Na europejskim rynku nowych samochodów nie brakuje gwałtownych zwrotów, jednak niewiele marek odczuło je tak dotkliwie jak Mitsubishi. Po wycofaniu Colta i spadku rejestracji w Polsce o kilkanaście procent producent z diamentowym logo musiał zrewidować strategię. Efektem jest szeroko zakrojona obniżka cen crossoverów i SUV-ów, która – zależnie od modelu – sięga od kilku do nawet pięćdziesięciu tysięcy złotych.

Dlaczego ceny spadają właśnie teraz?

Presja wynikająca z norm emisji CO₂, kurczący się wachlarz modeli i rosnąca popularność finansowania abonamentowego wymusiły na japońskiej marce przyspieszenie decyzji promocyjnych. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) udział Mitsubishi w segmencie osobówek Starego Kontynentu spadł w ostatnich trzech latach z 0,6% do 0,3%. Ponadto większość wolumenu sprzedaży zapewniają dziś crossovery segmentu B i C – statystyka ta odzwierciedla się także w Polsce, gdzie małe auta klasyczne przegrywają z podwyższonymi konstrukcjami niemal dwukrotnie. Tło rynkowe jest zatem oczywiste: bez atrakcyjnej oferty cenowej trudno zatrzymać dotychczasowych klientów, a jeszcze trudniej przyciągnąć nowych.

ASX oraz Grandis – miejskie i kompaktowe crossovery tańsze o 11 000 zł

Mniejszy w gamie ASX, bazujący konstrukcyjnie na platformie aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi, kosztuje obecnie do 11 000 zł mniej niż w ubiegłym kwartale. Samochód mierzy 4,20 m długości i dysponuje bagażnikiem 326 l, co czyni go wystarczającym dla singla lub młodej rodziny. Do wyboru są dwa napędy: trzycylindrowy silnik 1.2 MPI o mocy 115 KM z manualną skrzynią pięciobiegową oraz miękka hybryda 1.3 T (140 KM), która dzięki instalacji 48-V potrafi ograniczyć chwilowe zużycie paliwa w ruchu miejskim nawet o 0,5 l/100 km wobec wersji wolnossącej.

Podobny rabat otrzymał większy Grandis – pięciomiejscowy SUV o długości 4,40 m i bagażniku 492 l. Wariant bazowy to również miękka hybryda 1.3 T 140 KM, natomiast klienci oczekujący niższego spalania mogą zdecydować się na pełną hybrydę 1.8 HEV. W tym ostatnim układzie jednostka benzynowa pracuje w cyklu Atkinsona, a moc systemowa 157 KM przekazywana jest przez wielotrybową przekładnię automatyczną. Producent deklaruje średnie zużycie paliwa w granicach 5 l/100 km i realny zasięg ponad 900 km na jednym baku.

Outlander PHEV – 50 000 zł mniej za flagową technologię

Najnowsza generacja Outlandera w odmianie plug-in hybrid to największy beneficjent obecnej akcji rabatowej: przy wybranych konfiguracjach cena katalogowa spada o pełne 50 000 zł. SUV mierzy 4,72 m długości, rozstaw osi wynosi 2,70 m, a w standardzie oferowane są trzy tryby jazdy – EV, Series Hybrid oraz Parallel Hybrid – zarządzane przez układ S-AWC sterujący dwoma silnikami elektrycznymi (115 KM z przodu, 136 KM z tyłu). Zasięg w trybie elektrycznym to do 86 km wg WLTP, co w praktyce pozwala wielu użytkownikom pokonywać codzienne dystanse bez włączania jednostki 2.4 l benzyna. Pełne naładowanie z wallboxa 7,2 kW trwa niespełna cztery godziny, a opcjonalna funkcja Vehicle-to-Load potrafi zasilić urządzenia zewnętrzne mocą do 1,5 kW.

Finansowanie – od „niskiej raty” po leasing 101%

Równolegle z obniżkami cen importer wprowadził wachlarz form finansowania. Klienci indywidualni mogą wybrać kredyt balonowy z ratą startującą od 848 zł miesięcznie przy 20% wkładu własnego i przebiegu rocznym 15 000 km. Dla firm dostępny jest leasing operacyjny 101%, w którym całkowity koszt finansowania odpowiada wyjściowej cenie netto pojazdu. Alternatywą jest kredyt 0% na 24 miesiące lub system 50/50 z RRSO 0%. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się program wynajmu Lease&Go: stała miesięczna opłata obejmuje serwis, ubezpieczenie i opony, a po czterech latach (lub 80 000 km) użytkownik zwraca auto bez konieczności wykupu.

Co może kryć się w szczegółach oferty?

Choć zniżki prezentują się imponująco, nabywcy powinni zwrócić uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze, promocja dotyczy wyłącznie samochodów zamówionych do końca kwartału i znajduje odzwierciedlenie w wybranych wersjach wyposażenia – najczęściej w średnich specyfikacjach, gdzie marża detaliczna jest najwyższa. Po drugie, w przypadku Outlandera PHEV importer wymaga zakupu domowego źródła ładowania w autoryzowanej sieci serwisowej, co może podnieść koszt transakcji o kilka tysięcy złotych. Po trzecie, w leasingu 101 % naliczane są opłaty manipulacyjne i koszty rejestracji, które – choć niewielkie – zwiększają realny całkowity wydatek.

Dla kogo to dobra okazja?

Obniżki cenowe wydają się szczególnie korzystne dla kierowców rozważających wymianę starszego auta z napędem benzynowym na nowszy, bardziej oszczędny model bez rezygnacji z przestrzeni i pozycji za kierownicą charakterystycznej dla SUV-ów. Plug-in z dopłatą 50 000 zł kusi flotowych użytkowników, którym zależy na niskim podatku od auta służbowego, a jednocześnie mogą ładować pojazd w siedzibie firmy. Z kolei miękkie i pełne hybrydy w ASX oraz Grandisie przemawiają do mieszkańców aglomeracji borykających się z drożejącym benzyną i perspektywą opłat w strefach czystego transportu. Niezależnie od modelu potencjalny kupujący powinien jednak dokładnie policzyć całkowity koszt posiadania, uwzględniając planowany przebieg i długość finansowania, aby realne oszczędności pokrywały się z obietnicą widoczną na plakacie promocyjnym.