Rynek samochodów używanych w Polsce przechodzi głęboką transformację. Z jednej strony coraz mniej kierowców decyduje się na sprowadzenie auta z zagranicy, z drugiej – w rankingu najczęściej rejestrowanych modeli po raz pierwszy od lat prowadzą nie pojazdy klasy premium, lecz popularne kompakty. W okresie styczeń–maj 2026 r. do kraju wjechało 372 062 samochodów, czyli o 8,9% mniej niż rok wcześniej, co stanowi najostrzejszy pięciomiesięczny spadek od czasów kryzysu finansowego sprzed kilkunastu lat. Malejący import zbiegł się z rosnącą sprzedażą nowych aut w salonach, a to łącznie wywraca dotychczasową hierarchię na rynku wtórnym.

Popularne kompakty obejmują prowadzenie

Statystyki rejestracyjne potwierdzają zmianę motoryzacyjnych upodobań Polaków. Na czele zestawienia znalazły się dwa modele segmentu C: Opel Astra (8 158 sztuk) oraz Volkswagen Golf (8 151 sztuk). Dopiero trzecie i czwarte miejsce zajmują dawni hegemonii – Audi A4 (6 161 sztuk) oraz BMW serii 3 (6 257 sztuk), a pierwszą piątkę zamyka Ford Focus (5 586 sztuk). Dla rynku oznacza to dwie istotne konsekwencje: po pierwsze spada średnia wartość sprowadzanego pojazdu, po drugie rośnie udział aut o niższych kosztach eksploatacji i części zamiennych. Eksperci zwracają uwagę, że kierowcy kierują się dziś raczej rachunkiem ekonomicznym niż prestiżem, a inflacja i wyższe stopy procentowe tylko wzmacniają ten trend.

Import w odwrocie – ósmy miesiąc spadków z rzędu

Maj 2026 r. był kolejnym, ósmym już miesiącem z malejącą liczbą transakcji importowych. Granicę przekroczyło 74 147 samochodów, czyli o 7,8% mniej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. W ujęciu historycznym to sytuacja bez precedensu: dotąd cofnięcia były krótkotrwałe i szybko równoważyły się odbiciem w kolejnych kwartałach. Analitycy firmy badawczej Samar wskazują, że wyraźne zawirowania pojawiły się już w trzecim kwartale 2025 r., ale dopiero obecnie można mówić o zaczynającej się „przebudowie” całego kanału dostaw samochodów używanych. Średni wiek sprowadzanego pojazdu utrzymuje się na poziomie 12,7 roku, jednak udział aut starszych niż 15 lat wzrósł o 1,5 punktu procentowego, co dodatkowo obniża atrakcyjność oferty dla świadomych nabywców.

Dominacja Niemiec, ale Stany Zjednoczone i Chiny przyspieszają

Niemcy pozostają zdecydowanie największym źródłem dostaw (194 242 auta w pięć miesięcy), mimo że ich udział w imporcie spadł o 8,6%. Na drugim miejscu znalazła się Francja, a podium domknęła Belgia. W statystykach wyróżniają się jednak dwa kierunki. Z USA przyjechało 31 055 samochodów – o 3,2% więcej rok do roku – co wiąże się głównie z atrakcyjnymi cenami powypadkowych crossoverów i pick-upów, łatwych do naprawy w europejskich warsztatach. Jeszcze większą dynamikę, bo aż 1 053%, zanotowały Chiny: wzrost z 30 do 346 egzemplarzy uczynił Państwo Środka jednym z najszybciej rosnących kierunków. To rezultat popularności tanich elektryków spod znaków MG czy BYD, które – mimo konieczności homologacji – zaczynają wypełniać niszę miejskich aut zeroemisyjnych.

Co zatrzymuje lawinę sprowadzanych aut?

Na mniejszą aktywność importerów nakłada się kilka zjawisk makroekonomicznych. Po pierwsze, dostępność atrakcyjnych pojazdów na rynkach zachodnich systematycznie maleje, gdyż kierowcy w Niemczech czy Holandii dłużej użytkują samochody w oczekiwaniu na tańsze modele elektryczne. Po drugie, koszty logistyczne – transportu, ubezpieczenia i przewalutowania – wzrosły w ostatnich kilkunastu miesiącach o 15-20%, co wprost przekłada się na rentowność sprowadzenia auta. Po trzecie, banki i firmy leasingowe w Polsce oferują dziś promocyjne finansowanie dla nowych samochodów z niską ratą balonową, co skutecznie odciąga klientów od kilkunastoletnich konstrukcji. „Rola importu będzie maleć wraz z dojrzewaniem krajowego parku pojazdów oraz rozwojem rynku aut pokontraktowych” – ocenia dr Anna Kowalczyk z Polskiego Instytutu Motoryzacji.

Perspektywy: rynek wtórny coraz bardziej lokalny

W nadchodzących kwartałach importerzy będą musieli działać w środowisku zaostrzających się norm emisji i zapowiadanych stref czystego transportu w dużych miastach. To premiuje młodsze roczniki spełniające Euro 6 i podnosi poprzeczkę cenową dla potencjalnego nabywcy. W rezultacie można oczekiwać dalszego przesuwania popytu z importu na krajowe oferty, zwłaszcza samochody odnawiane po zakończeniu trzy- lub czteroletnich umów flotowych. Według prognoz PZPM całoroczny wynik importu może spaść poniżej 800 000 sztuk – poziomu ostatnio notowanego w 2013 r. – podczas gdy rejestracje nowych aut mogą przekroczyć 600 000. Tak głęboka zmiana równowagi rynkowej oznacza, że popularne kompakty pozostaną w czołówce jeszcze długo, a legendarne modele z segmentu premium będą musiały ustąpić miejsca nie tylko w statystykach, lecz także w wyobraźni polskich kierowców.