Utrzymujące się od kilku miesięcy zniżki notowań ropy naftowej oraz umocnienie złotego wobec dolara skłoniły resort energii do kolejnych korekt w górnych limitach cenowych paliw obowiązujących od 1 kwietnia 2026 r. Opublikowane w Monitorze Polskim kwoty wyznaczają pułap, powyżej którego sprzedawcy nie mogą oferować benzyny ani oleju napędowego. W rezultacie polscy kierowcy wejdą w drugi kwartał roku z najniższymi od lata ubiegłego roku wartościami na pylonach.

System codziennej publikacji maksymalnych stawek wprowadzony ustawą o Cenach Paliw i Nadzorze (tzw. ustawa CPN) zrewolucjonizował sposób orientowania się w kosztach tankowania. Zamiast objazdu kilku stacji wystarczy rzut oka na najnowsze obwieszczenie ministerstwa, aby znać graniczne poziomy cen. Taki model ma obowiązywać co najmniej do końca czerwca 2026 r. i – jak wynika z danych analityków rynku – skutecznie studzi oczekiwania inflacyjne w transporcie lądowym.

Nowe stawki dla benzyny i diesla

Od pierwszego dnia kwietnia limit dla benzyny 95-oktanowej został ustalony na 5,75 zł za litr, czyli o 41 groszy mniej niż w ostatnim dniu marca. Odmiana Pb98 potanieje w ujęciu maksymalnym do 6,31 zł, co oznacza redukcję o 45 groszy. Najmocniej obniżono pułap dla oleju napędowego – do 7,10 zł za litr – obniżka wyniosła równe 50 groszy. Według ekspertów spadki te mieszczą się w trendzie widocznym na rynku hurtowym, gdzie w porównaniu z lutym baryłka Brent potaniała o ponad 8%

Rynek LPG poza regulacją cenową

Autogaz pozostaje jedynym paliwem silnikowym wyjętym spod ustawowych limitów cenowych. Operatorzy stacji ustalają cenę samodzielnie, a konkurencja odbywa się w klasyczny sposób. Aktualne szacunki serwisów branżowych wskazują, że średni koszt litra LPG w tygodniu rozpoczynającym się 1 kwietnia wyniesie od 3,73 zł do 3,86 zł. Oznacza to zwyżkę dochodzącą do 22 groszy względem tygodnia poprzedniego, co eksperci tłumaczą m.in. sezonowym wzrostem popytu na propan w przemyśle chemicznym oraz relatywnie niskimi zapasami surowca w regionie Morza Czarnego.

Dlaczego ceny spadają mimo napięć geopolitycznych?

Na pozornie paradoksalny spadek cen wpływa kilka czynników. Po pierwsze, Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje niższe tempo wzrostu globalnego popytu na ropę, gdyż gospodarka chińska wyhamowuje, a Europa kontynuuje proces elektryfikacji transportu. Po drugie, zwiększona produkcja ze Stanów Zjednoczonych i Brazylii częściowo neutralizuje efekt ograniczeń wydobycia wprowadzonych przez OPEC+. Trzecim elementem jest wspomniany kurs złotego – różnica rzędu 15 groszy w kosztach litra Pb95 przypada wyłącznie na korzystniejsze przeliczenie surowca oraz gotowych komponentów paliwowych importowanych do Polski.

Ustawa CPN – zasady działania i kary za naruszenia

Zgodnie z ustawą, przedsiębiorca prowadzący stację, który wystawi cenę powyżej wskazanego limitu, naraża się na administracyjną sankcję finansową do 1 mln zł. Kontrolę sprawuje wyznaczony departament Krajowej Administracji Skarbowej, który monitoruje zarówno cenniki w terenie, jak i systemy kasowe. Mechanizm przewiduje również publikowanie listy podmiotów ukaranych, co – jak wskazują ekonomiści – dodatkowo zniechęca do prób omijania regulacji.

Perspektywy na kolejne miesiące

Większość analityków hurtowego rynku paliw spodziewa się, że utrzymanie stabilnej podaży ropy oraz większe wykorzystanie biokomponentów w miksie rafineryjnym mogą przełożyć się na dalsze, choć mniej dynamiczne obniżki kap dla benzyny. W przypadku oleju napędowego kluczowe będzie tempo odbudowy zapasów destylatów w USA po zimie. Jeżeli średni kurs dolara pozostanie poniżej 4 zł, realne jest, że jeszcze przed wakacjami pułap dla Pb95 zacznie zbliżać się do symbolicznej bariery 5,50 zł za litr.