Luce: elektryczne Ferrari, które cofa czas. Powrót do fizycznych przycisków
Pod koniec lutego w San Francisco Ferrari ujawniło wnętrze i system obsługi swojego pierwszego seryjnego samochodu elektrycznego. Prezentacja odbyła się wspólnie z londyńsko-kalifornijskim studiem LoveFrom, kierowanym przez Sir Jony’ego Ive’a i Marca Newsona. Nowy model – nazwany Luce – ma zwiastować technologiczny przełom, jednak największą uwagę przyciągnął niespodziewany powrót do klasycznych pokręteł, przełączników i analogowej logiki, które według producenta zwiększają bezpieczeństwo i przyjemność z jazdy.
Nowa nazwa, nowa filozofia
Słowo „Luce” oznacza po włosku światło i ma symbolizować trzy idee: napęd elektryczny, redukcję masy oraz koncentrację na intuicyjnej obsłudze. Ferrari zapowiedziało, że nazwy związane z pojęciami świetlnymi będą w przyszłości zarezerwowane dla modeli wprowadzających kluczowe innowacje, podobnie jak niegdyś dopisek „Scuderia” wyróżniał najbardziej wyścigowe odmiany. Marka podkreśla, że elektryfikacja stanowi środek do poprawy osiągów i efektywności, a nie cel sam w sobie – do 2030 r. ponad 80% gamy ma być zelektryfikowanej, lecz firma nie rezygnuje z silników spalinowych, które pozostaną w limitowanych seriach.
Modułowe wnętrze w duchu redukcji
Kokpit Luce zaprojektowano jak trzy współpracujące wyspy: zestaw wskaźników, konsolę środkową i boczny panel kierowcy. Każdy moduł powstał równolegle w wersji fizycznej i cyfrowej, aby ruch danego przełącznika natychmiast przekładał się na reaktywne animacje OLED. Takie podejście – określane przez inżynierów Ferrari jako „twin-track design” – pozwoliło zredukować liczbę funkcji o 38% w stosunku do poprzedniej generacji. Usunięto m.in. osobne menu trybów zawieszenia czy ustawień klimatyzacji; ich najważniejsze parametry mają dedykowane pokrętła, a rzadko używane opcje ukryto w prostej, dwuwarstwowej strukturze menu.
Jednocześnie konstruktorzy skupili się na minimalizacji masy kabiny. Elementy nośne wykonano ze stopu aluminium pochodzącego w 75% z recyklingu lotniczych profili, a włókno węglowe zastąpiono w kilku miejscach naturalnym kompozytem na bazie lnu. Dzięki temu kompleks wnętrza jest o 12 kg lżejszy od analogicznego modułu w Ferrari Roma, mimo dodatkowych ekranów i akumulatorów HV rozmieszczonych w tunelu środkowym.
Fizyczne sterowanie kontra era ekranów
Wracając do pokręteł, Ferrari wpisuje się w rosnący trend w branży. Według analiz Virginia Tech Transportation Institute odrywanie wzroku od drogi na ponad dwie sekundy podwaja ryzyko kolizji, a badania Euro NCAP wykazały, że czas obsługi funkcji klimatyzacji na ekranie dotykowym jest średnio dwukrotnie dłuższy niż przy użyciu dedykowanego przycisku. Nie dziwi więc, że w projekt Luce zaangażowano ekspertów od ergonomii lotniczej, którzy określili minimalne wielkości, skok oraz opór obrotowy przełączników. Wszystkie kluczowe funkcje – tryby jazdy, regulacja momentu hamowania rekuperacyjnego i ustawienia zawieszenia – mają własne, wyraźnie rozdzielone manipulatory, co pozwala kierowcy działać „na pamięć”.
Kierownica jako inżynierski manifest
Sercem kokpitu jest trójramienna kierownica inspirowana wyścigowymi modelami z lat 50. Całość powstała z 19 frezowanych elementów, a samą obręcz odlano z aluminium pochodzącego w 100% z przetworzonych felg testowych. Proces CNC obniżył masę o 650 g względem standardowego koła w modelu F8 Tributo. W uchwytach zintegrowano drobne cylindryczne rolki – rozwiązanie przypominające sterowanie w aparatach fotograficznych – które odpowiadają za regulację głośności i temperatury. Ferrari twierdzi, że taki układ skraca czas reakcji kierowcy o 0,18 s, co przy prędkości 200 km/h oznacza 10 m krótszą drogę pokonywaną bez pełnej uwagi.
Warstwowy zestaw wskaźników OLED
Nowy wyświetlacz instrumentów porusza się razem z kolumną kierowniczą, zachowując idealną odległość od oczu niezależnie od ustawienia. Konstrukcja składa się z dwóch nakładających się matryc OLED; górna o rozdzielczości 4K wycięta jest w koliste otwory, przez które prześwituje dolny panel z kontrastowym tłem. Pozwala to uzyskać efekt głębi znany z klasycznych zegarów Veglia, przy zachowaniu personalizowanych układów graficznych. Po zmroku jasność obniża się do zaledwie 50 nitów, co minimalizuje zmęczenie wzroku. W trybie torowym ekran może wyświetlać dane telemetryczne w tempie 60 klatek na sekundę, a dzięki zastosowaniu magistrali Automotive Ethernet opóźnienie sygnału nie przekracza 5 ms.
Etapy premiery i kolejny rozdział projektu
Technologię napędową pokazano już w październiku 2025 r. w nowo otwartym e-building w Maranello, gdzie powstała linia montażu baterii chłodzonych cieczą typu 4680 dostarczanych przez firmę SK On. Obecna prezentacja wnętrza stanowiła drugi krok programu komunikacyjnego. W maju 2026 r. odbędzie się finałowy pokaz nadwozia na terenie kampusu technicznego w Imoli, połączony z pierwszymi jazdami prototypów. Produkcja ruszy pod koniec 2027 r., a roczny wolumen zaplanowano na 3500 sztuk, co w strategii Ferrari mieści się między ekskluzywnością a potrzebą amortyzacji kosztów nowej platformy. Luce otwiera tym samym nową epokę dla marki – epokę, w której nowoczesna elektronika łączy się z dotykową pamięcią mięśni sprzed dekad.