Debiutująca niebawem Dacia C-Neo ma szansę stać się najważniejszą premierą w historii rumuńskiej marki, ponieważ otwiera drogę do rynku flotowego, który w Europie odpowiada już za ponad połowę nowych rejestracji samochodów osobowych. Producent deklaruje, że nowy model został zaprojektowany z myślą o firmach poszukujących pojazdów funkcjonalnych, przewidywalnych w utrzymaniu i korzystnych pod względem całkowitego kosztu użytkowania. Czy propozycja marki znanej dotąd z prostoty zdoła przekonać managerów parków samochodowych, którzy od lat stawiali na ugruntowane pozycje Toyoty czy Škody?

Dlaczego floty są kluczowe dla Dacii

Rynek B2B w motoryzacji ma strategiczne znaczenie: dzięki dużym wolumenom pozwala producentom stabilizować moce produkcyjne, a dodatkowo zapewnia widoczność marki na ulicach. Organizacje branżowe szacują, że w 2023 r. klienci flotowi stanowili około 58% wszystkich nabywców nowych aut w Unii Europejskiej. Dla Dacii, która do tej pory koncentrowała się głównie na klientach indywidualnych szukających tanich, prostych pojazdów, wejście do tego segmentu to logiczny krok w stronę zwiększenia udziału rynkowego i poprawy rentowności. Z flotami jednak nie wygrywa się ceną na fakturze, lecz niskim całkowitym kosztem posiadania, przejrzystą polityką serwisową i przewidywalną wartością rezydualną – a te trzy elementy wymagają zupełnie innego sposobu myślenia o produkcie.

C-Neo – projekt stworzony do ciężkiej pracy

Najnowszy model został opracowany na zmodyfikowanej platformie CMF-B, znanej z Sandero i Joggera, co obniża koszty wytwarzania oraz serwisu dzięki wspólnym komponentom. Kluczowe rozwiązania konstrukcyjne – wzmocnione zawieszenie, uproszczony układ napędowy oraz odporne na rysy tworzywa w kabinie – mają sprostać intensywnej eksploatacji charakterystycznej dla flot. Producent zapowiada trzy warianty napędu: benzynowy TCe z fabryczną instalacją LPG, miękki hybrydowy 1.2 E-Tech oraz wysokoprężny Blue dCi. Każde z nich zostało zoptymalizowane pod kątem zużycia paliwa, lecz równie ważna jest prostota serwisu: na przykład filtr cząstek stałych w dieslu ma przedłużony interwał obsługi do 200 000 km, a wymiana świec zapłonowych w wersji benzynowej przewidziana jest raz na 60 000 km.

W kabinie uwagę zwraca modułowy system mocowań, który pozwala zamontować skaner kodów kreskowych lub terminal płatniczy bez konieczności ingerencji w deskę rozdzielczą, co ułatwia adaptację auta do specyfiki danej działalności. Dodatkowym atutem jest nieskomplikowana elektronika: C-Neo korzysta z 8-calowego ekranu dotykowego zintegrowanego ze smartfonem przez Android Auto/CarPlay, ale większość krytycznych funkcji – ogrzewanie, wentylacja, tryby jazdy – obsługuje się klasycznymi przyciskami. Dzięki temu ryzyko awarii układu multimedialnego, które skutkowałoby unieruchomieniem pojazdu, jest minimalne.

Konkurenci, przewagi i wyzwania

W segmencie kompaktowych aut flotowych prym wiodą obecnie Toyota Corolla oraz Škoda Octavia. Ich dominacja wynika z reputacji niezawodności, atrakcyjnych programów serwisowych i relatywnie wysokich wartości odsprzedaży. C-Neo wchodzi do gry z dwoma argumentami: niższą ceną wyjściową i prostotą konstrukcji, która – przynajmniej w teorii – powinna skutkować mniejszą liczbą przestojów w warsztacie. W praktyce wyzwaniem może okazać się percepcja marki: fleet managerowie kierują się w równym stopniu twardymi danymi, co opinią kierowców i księgowych. Jeżeli Dacia zdoła udowodnić, że jej samochód zużywa o kilka procent mniej paliwa od rywali i nie generuje nieplanowanych kosztów napraw, osłabi tym samym przewagę konkurentów budowaną przez lata.

Czy nowy kierunek zagrozi tożsamości marki

Dacia od lat pozycjonuje się jako producent samochodów „bez zbędnych fajerwerków”, a ten przekaz znajduje odbiorców zmęczonych coraz bardziej skomplikowaną elektroniką w pojazdach. Wejście w segment flotowy nie musi oznaczać rezygnacji z tej filozofii. Wręcz przeciwnie: firmy cenią właśnie przejrzystość i brak nadmiernych dodatków, które podnoszą koszty. Wyzwanie pojawia się w momencie, gdy przepisy unijne – zwłaszcza normy emisji i wymogi dotyczące systemów bezpieczeństwa – zmuszają producenta do montowania coraz większej liczby czujników i kamer. Sztuką będzie więc wprowadzenie obowiązkowych rozwiązań w sposób, który nie zaprzeczy mantrze „tylko to, co niezbędne”.

Co musi się wydarzyć, aby C-Neo stała się flotowym przebojem

Po pierwsze, marka powinna zapewnić długoterminowe, transparentne programy serwisowe z gwarantowaną ceną przeglądów, co ułatwi planowanie budżetu firmowego. Po drugie, konieczne jest zbudowanie sieci dilerskiej wyspecjalizowanej w obsłudze flot – z priorytetowym przyjęciem do serwisu i możliwością wymiany części z magazynu centralnego w ciągu 24 godzin. Po trzecie, Dacia musi zadbać o wartość rezydualną poprzez ograniczenie liczby odmian wyposażenia i utrzymanie umiarkowanej podaży aut używanych na rynku wtórnym. Wreszcie kluczową rolę odegra komunikacja: jasne wykazanie, że niższa cena zakupu nie oznacza kompromisu w obszarze niezawodności. Jeśli te warunki zostaną spełnione, C-Neo ma realną szansę zdobyć przyczółek w sektorze flotowym i – przy okazji – zdefiniować na nowo, czym jest nowoczesna samochodowa prostota.