Zamawiasz teraz – jeździsz w 2028. Luksusowe samochody z Maranello mają tak długą listę oczekujących, że najnowsze rezerwacje wykraczają już poza cztery pełne lata produkcyjne.
Ferrari odnotowało kolejny rekord finansowy: przychody w ostatnim kwartale wzrosły do 1,9 mld euro, a zysk operacyjny zwiększył się o 10 proc. Dzięki temu włoska marka wypełniła plan produkcyjny aż do końca 2027 r., pozostawiając nowych klientów z perspektywą odbioru auta dopiero w 2028 r.
Najważniejsze liczby i fakty: — Zysk operacyjny (EBIT) +10 proc., szacunkowo 437 mln euro. — Przychody kwartału 1,9 mld euro, +8 proc. rok do roku. — Portfel zamówień na 2027 r. w całości wyprzedany; kolejne sloty produkcyjne otwarte dopiero na 2028 r. — Roczna zdolność wytwórcza ok. 15 000 egzemplarzy. — Największą popularnością cieszą się 12 Cilindri, 12 Cilindri Spider, Purosangue i 296 Speciale. — Spadek popytu obserwowany w przypadku 296 GTS, Roma Spider i SF90 XX.
Sprzedaż rośnie szybciej niż moce produkcyjne
W ciągu ostatnich pięciu lat Ferrari systematycznie zwiększało wolumen dostaw, jednak linie montażowe w Maranello i Modenie są w stanie opuścić maksymalnie około 15 tys. aut rocznie. Przy dwucyfrowym wzroście zamówień oznacza to, że każde dodatkowe zainteresowanie natychmiast przekłada się na dłuższy czas oczekiwania. Analitycy zwracają uwagę, że ograniczona podaż jest elementem świadomej strategii marki, podtrzymującej zarówno ekskluzywność, jak i wysoką marżę operacyjną, która w ostatnim kwartale przekroczyła 23 proc.
Które modele przyspieszają, a które zwalniają
Listy chętnych najdynamiczniej rosną przy modelach z najmocniejszym silnikiem V12. Coupé i Spider 12 Cilindri przekonały klientów klasyczną konfiguracją dwunastu cylindrów oraz nowoczesną aerodynamiką. W podobnym tempie zbiera zamówienia 296 Speciale – ekstremalna odmiana hybrydowa, łącząca V6 z silnikiem elektrycznym. Z drugiej strony widać stopniowe wygaszanie zainteresowania 296 GTS oraz Roma Spider, które zbliżają się do końca cyklu rynkowego. Podobne sygnały płyną z programu limitowanego SF90 XX; limit produkcji został niemal w całości rozdysponowany, więc nowe zapytania trafiają na listy rezerwowe.
Elektryczna nowość jako punkt zwrotny
Największą niewiadomą w ofercie jest planowany na 2026 r. debiut pierwszego w pełni elektrycznego modelu, roboczo określanego jako Luce. Według przedstawicieli spółki wszystkie egzemplarze z inauguracyjnej serii znalazły już nabywców. Prezes Benedetto Vigna podkreślił w najnowszej wypowiedzi dla inwestorów, że marka „łączy tradycję z innowacją w sposób niemożliwy do skopiowania”. Nowy, dedykowany zakład e-building powstający w Maranello ma pozwolić na równoległą produkcję napędów spalinowych, hybrydowych oraz w pełni elektrycznych, jednak dopiero po jego pełnym uruchomieniu firma rozważy dalsze zwiększanie wolumenu.
Półrocze pod lupą: silniki spalinowe wciąż dominują
W pierwszych sześciu miesiącach roku Ferrari dostarczyło 6 802 pojazdy, o 285 sztuk mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. 70 proc. z nich napędzały klasyczne jednostki benzynowe, 30 proc. to hybrydy plug-in. Udział hybryd rośnie, lecz wolniej od prognoz, co eksperci tłumaczą silnym przywiązaniem klientów do wysokiejobrotowych silników V8 i V12. Świadczą o tym kolejki po najnowsze konstrukcje atmosferyczne, mimo rosnących regulacji emisji w Europie i Ameryce Północnej.
Geografia popytu: gdzie trafia ponad 15 tys. aut rocznie
Najważniejszym obszarem zbytu pozostaje EMEA, odpowiadający za 49 proc. globalnych dostaw (3 314 egzemplarzy w półroczu). Ameryka Północna i Południowa wspólnie wygenerowały 1 817 rejestracji, co stanowi 27 proc. całości. Region Azji i Pacyfiku, bez Chin kontynentalnych, pochłonął 1 231 aut, a sam rynek chiński – z uwzględnieniem Hongkongu i Tajwanu – 440 sztuk. Pomimo niewielkiego spadku w Stanach Zjednoczonych, Ferrari wciąż notuje tam najwyższą średnią wartość zamówienia, głównie dzięki specyfikacjom z programu Tailor Made.
Długie terminy dostaw nie odstraszają klientów – są wręcz potwierdzeniem unikatowego statusu marki. Z perspektywy rynku inwestorzy widzą w tej sytuacji korzystny znak: pełne obłożenie mocy produkcyjnych gwarantuje stabilny przepływ gotówki i podtrzymuje wysoką rentowność. Horyzont na 2028 r. pozostaje więc wpisany w strategię ekskluzywności, która dla Ferrari okazuje się najbardziej dochodową drogą rozwoju.