowadziła z Paryża do Dakaru przez Mauretanię. Jego znajomość pracy z road-bookiem i umiejętność czytania ukształtowania terenu mają być kartą przetargową w rajdzie regularności.

Z kolei Nicole van Haandel – menedżerka projektu i specjalistka od logistyki sportów motorowych – stoi na straży budżetu, harmonogramu transportu oraz relacji medialnych. Czwartym filarem zespołu jest Jos Notermans, metalurg i entuzjasta klasycznych aut brytyjskich, który odtworzył już replikę Jaguara C-Type wystawianą w Le Mans Classic. To jemu przypadło w udziale skanowanie 3D detali aero i ich frezowanie z bloku aluminium.

Rekonstrukcja bez kompromisów

Oryginalne 405 T16 powstawały w warsztacie Peugeot-Talbot Sport z komponentów zaprojektowanych w duchu grupy B: silnik XU9J4T o mocy ponad 400 KM, tytanowe amortyzatory Bilstein i tylna oś typu Torsen. Holenderska replika nie może legalnie zastosować wszystkich tamtych rozwiązań – regulamin Classic Rally nakłada ograniczenia dotyczące materiałów i elektroniki – ale estetyka i charakterystyka jazdy mają pozostać wierne pierwowzorowi.

Rama przestrzenna została wykonana z rur chromomolibdenowych 25CrMo4, a wszystkie węzły obłożono płytami tłoczonymi w prasie 60-tonowej, aby odwzorować kształt oryginalnych fartuchów. Karoseria to mozaika włókna węglowego i kevlaru wycinanych ploterem CNC. Dla zachowania proporcji skorzystano z setek zdjęć archiwalnych, które poddano fotogrametrii, a następnie nałożono na cyfrową siatkę w oprogramowaniu CAD.

Najwięcej pracy pochłania układ napędowy. Silnik 2.0 Turbo został zmodernizowany wyłącznie tam, gdzie wymagają tego współczesne przepisy bezpieczeństwa: intercooler aluminiowy zastąpił przestarzały powietrze-powietrze, a sterowanie silnikiem przeniesiono z motroniców z lat 90. na prostą jednostkę ECU z funkcją ograniczania ciśnienia dozwolonego przez organizatora. Stały napęd 4×4 zachowano w całości, stosując jednak nową skrzynię rozdzielczą o przełożeniach krótszych o 8 %, by lepiej radzić sobie z piaszczystymi podjazdami w Arabii Saudyjskiej.

Dziedzictwo 405 T16 na Dakarze

405 T16 Grand Raid zadebiutowało w 1988 r. jako ewolucja 205 T16, które dominowało w rajdach WRC. Dłuższy rozstaw osi, lepsza aerodynamika i mocniejszy silnik pozwoliły Ariemu Vatanenowi i Bruno Sabiemu wygrać dwie kolejne edycje najtrudniejszego rajdu świata. Samochód zapisał się w historii spektakularnymi prędkościami sięgającymi 220 km/h na odcinku między Gao a Tombouctou oraz słynną sceną, gdy holenderska ciężarówka DAF TurboTwin Jana de Rooya wyprzedziła Peugeota na marokańskiej płaszczyźnie.

Od 2021 r. organizatorzy Dakaru – firma ASO – wprowadzili klasę Classic, w której liczą się nie absolutne czasy, lecz regularność i precyzja nawigacji. Dzięki temu do rywalizacji powróciły Porsche 959, Mitsubishi Pajero Evolution czy ciężarówki IVECO TurboStar. Wskrzeszenie 405-ki wpisuje się w ten trend, a jednocześnie rzadko zdarza się, by prywatna ekipa podejmowała się odtworzenia pojazdu z tak unikalną konstrukcją i tak trudnym do pozyskania zestawem części.

Cel: Dakar Classic 2027

Droga na start powiedzie z Eindhoven przez port w Le Havre, gdzie ASO co roku konsoliduje kontenery. Wstępny plan przewiduje wczesną homologację już pod koniec 2026 r., by podczas próby generalnej w rajdzie Rallye du Maroc sprawdzić zużycie komponentów i zupełnie nowy system chłodzenia. Zespół stawia sobie poprzeczkę wysoko: miejsce w pierwszej piątce samochodów z napędem benzynowym i, przede wszystkim, bezawaryjne pokonanie blisko pięciu tysięcy kilometrów odcinków mierzonych.

„Dakar nagradza marzycieli, ale premiuje przygotowanych” – podkreśla na każdym kroku Gerrit Heenck. Jeśli harmonogram testów i budżet pozwolą, holenderscy entuzjaści mogą nie tylko przywrócić do życia legendarną maszynę, ale i przypomnieć młodszym kibicom złotą erę, gdy każdy wydmowy horyzont mógł kryć pojedynek człowieka z mechaniką i bezkresnym piaskiem.