Rosnąca presja na obniżenie kosztów eksploatacji oraz ambitne normy emisji sprawiły, że producenci szukają dziś rozwiązań łączących atrakcyjny wygląd z technologią przyjazną kieszeni. W tę niszę celuje nowa odsłona Opla Frontery, której cena startująca poniżej 90 000 zł ma przyciągnąć klientów dotąd rozglądających się raczej za używanymi SUV-ami lub budżetowymi kombivanami. W praktyce otrzymujemy przestronne auto o świeżej stylizacji, wyposażone w miękki układ hybrydowy współpracujący z automatyczną skrzynią biegów.

Odświeżona nazwa, nowa filozofia

Frontera była w latach 90. synonimem zadziornej terenówki, dziś jednak powraca jako typowy crossover do codziennej jazdy. Choć dzieli platformę z Citroënem C3 Aircrossem i Peugeotem 2008, zachowuje charakterystyczną, prostą linię nadwozia z mocno zaakcentowanym słupkiem C i niemal płaską pokrywą bagażnika. Projektanci w kilku detalach – takich jak kontrastowy pas przedni czy opcjonalny biały lakier felg stalowych – odwołują się do młodzieżowej estetyki retro, ale nie rezygnują z praktyczności w postaci relingów dachowych oraz dużych drzwi ułatwiających wsiadanie.

Technika: 48-woltowa miękka hybryda i nowa skrzynia E-DCT6

Sercem układu napędowego jest trzycylindrowy silnik benzynowy 1.2 Turbo, współpracujący z 48-woltowym systemem mild hybrid. Niewielki silnik elektryczny zintegrowany z przekładnią dwusprzęgłową dostarcza do 21 kW mocy wspomagającej przy ruszaniu, a podczas żeglowania pozwala na chwilowe wyłączanie jednostki spalinowej. Kluczowe dane techniczne prezentują się następująco: • moc systemowa: 145 KM • moment obrotowy: 230 Nm • masa własna: 1394 kg • przyspieszenie 0–100 km/h: 9 s • prędkość maksymalna: 194 km/h • zużycie paliwa WLTP: 5,4 l/100 km

W praktyce przekłada się to na dynamikę wyraźnie lepszą niż w porównywalnych wolnossących silnikach 1.6 oraz na spalanie niższe o około 1–1,5 l/100 km wobec tradycyjnych jednostek benzynowych tej klasy. Co ważne, inżynierowie zastosowali łańcuch rozrządu, a nie pasek w kąpieli olejowej, co zmniejsza koszty serwisowe po przekroczeniu 100 tys. km.

Przestrzeń dla rodziny i ergonomia kierowcy

Przy długości nieco powyżej 4,4 m nowa Frontera oferuje kabinę szerszą niż większość rywali segmentu B-SUV. Dzięki płaskiej podłodze z tyłu nawet trzy osoby średniego wzrostu znajdą wystarczająco miejsca na kolana. Bagażnik o regularnym kształcie pomieści od 460 do 1600 l po złożeniu oparć – wynik zbliżony do wielu kompaktowych kombi. W przedniej części kokpitu znalazł się dwuekranowy zestaw Pure Panel: cyfrowe zegary 10″ oraz wyświetlacz multimedialny tej samej wielkości, obsługujący bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay. Fizyczne pokrętła klimatyzacji pozostawiono z myślą o łatwej obsłudze w rękawiczkach.

Co zawiera kwota 89 900 zł?

Już podstawowa konfiguracja – i to bez sięgania po wyprzedaż rocznika – obejmuje elementy spotykane dotąd raczej w droższych wersjach: • reflektory w technologii LED z automatycznym światłem drogowym • podgrzewane przednie fotele oraz kierownicę • kamerę cofania i tylne czujniki parkowania • automatyczną klimatyzację jednostrefową • elektrycznie sterowane szyby i lusterka • nawigację z aktualizacjami OTA • pakiet systemów ADAS: utrzymanie pasa ruchu, rozpoznawanie znaków, autonomiczne hamowanie w mieście • 6-biegową skrzynię dwusprzęgłową współpracującą z układem mild hybrid

Dopłaty wymagają natomiast: metalizowany lakier, dach w kontrastowym kolorze, adaptacyjny tempomat czy ładowarka indukcyjna. Mimo to suma opcji rzadko przekracza 100 tys. zł, co stawia Opla pomiędzy Dacią Jogger, a droższymi Hyundaiem Kona czy Renault Captur E-Tech.

Wnioski i perspektywy

Nowa Frontera pokazuje, że w 2024 r. możliwe jest skonstruowanie rodzinnego SUV-a z automatem i częściową elektryfikacją w cenie niższej od wielu miejskich hatchbacków. Łącząc sprawdzoną platformę Stellantisa z oszczędnym napędem 48-V oraz bogatym wyposażeniem seryjnym, Opel mierzy w klientów szukających praktycznej alternatywy dla wieloletnich aut używanych. Jeżeli deklarowane spalanie potwierdzi się w niezależnych testach, a przekładnia E-DCT okaże się trwała, model ma szansę stać się jednym z filarów sprzedaży marki w Europie Środkowej.