Salon biznesowy na kołach, kino domowe i zeroemisyjny transport w jednym – tak w skrócie można opisać najnowszego elektrycznego vana spod znaku trójramiennej gwiazdy. Model VLE ma ambicję połączyć komfort klasy S z praktycznością samochodu dostawczego, a przy tym otworzyć nowy rozdział w historii luksusowych pojazdów wieloosobowych.

W skrócie

– w pełni elektryczna platforma o napięciu 800 V i akumulatorze użytkowym 115 kWh; – deklarowany zasięg do 700 km (WLTP) i szybkie ładowanie 15 min do +355 km; – dwie wersje startowe: 276 KM z napędem na przód oraz 415 KM z napędem 4×4; – współczynnik oporu powietrza 0,25 Cx – rekord w segmencie dużych vanów; – pneumatyczne zawieszenie AIRMATIC i skrętna tylna oś w standardzie; – kokpit z trzema ekranami z przodu oraz 31-calowym panelem 8K dla pasażerów z tyłu.

Od Vito do wielkiej limuzyny – ewolucja segmentu

Od premiery pierwszego Vito minęło niemal trzydzieści lat. Przez ten czas Mercedes konsekwentnie budował wizerunek producenta najbardziej prestiżowych vanów, czego ukoronowaniem była Klasa V z 2014 roku. Dynamiczny rozwój elektromobilności i szybki wzrost popularności transportu VIP – zwłaszcza w Azji i na Bliskim Wschodzie – skłoniły jednak markę do zbudowania konstrukcji od zera. W rezultacie powstała modułowa Van Architecture, zaprojektowana wyłącznie pod kątem napędu bezemisyjnego. Dzięki temu inżynierowie nie musieli iść na żadne kompromisy pomiędzy silnikami spalinowymi a elektryką, co przekłada się na większą przestrzeń wewnątrz i lepsze rozłożenie masy.

Architektura napędu i zasięg bez stresu

Sercem VLE jest zestaw litowo-jonowych ogniw NCM o pojemności użytkowej 115 kWh. Wysokie napięcie 800 V pozwala ładować z mocą sięgającą 250 kW, co według danych producenta wystarcza do odzyskania 355 km zasięgu w jedną przerwę na kawę. Integracja baterii z podłogą obniża środek ciężkości i poprawia stabilność, a aktywne zarządzanie temperaturą – wykorzystujące zarówno pompę ciepła, jak i płyn chłodzący – utrzymuje ogniwa w idealnym zakresie pracy nawet podczas upałów czy mrozu.

Mercedes deklaruje 700 km zasięgu w cyklu WLTP, ale równie istotna jest powtarzalność osiągów przy pełnym obciążeniu. Dzięki sprężarce klimatyzacji zasilanej z wysokiego napięcia oraz inteligentnej rekuperacji wybieranej jednym ruchem łopatki przy kierownicy, VLE ma zużywać około 18 kWh/100 km na autostradzie – wynik dotąd kojarzony raczej ze sportowymi liftbackami niż z pojazdem zdolnym pomieścić ośmiu pasażerów.

Osiągi i warianty napędowe

Gama startuje od wersji VLE 300, w której pojedynczy silnik synchroniczny o mocy 276 KM napędza koła przednie. Dla osób wymagających maksymalnej dynamiki przygotowano wariant VLE 400 4MATIC – dwa silniki, łącznie 415 KM i 720 Nm, przyspieszenie do 100 km/h w 6,5 s oraz zdolność holowania przyczepy do 2,5 t. W kolejnych latach planowana jest tańsza odmiana z akumulatorem 80 kWh, przeznaczona głównie na rynek flotowy, gdzie liczy się niższa cena zakupu i ładowanie w bazie.

Kluczowym elementem komfortu ma być seryjne zawieszenie pneumatyczne AIRMATIC. System potrafi obniżyć nadwozie o 10 mm przy prędkościach autostradowych, a w trudniejszym terenie podnosi je o 25 mm. Dopełnieniem jest skrętna tylna oś, redukująca średnicę zawracania do poziomu kompaktowego CLA – cecha bezcenna w wąskich uliczkach centrów miast czy podczas manewrowania pod hotelem.

