Widoczny od początku tygodnia wzrost stawek przy dystrybutorach w całej Polsce wskazuje, że okres zimowych obniżek paliw dobiegł końca. Z analizy hurtowych cenników krajowych producentów oraz świeżych notowań ropy Brent i WTI wynika, że koszt litra benzyny, oleju napędowego i autogazu będzie w najbliższych dniach nadal piąć się w górę. Eksperci zwracają uwagę nie tylko na napięcia na Bliskim Wschodzie, lecz również na słabnącą złotówkę i kurczące się zapasy destylatów w Europie.
Aktualne wskaźniki rynku paliw
Według zestawienia najczęściej monitorowanych firm analitycznych, średnie ceny detaliczne z pierwszej połowy tygodnia kształtowały się następująco: benzyna 95-oktanowa 5,67 – 5,72 zł/l, benzyna 98-oktanowa 6,45 – 6,52 zł/l, olej napędowy 5,93 – 6,02 zł/l, a LPG 2,73 – 2,79 zł/l. W porównaniu z ubiegłym tygodniem oznacza to wzrost rzędu 4–7 groszy za litr w zależności od produktu. Na rynku hurtowym, który z kilkudniowym opóźnieniem determinuje cenniki stacji, marża rafineryjna dla benzyn wzrosła o blisko 9 USD za baryłkę, do najwyższego poziomu od listopada. Jednocześnie kontrakty terminowe na diesla w europejskim hubie ARA przekroczyły 880 USD/t, co sygnalizuje napiętą sytuację podażową w sezonie rosnącego popytu transportowego.
Prognozy cen i scenariusze na wiosnę
Krajowi brokerzy paliwowi zakładają, że w perspektywie 24 lutego – 3 marca średnie ceny benzyny 95 mogą wzrosnąć do 5,75 – 5,85 zł/l, a oleju napędowego do 6,05 – 6,18 zł/l. Autogaz, tradycyjnie bardziej wrażliwy na wahania kursowe niż na samą cenę ropy, może podrożeć o kolejne 3–4 grosze. Jeśli obecny trend na rynku walutowym się utrzyma i dolar pozostanie powyżej 4,05 zł, analitycy Międzynarodowej Agencji Energetycznej szacują, że do końca marca litr Pb95 może zbliżyć się do 5,95 zł. O wiele zależeć będzie od tego, czy OPEC+ utrzyma dobrowolne ograniczenia wydobycia do drugiego kwartału i czy Komisja Europejska przedłuży preferencyjne cła na importowane komponenty do produkcji benzyn.
Co napędza dalsze podwyżki: ropa, waluty i geopolityka
Najważniejszym źródłem presji cenowej pozostają notowania ropy. W połowie tygodnia Brent handlowano w przedziale 70–72 USD za baryłkę, czyli o 8% wyżej niż miesiąc temu. Rynek dyskontuje możliwe zakłócenia transportu surowca przez cieśninę Ormuz – kluczowy szlak, którym przepływa ok. 20% światowych dostaw. Jednocześnie zapasy ropy w USA spadły do poziomów niewidzianych od sześciu miesięcy, co wywindowało cenę WTI powyżej 66 USD. W tle tych wydarzeń osłabienie złotego wobec dolara o niemal 3% od początku lutego zwiększa koszt importu zarówno ropy, jak i gotowych półproduktów. Swoje dokłada także rozszerzająca się różnica cenowa między paliwami letnimi i zimowymi – rafinerie w Europie przebudowują instalacje na produkcję mieszanki o wyższej liczbie oktanowej, co zwykle podnosi koszty o kilka centów za litr.
Konsekwencje dla kierowców i firm transportowych
Przeciętne gospodarstwo domowe, które tankuje około 150 l benzyny miesięcznie, zapłaci przy obecnych stawkach nawet 30 zł więcej niż w styczniu. W przypadku flot ciężarowych, gdzie średnie zużycie jednego pojazdu sięga 3 000 l diesla w skali miesiąca, wzrost o 10 groszy na litrze podnosi koszt działalności o 300 zł na jednostkę. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że spedycje już renegocjują stawki frachtu z kontrahentami, a rosnące rachunki przekładają się na podwyżki cen towarów w sklepach. Komisja Budżetowa Sejmu analizuje z kolei możliwość czasowego obniżenia akcyzy na LPG, lecz ewentualne decyzje w tym zakresie zapadną najwcześniej przed wakacjami. Do tego czasu kierowcom pozostaje śledzić promocje sieciowych stacji i rozważyć aplikacje umożliwiające wspólne przejazdy, bo rynek nie daje sygnałów na szybkie odwrócenie obecnego trendu.