Ponad 50 tys. głosów i jeden zdecydowany faworyt – tak w skrócie wyglądają wyniki internetowej sondy, w której polscy kierowcy oceniali najważniejsze drogi ekspresowe. W codziennych dojazdach do pracy, wypadach weekendowych czy dłuższych podróżach wakacyjnych sieć „esek” stała się kluczowym elementem mobilności, zastępując dawną sieć dróg krajowych i mocno odmieniając mapę transportową kraju.
Ostatnie lata to dla infrastruktury rekordowy czas. Otwarcie nowych węzłów na S7 w Małopolsce, uruchomienie Północnej Obwodnicy Krakowa czy kolejne kilometry S1 i S19 pokazują, jak szybko przesuwa się front budowlany. Razem z nowymi odcinkami rośnie liczba użytkowników, którzy w badaniu opinii wskazali swoje ulubione trasy – i to z bardzo klarownym wynikiem.
Wyraźny lider głosowania: S7 dystansuje konkurencję
Najwięcej ankietowanych – dokładnie 20,59% – zagłosowało na ekspresową S7. Ta licząca docelowo około 720 km oś północ–południe łączy Gdańsk z Warszawą i Krakowem, a dalej przez Podhale kieruje ruch w stronę granicy ze Słowacją. Już dziś ponad trzy czwarte jej przebiegu jest przejezdne, a oddawane sukcesywnie odcinki konsekwentnie skracają czas przejazdu, przenosząc ruch z historycznej, zatłoczonej „siódemki”.
S7 wyróżnia nie tylko długość. To kluczowy fragment transeuropejskiego korytarza Bałtyk–Adriatyk, a więc trasy, która spina porty morskie z południem kontynentu. W ciągu ostatniej dekady przeciętna doba na mazowieckich i małopolskich fragmentach tej drogi oznaczała ponad 50 tys. pojazdów, z czego około jedna czwarta to transport ciężki. Stąd priorytet w harmonogramach budów i modernizacji.
Kręgosłup północ–południe: znaczenie inwestycji na S7
Dzięki kolejnym otwarciom – takim jak Południowa Obwodnica Warszawy czy dwujezdniowa „Zakopianka” między Lubniem a Rabką – trasa zdecydowanie poprawia przepustowość i bezpieczeństwo. Na przykład odcinek Naprawa–Skomielna Biała, poprowadzony estakadami i tunelami przez trudny teren Beskidu Wyspowego, skrócił czas przejazdu o kilkanaście minut i wyeliminował najbardziej kolizyjne skrzyżowania z ruchem lokalnym.
Budowa S7 to również impuls rozwojowy dla regionów. Wokół nowych węzłów powstają centra logistyczne i strefy ekonomiczne, a turystyczne miejscowości Warmii, Mazur czy Małopolski zyskały łatwiejszy dostęp do głównych rynków emisji ruchu. Według szacunków Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zakończenie brakujących fragmentów między Miechowem a Krakowem oraz na północ od Płońska umożliwi przejazd całej arterii w niespełna siedem godzin.
Drugie i trzecie miejsce: S8 i S3 w roli arterii ogólnokrajowych
Na podium znalazły się jeszcze dwie ekspresówki. S8 zdobyła 15,57% głosów, co pokazuje, jak ogromny jest ruch między Wrocławiem, Łodzią a Warszawą. Trasa ta obsługuje połączenia biznesowe Dolnego Śląska, aglomeracji łódzkiej i stolicy, a na wschód od Warszawy tworzy szybkie połączenie z Białymstokiem, otwierając drogę ku krajom bałtyckim. Nieprzypadkowo właśnie tu planuje się wprowadzenie systemów zarządzania prędkością i dobudowę dodatkowych pasów w rejonie węzłów o największym natężeniu.
Trzecie miejsce i 9,97% wskazań przypadło S3. Biegnąca od Świnoujścia do granicy z Czechami arteria stanowi naturalny korytarz dla towarów z portów Bałtyku do Europy Środkowej. Oddanie tunelu pod Świną, kompletowanie odcinków w Lubuskiem oraz finalizowane fragmenty w Kotlinie Kłodzkiej wyraźnie poprawiły konkurencyjność portów Szczecin–Świnoujście i odciążyły starą DK3, niegdyś jedną z najbardziej wypadkowych dróg zachodniej Polski.
Ekspresówki o zasięgu regionalnym – codzienne ratowanie czasu
Choć pozostałe trasy zebrały pojedyncze procenty, ich znaczenie dla lokalnych społeczności jest ogromne. S1 ułatwia życie mieszkańcom Śląska i Podbeskidzia, S5 skraca podróż między Wrocławiem, Poznaniem i Bydgoszczą, a S19 – rdzeń szlaku Via Carpatia – tworzy szybki korytarz wschodni od granicy ze Słowacją aż po Podlasie. Równie ważne są krótkie, ale intensywnie eksploatowane odcinki, takie jak S52 w rejonie Bielska-Białej czy S86 między Katowicami a Sosnowcem, gdzie dobowe natężenie często przekracza 100 tys. pojazdów.
Nowe „eski” redukują czas dojazdu o kilkanaście, a nierzadko kilkadziesiąt minut, co dla osób dojeżdżających do pracy z podmiejskich miejscowości oznacza wymierną oszczędność. Dodatkową wartością są poprawa bezpieczeństwa – dzięki bezkolizyjnym węzłom i oddzieleniu kierunków ruchu – oraz lepsze warunki dla transportu publicznego, który zyskuje buspasy i węzły park-and-ride przy wjazdach do większych miast.
Polska sieć ekspresowa w liczbach: co dalej?
Jeszcze dwie dekady temu w Polsce istniało zaledwie 500 km dróg ekspresowych. Dziś jest ich już ponad 5 tys. km, a w Krajowym Programie Budowy Dróg zapisano kolejne 1,5 tys. km do realizacji przed końcem dekady. Z każdym nowym kilometrem rośnie spójność terytorialna kraju i skracają się łańcuchy dostaw, co według analiz krajowych ośrodków ekonomicznych przekłada się na przyrost PKB o kilkaset mln zł rocznie.
Fakt, że w internetowym głosowaniu oddano 50 985 głosów, potwierdza, jak duże emocje budzi temat infrastruktury. Bezapelacyjne zwycięstwo S7 dowodzi, że to właśnie ona stała się kręgosłupem polskiej mobilności – ale szybki awans S8, S3 i licznych tras regionalnych pokazuje, iż kierowcy coraz bardziej doceniają całą, wciąż rozwijaną sieć „esek”.