Seat Arona po drugim faceliftingu wjeżdża do polskich salonów z cennikiem zaczynającym się poniżej psychologicznej bariery 100 000 zł. Odświeżony model segmentu B-SUV ma przyciągnąć klientów, dla których miejska funkcjonalność i wyższa pozycja za kierownicą liczą się równie mocno jak przystępne koszty zakupu i eksploatacji. W hiszpańskich zakładach w Martorell produkcja Arony trwa od 2017 r., a pod względem sprzedaży crossover nieprzerwanie znajduje się w ścisłej czołówce gamy Seata. Najnowsza modernizacja ma przedłużyć rynkowe życie konstrukcji o kilka kolejnych lat, zanim marka przejdzie na oferowanie w tym segmencie wyłącznie napędów zelektryfikowanych.
Stylistyczny lifting skupiony na detalach
Najbardziej widoczne zmiany dotyczą zderzaków oraz reflektorów, które otrzymały nową sygnaturę świetlną i pełną technikę LED już w podstawie. Usunięcie okrągłych świateł do jazdy dziennej pozwoliło uzyskać bardziej jednolitą linię nadwozia, a przeprojektowany grill lepiej wpisuje się w aktualny język stylistyczny Seata. Listę modyfikacji uzupełniają świeże lakiery – w tym żywy kolor Sapphire Blue oraz matowy Asphalt Blue – oraz aluminiowe felgi w rozmiarach od 16 do 18 cali. We wnętrzu pojawiły się nowe nawiewy z podświetleniem ambientowym, zmodernizowana tapicerka oraz powiększony ekran systemu infotainmentu, który teraz wystaje ponad deskę rozdzielczą w formie wolnostojącego tabletu.
Silniki benzynowe zgodne z normą Euro 6e
Arona nadal opiera się wyłącznie na jednostkach TSI znanych z grupy Volkswagena. Bazowy motor 1.0 o mocy 95 KM współpracuje z pięciostopniową przekładnią ręczną, co w zupełności wystarcza do miasta, gdzie priorytetem jest niskie zużycie paliwa i prosta obsługa. Dla bardziej wymagających przewidziano wariant 1.0 TSI 115 KM z sześciobiegowym manualem lub siedmiobiegową skrzynią dwusprzęgłową DSG. Na szczycie gamy znajduje się czterocylindrowy 1.5 TSI 150 KM z systemem odłączania dwóch cylindrów przy niskim obciążeniu, oferowany zawsze z DSG. Wszystkie wersje spełniają najnowszą normę emisji spalin Euro 6e i są wyposażone w filtr cząstek stałych GPF.
Level Style, X-Perience i sportowe FR – co dostajemy w pakiecie
Podstawowy poziom Style obejmuje m.in. 16-calowe obręcze, manualną klimatyzację, skórzaną kierownicę, cyfrowe wskaźniki o przekątnej 8 calów, radio DAB+ oraz pakiet elektronicznych asystentów z tempomatem i utrzymywaniem pasa ruchu. Nowością jest kamera cofania dostępna już w standardzie na polskim rynku, co wpisuje się w ogólnoeuropejski trend zwiększania bezpieczeństwa manewrów przy niskich prędkościach. Środkowy wariant X-Perience, zorientowany na styl life-style, dodaje poszerzone nadkola, relingi dachowe w kolorze matowego aluminium oraz tapicerkę łączącą tkaninę z ekologiczną skórą. Entuzjaści dynamicznej jazdy mogą wybrać linię FR z 17-calowymi felgami, sportowymi fotelami, progresywnym układem kierowniczym i zawieszeniem o bardziej bezpośrednich nastawach.
Cennik: poniżej 100 000 zł na start i 150 KM za 131 000 zł
Wersja Style 1.0 TSI 95 KM kosztuje 95 300 zł, co stawia Aronę w dolnej części przedziału cenowego segmentu B-SUV. Dokładając 3 600 zł, klient otrzymuje silnik 115 KM i dodatkowy, szósty bieg. Automatyczna skrzynia DSG wymaga dopłaty niespełna 10 000 zł względem bazowej konfiguracji. Dynamiczna odmiana FR z jednostką 1.5 TSI 150 KM startuje z pułapu 131 100 zł, a więc nadal wyraźnie poniżej kwot, jakich konkurenci oczekują za porównywalną moc oraz wyposażenie. Dodatkowe pakiety – m.in. Tech z nawigacją i systemem bezkluczykowym – mogą jednak podnieść ostateczną cenę o kilkanaście procent.
Pozycja w segmencie i przewidywania rynkowe
Na tle rywali, takich jak Renault Captur, Hyundai Bayon czy Volkswagen T-Cross, hiszpański crossover wyróżnia się sportową estetyką i korzystnym stosunkiem osiągów do masy pojazdu, co przekłada się na zwinność w ruchu miejskim. Choć Arona nie oferuje jeszcze napędu hybrydowego ani elektrycznego, marka otwarcie przyznaje, że ostatnie lata kariery modelu upłyną pod znakiem benzynowych TSI udoskonalanych pod kątem efektywności. Biorąc pod uwagę rosnące zainteresowanie samochodami o długości nieprzekraczającej 4,2 m i wzrost udziału flot w tym segmencie, aktualizacja gamy Seata wydaje się trafionym ruchem, który pozwoli utrzymać konkurencyjność samochodu do czasu wprowadzenia w pełni elektrycznego następcy.