Styl nadwozia – aerodynamika w służbie komfortu

Pojazd o wysokości ponad 1,9 m i długości przeszło 5 m zwykle przypomina ruchomą ścianę, ale projektanci z Sindelfingen przyłożyli się do każdego detalu: gładkie pokrywy podwozia, zwężający się dach i starannie wyprofilowane lusterka zaowocowały współczynnikiem oporu 0,25 Cx. Z przodu dominuje iluminowany panel imitujący tradycyjny grill – element charakterystyczny dla najnowszej linii EQ – a pas świetlny łączący reflektory nadaje całości futurystyczny sznyt. Tylna klapa kryje niezależnie otwieraną szybę, co ułatwia dostęp do bagażu nawet na zatłoczonym parkingu.

Wnętrze – prywatne studio filmowe i gabinet na kołach

Platforma bez wału napędowego pozwoliła uzyskać niemal płaską podłogę, dzięki czemu kabinę można konfigurować w czterech układach. W najbardziej prestiżowej wersji dwa elektrycznie regulowane fotele Grand Comfort oferują wentylację, 10-punktowy masaż oraz elektryczne podparcie łydek, a zintegrowana ładowarka indukcyjna sprawia, że smartfon jest zawsze pod ręką. Przygotowane na opcjonalnych szynach siedziska przesuwają się z minimalnym wysiłkiem, bo pod spodem kryją niewielkie kółka inspirowane rozwiązaniami lotniczymi.

Dla osób wożących sprzęt sportowy lub duże walizki ryglowanie foteli jednym przyciskiem umożliwia błyskawiczną zamianę salonu w przestrzeń bagażową o kubaturze dochodzącej do 4630 l. Kolejnym praktycznym detalem są liczne punkty 230 V i gniazda USB-C o 100 W, co pozwala ładować laptopy, drony czy kamery filmowe podczas jazdy.

Cyfrowe serce kabiny

Kierowca zyskuje 10,25-calowy zestaw wskaźników, a tuż obok mieści się 14-calowy ekran centralny obsługujący najnowszy system MB.OS. Równie okazały, 14-calowy panel dla pasażera jest fabrycznie przygotowany do strumieniowania treści w 4K i współpracuje z kamerą 8 MP do wideokonferencji. Na dachu tylnej części pojazdu umieszczono 31,3-calowe kino 8K, które po rozłożeniu zamienia drugi rząd foteli w lożę VIP. Wizualne wrażenia wspiera 22-głośnikowy zestaw Burmester 3D Surround z obsługą Dolby Atmos, a mikrofony wbudowane w podsufitkę dostosowują scenę dźwiękową do liczby pasażerów.

Asystent głosowy został wzmocniony modułem sztucznej inteligencji. Użytkownik może więc poprosić samochód o „ciche otwarcie drzwi podczas telekonferencji” lub „podgrzanie fotela, gdy zasięg spadnie poniżej 200 km i temperatura zewnętrzna jest niższa niż 5 °C”. Dzięki temu kabina staje się bardziej zindywidualizowana, a podróż – płynnie zintegrowana z codziennym harmonogramem.

Co dalej? Możliwe warianty i wpływ na rynek

Choć oficjalna narracja koncentruje się na elektromobilności, osoby bliskie projektowi nie wykluczają powrotu do silników spalinowych – przede wszystkim miękkich hybryd benzynowych, a być może także ekonomicznego diesla dla firm przewozowych operujących na dłuższych trasach. Rozwiązanie to pozwoliłoby wykorzystać istniejącą sieć tankowania i przyciągnąć klientów, dla których infrastruktura ładowania wciąż jest problemem.

Tak czy inaczej VLE już dziś zmienia definicję luksusowego vana. Konkurencja w postaci Volkswagena ID. Buzz w wydłużonej wersji czy elektrycznego Lexusa LM mierzy wyżej, ale żaden z tych modeli nie łączy tak zaawansowanej aerodynamiki, 800-woltowej architektury i salonowego wyposażenia audio-wideo. Dla Mercedesa to szansa na zawłaszczenie segmentu premium shuttle, który według analiz BloombergNEF może urosnąć o 40 % do 2030 roku, głównie dzięki rozwojowi platform ride-sharingowych oraz zapotrzebowaniu na ekskluzywny transport lotniskowy w Azji.

Czy klienci przyjmą rezygnację z tradycyjnego diesla i w pełni zaufają szybkiemu ładowaniu? To pytanie zadecyduje o kształcie oferty w kolejnych latach. Jedno jest jednak pewne: VLE pokazuje, że w segmencie dużych vanów zaczęła się era, w której luksus mierzy się nie tylko liczbą foteli i jakością skóry, lecz także kilowatogodzinami i potęgą oprogramowania.