Brakujące tarcze hamulcowe, zignorowany sygnał „STOP” inspektora i kilkusetkilometrowa trasa przez Polskę – tak wyglądała kontrola, która w połowie lutego zatrzymała dwie skrajnie niesprawne ciężarówki. Interwencja Inspekcji Transportu Drogowego (ITD) ujawniła nie tylko poważne usterki mechaniczne, lecz także naruszenia przepisów o czasie pracy, przypominając, że każdy kilometr przejechany niesprawnym zestawem stanowi realne zagrożenie dla kierowcy i otoczenia.
Niebezpieczny tranzyt przez Mazowsze
Na wylocie z Mińska Mazowieckiego funkcjonariusze ITD z Radomia zatrzymali ciągnik siodłowy na rumuńskich numerach rejestracyjnych. Kierowca nie zareagował na polecenie zatrzymania, ruszając w próbę ucieczki zakończoną krótkim pościgiem. Kontrola wykazała rażący brak: przy kole pierwszej osi nie było tarczy hamulcowej, co oznaczało, że jedno z kół nie pracowało w układzie hamulcowym. Pojazd transportował ładunek z Rosji do Mołdawii – łączna trasa przekraczała dwa tysiące kilometrów i przebiegała przez ruchliwe korytarze międzynarodowe.
Analiza tachografu pokazała, że kierowca prowadził pojazd ponad dwie godziny dłużej, niż zezwala na to rozporządzenie (WE) nr 561/2006, a wymagany odpoczynek skrócił o kilkadziesiąt minut. ITD zatrzymała dowód rejestracyjny, wydała zakaz dalszej jazdy i nałożyła mandaty sięgające kilku tysięcy złotych. Dodatkowo wszczęto postępowania administracyjne wobec przewoźnika i osoby zarządzającej transportem – sankcje mogą obejmować utratę dobrej reputacji przewoźnika, a w konsekwencji cofnięcie licencji.
Tarcza zniknęła razem z bezpieczeństwem – kontrola w Kujawsko-Pomorskiem
Tego samego dnia inspektorzy z Bydgoszczy prowadzili działania w Brzozie przy drodze krajowej nr 25. Zatrzymali zestaw przewożący trociny na trasie krajowej. Już rutynowe oględziny ujawniły tę samą skrajną usterkę: brak tarczy hamulcowej w kole pierwszej osi naczepy. Choć kierowca nie próbował uciekać, a prędkość była niewielka, pojazd poruszał się z ładunkiem o masie sięgającej kilkudziesięciu ton.
Według danych Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ niesprawny układ hamulcowy wydłuża drogę zatrzymania nawet o 30%, a w skrajnych przypadkach uniemożliwia skuteczne hamowanie jednego z kół, co może doprowadzić do ściągania pojazdu na pobocze lub na przeciwległy pas. Inspektorzy nakazali natychmiastowe odstawienie zestawu na parking serwisowy; do czasu usunięcia wady ciężarówka nie mogła wrócić na drogę. Wobec przewoźnika wszczęto procedurę administracyjną, a kierowcy wystawiono mandat.
Dlaczego brak tarczy hamulcowej to bomba z opóźnionym zapłonem
Tarcza hamulcowa jest kluczowym elementem układu hamulcowego – współpracuje z zaciskiem i klockami, zamieniając energię kinetyczną pojazdu w ciepło. Jej brak oznacza, że dane koło nie uczestniczy w procesie hamowania. Przy wysokich masach własnych ciężarówek rozkład sił hamujących zostaje zaburzony: wzrasta ryzyko nierównomiernego hamowania, poślizgu i utraty stabilności. Testy Europejskiej Organizacji ds. Bezpieczeństwa Pojazdów (Euro NCAP) pokazały, że utrata sprawności jednego koła w zestawie ciężarowym może wydłużyć drogę hamowania z prędkości 80 km/h nawet o 20m – dystans równy długości dwóch ciągników z naczepą.
Przepisy homologacyjne UNECE R 13 i dyrektywy UE nakładają na producentów obowiązek instalowania systemów ABS i EBS, które zakładają pełną sprawność każdego hamulca. Jazda z brakującą tarczą powoduje, że układ elektroniczny rozpoznaje nieprawidłowy sygnał prędkości koła i może dezaktywować systemy wspomagające, pozostawiając pojazd bez kluczowych zabezpieczeń.
Czas pracy kierowców – druga strona medalu
Naruszenia związane z czasem prowadzenia pojazdu i odpoczynkami, odnotowane w mazowieckim przypadku, są regulowane nie tylko przez prawo unijne, lecz także przez Umowę AETR obowiązującą poza UE. Limity zostały wprowadzone, aby ograniczyć ryzyko mikro-zaśnięć i spadek koncentracji. Statystyki Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu wskazują, że zmęczenie kierowcy odpowiada za około 15% wypadków z udziałem pojazdów ciężarowych.
Niedostosowanie się do limitów grozi karami finansowymi sięgającymi 10% rocznego obrotu przedsiębiorstwa transportowego, a przy nagminnych naruszeniach – cofnięciem licencji. W wielu państwach Europy Zachodniej funkcjonuje również punktowy system kar, który może prowadzić do utraty prawa jazdy przez kierowcę zawodowego.
Konsekwencje dla branży i konieczność prewencji
Obie lutowe interwencje ITD wpisują się w szerszy trend: według danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego tylko w ubiegłym roku co siódma kontrolowana ciężarówka w Polsce miała poważne usterki techniczne. Każdy pojazd wyłączony z ruchu to realny koszt dla przewoźnika – utracone zlecenia, opłaty serwisowe, kaucje administracyjne oraz ryzyko utraty reputacji na rynku międzynarodowym.
Eksperci rynku TSL podkreślają, że skuteczną metodą ograniczania podobnych zdarzeń są regularne przeglądy prewencyjne realizowane w cyklu krótszym niż wymagany prawem roczny okres badań technicznych. Coraz częściej firmy decydują się także na telematykę, która z wyprzedzeniem informuje o spadku skuteczności hamowania czy przegrzewaniu tarcz. Inwestycja w technologie i kulturę bezpieczeństwa kosztuje, lecz w zestawieniu z potencjalnymi stratami finansowymi i ludzkimi – pozostaje bezdyskusyjnie opłacalna.