Widok czerwonego dystrybutora z napisem „100” działa na wyobraźnię: reklamy obiecują większą moc, niższe zużycie paliwa i dłuższe życie silnika. Kierowca staje przed dylematem – zapłacić nawet kilkadziesiąt groszy więcej za litr, czy pozostać przy popularnej 95-ce? Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto oddzielić marketing od fizyki spalania i przeanalizować wyniki badań prowadzonych przez niezależne organizacje motoryzacyjne na świecie.

Co właściwie oznacza liczba oktanowa

Liczba oktanowa (RON) informuje o odporności benzyny na spalanie stukowe, czyli samoczynny, niekontrolowany zapłon mieszanki paliwowo-powietrznej przed zadziałaniem świecy. Im wyższa wartość RON, tym większe ciśnienie mieszanka może znieść bez ryzyka uszkadzającego silnik detonu. W praktyce ma to znaczenie głównie w jednostkach o wysokim stopniu sprężania lub w silnikach turbodoładowanych, w których ciśnienie doładowania rośnie wraz z obciążeniem.

Większość współczesnych samochodów osobowych sprzedawanych w Europie jest fabrycznie skalibrowana pod benzynę 95 RON. Układy sterowania potrafią co prawda cofnąć kąt zapłonu i dostosować mieszankę, jeśli do baku wlejemy paliwo gorszej jakości, jednak przejście w drugą stronę – na wyższą liczbę oktanową – nie zawsze przynosi wymierne korzyści. Testy przeprowadzone przez niemiecki automobilklub wskazują, że w silnikach zaprojektowanych na 95-tkę wzrost mocy po zatankowaniu 98 lub 100 RON mieści się zwykle w granicach błędu pomiarowego, najczęściej poniżej 2 %. To zbyt mało, aby kierowca odczuł różnicę na drodze.

Dodatki uszlachetniające a trwałość podzespołów

Producenci paliw premium podkreślają obecność pakietów detergentów, inhibitorów korozji i środków redukujących tarcie. Owszem, nowoczesna benzyna zawiera te komponenty, lecz warto pamiętać, że minimalny poziom dodatków ochronnych jest wymagany prawnie również w paliwach standardowych. Amerykańskie stowarzyszenie inżynierów motoryzacji oraz organizacja AAA, prowadząc testy silników po kilkuset godzinach pracy, odnotowały ograniczenie nagaru przy stosowaniu wersji premium, lecz różnice nie przekraczały kilku procent masy złogów. Trudno je przełożyć na realne oszczędności paliwa czy dłuższe przebiegi międzyserwisowe.

Mit niższego spalania wynika z założenia, że czystszy silnik pracuje efektywniej. Problem w tym, że układy wtryskowe, sonda lambda i katalizatory korygują skład mieszanki tak precyzyjnie, iż potencjalny zysk zazwyczaj mieści się w zakresie 1–2 % zużycia paliwa. Przy typowym przebiegu rocznym oszczędność ta rzadko równoważy wyższą cenę litra benzyny premium.

Kiedy tankowanie 98–100 RON ma sens

Są jednak scenariusze, w których wyższa liczba oktanowa staje się koniecznością, a nie fanaberią. Dotyczy to przede wszystkim sportowych wersji silników ze sprężarką lub turbodoładowaniem, w których komputer sterujący wykorzystuje każdy dodatkowy margines bezpieczeństwa przeciwstukowego, pozwalając na agresywniejsze wyprzedzanie zapłonu. Różnica 5–10 KM przy pełnym obciążeniu może wtedy stać się odczuwalna.

Po paliwo premium sięgają także właściciele klasyków z lat 70. i 80., w których wysoki stopień sprężania projektowano pod nieistniejącą już benzynę ołowiową 98 RON. Starsze konstrukcje nie dysponują czujnikami spalania stukowego, więc zapobiegawcze tankowanie 98 lub 100 RON chroni tłoki i gniazda zaworowe przed uszkodzeniem. Wreszcie, wyższa oktanowość przydaje się w warunkach ekstremalnego obciążenia – długich podjazdach w upale, holowaniu przyczepy czy podczas dnia na torze, gdy silnik pracuje w górnym zakresie obrotów przez dłuższy czas.

Wnioski praktyczne dla kierowców

Z technicznego punktu widzenia kluczem jest zalecenie producenta widniejące w instrukcji lub na klapce wlewu. Jeśli widzisz zakres „95–98 RON”, tankowanie najwyższej możliwej wartości może przynieść niewielki wzrost osiągów, ale nie jest konieczne na co dzień. Gdy samochód wymaga minimum 98 RON, lepiej nie ryzykować tańszej alternatywy; silnik sam dostosuje zapłon, lecz odbędzie się to kosztem mocy i potencjalnego przyspieszonego zużycia.

Dla zdecydowanej większości aut osobowych benzyna 95 RON spełnia wszystkie potrzeby – jest tańsza, łatwo dostępna i spełnia standardy detergentów wystarczające do zachowania czystości układu paliwowego. W praktyce więc regularne inwestowanie w paliwo premium bez jednoznacznego powodu przypomina zakup wyścigowych opon do codziennej jazdy po mieście: można, ale efekt rzadko uzasadnia poniesione koszty.