Zima potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych kierowców, ale dobrze przygotowany samochód i świadoma technika jazdy sprawiają, że śnieg czy lód przestają być zagrożeniem. W artykule znajdziesz konkretne wskazówki, jak zredukować ryzyko na drodze, wzmocnić poczucie kontroli i podróżować komfortowo, gdy słupek rtęci spada poniżej zera.

Widoczność to podstawa – odmroź szyby i zapas płynu do spryskiwaczy uratuje Ci dzień.

Dobre opony zimowe skracają drogę hamowania nawet o kilka długości samochodu.

Łagodna praca pedałami i większy odstęp od poprzednika to najprostszy sposób na uniknięcie kolizji.

Zapewnij sobie pełną widoczność

Przed startem usuń śnieg nie tylko z szyb, ale także z dachu, maski i reflektorów. Warstwa białego puchu może zsunąć się podczas hamowania i ograniczyć pole widzenia, a ponadto grozi mandatem. Skrobaczka z ostrą krawędzią poliwęglanową i szczotka z miękkim włosiem ułatwiają zadanie, nie rysując lakieru. Warto przewozić zapas minimum dwóch litrów zimowego płynu do spryskiwaczy – testy niemieckiego TÜV wskazują, że przy gęstym błocie pośniegowym jego zużycie potrafi wzrosnąć trzykrotnie. Wycieraczki wymieniaj co roku; zużyta guma pozostawia smugi, które w blasku reflektorów nadjeżdżających pojazdów zamieniają się w oślepiającą pajęczynę.

Opony – fundament przyczepności

Jedyny kontakt auta z nawierzchnią stanowi cztery pola wielkości dłoni, dlatego ogumienie decyduje o stabilności i długości hamowania. Zimowa mieszanka zachowuje elastyczność już przy +7 °C, a gęsta sieć lameli zwiększa liczbę krawędzi gryzących śnieg. Według pomiarów ADAC 2023, różnica między oponą z czołówki a budżetową może sięgać 8 m przy hamowaniu ze 100 km/h na mokrym asfalcie – to ponad dwie długości średniej klasy kombi. Sprawdź głębokość bieżnika: prawo wymaga 1,6 mm, ale eksperci zalecają wymianę, gdy pozostaje 4 mm, bo poniżej tej wartości gwałtownie rośnie ryzyko aquaplaningu i poślizgu na błocie pośniegowym. Utrzymuj ciśnienie zgodne z zaleceniami producenta – spadek temperatury o 10 °C obniża je o ok. 0,1 bar, pogarszając precyzję prowadzenia i wydłużając drogę hamowania.

Technika jazdy dostosowana do chłodu

Zimą obowiązuje zasada „patrz daleko, reaguj wcześniej”. Zwiększ dystans do poprzedzającego auta co najmniej do trzech sekund, a w śliskich warunkach nawet do pięciu. Hamuj delikatnie i możliwie wcześnie – gwałtowne naciśnięcie pedału wprowadza system ABS w pracę pulsacyjną, co wydłuża drogę zatrzymania. Na zakrętach utrzymuj stałą prędkość; wszelkie korekty wykonuj jeszcze na prostym odcinku. Pamiętaj, że samochody z napędem 4×4 łatwiej ruszają, lecz nie skracają drogi hamowania. Jeśli utkniesz w śniegu, unikaj wysokich obrotów – ruszanie na drugiem biegu i lekkie kołysanie autem pomagają wydostać się bez kopania głębszych kolein.

Awaryjne wyposażenie i planowanie trasy

Latarka czołowa, kable rozruchowe, składana łopata i para rękawic ocieplanych to zestaw, który uratował niejednego kierowcę podczas nagłej zamieci. Spadek temperatury obniża sprawność akumulatora nawet o 30%, dlatego w długie mrozy przydatny bywa booster rozruchowy z własnym akumulatorem litowym. Zanim wyjedziesz, sprawdź prognozę pogody i komunikaty drogowe; aplikacje monitorujące ruch pozwalają ominąć zamknięte odcinki i skracają czas jazdy, ograniczając ekspozycję na trudne warunki. W razie wątpliwości zabierz termos z gorącą herbatą i koc – komfort cieplny pomaga zachować trzeźwość oceny sytuacji, gdy staniesz w korku spowodowanym wypadkiem.

Stosując się do opisanych zasad, nie tylko zwiększysz bezpieczeństwo, lecz także zyskasz spokój ducha, który w zimowej aurze jest bezcenny.