Nadchodzący przedświąteczny weekend oznacza wzmożony ruch na drogach. Wielu kierowców zaczyna więc kalkulować, ile będą musieli wydać na tankowanie podczas świątecznego wyjazdu. W pierwszych dniach kwietnia ceny paliw wprawdzie wyhamowały wcześniejszy rajd w górę, jednak niepewność na światowych rynkach ropy sprawia, że sytuacja wciąż pozostaje dynamiczna.

Ceny na stacjach: od skoków do stabilizacji

Po rekordowych podwyżkach obserwowanych w drugiej połowie marca, kiedy to niektóre stacje korygowały cenniki nawet po kilka razy dziennie, ostatni tydzień przyniósł wyraźne uspokojenie. Według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego średnia ogólnopolska dla benzyny 95-oktanowej wynosi obecnie 6,16 zł za litr, co oznacza spadek o blisko złotówkę w porównaniu z szczytem sprzed dwóch tygodni. Diesel kosztuje średnio 7,54 zł/l, a więc o ponad złotówkę mniej niż pod koniec marca, natomiast autogaz podrożał symbolicznie do 3,69 zł/l. Benzyna 98-oktanowa sprzedawana jest przeciętnie po 6,76 zł/l.

Interwencja państwa i narzędzia regulacyjne

Kluczowy wpływ na wyhamowanie cen ma tak zwany Pakiet CPN, czyli mechanizm ogłoszony przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, który od 31 marca pozwala resortowi dziennie publikować maksymalne stawki detaliczne. Rozwiązanie – wzorowane częściowo na węgierskim modelu z 2022 roku – obejmuje benzynę 95 i olej napędowy, pozostawiając poza limitem autogaz oraz paliwa premium. W praktyce stacje mogą sprzedawać poniżej ogłoszonego sufitu, lecz przekroczenie wyznaczonej wartości skutkuje karą administracyjną. Zdaniem analityków Santander Bank Polska ta forma interwencji czasowo ograniczy zmienność, choć nie rozwiązuje strukturalnego problemu zależności od cen ropy i kursu dolara.

Notowania ropy i otoczenie geopolityczne

Na międzynarodowych parkietach dominuje nerwowość związana z konfliktem na Bliskim Wschodzie i napięciami na Morzu Czerwonym. W pierwszym tygodniu kwietnia notowania ropy Brent cofnęły się chwilowo poniżej 104 USD za baryłkę po zapowiedziach możliwych rozmów pokojowych, aby następnie znów podskoczyć do 109 USD po doniesieniach o kolejnych atakach. Ropa pozostaje więc o około 8 proc. droższa niż miesiąc wcześniej. Dla polskich kierowców dodatkowym czynnikiem ryzyka jest kurs złotego: każda 10-groszowa zmiana relacji PLN/USD przekłada się na wahania rzędu 12–15 gr w cenie litra paliwa – wskazują szacunki Biura Maklerskiego Pekao.

Prognoza na drugi tydzień kwietnia

Serwis e-petrol.pl szacuje, że w dniach 6–12 kwietnia średnie ceny na stacjach będą zawierać się w przedziałach: 6,18–6,27 zł/l dla benzyny 95, 6,79–6,89 zł/l dla benzyny 98, 7,85–7,97 zł/l dla oleju napędowego i 3,68–3,79 zł/l dla LPG. Oznacza to możliwy nieznaczny wzrost – rzędu kilku groszy na litrze – w stosunku do aktualnych notowań, lecz wciąż o kilkadziesiąt groszy mniej niż w szczycie podwyżek z marca.

Wnioski dla planujących świąteczne podróże

Jeśli prognozy się sprawdzą, tegoroczna wielkanocna podróż będzie zauważalnie tańsza niż jeszcze dwa tygodnie temu, jednak nadal droższa niż rok wcześniej, gdy baryłka Brent kosztowała około 85 USD. Eksperci zwracają uwagę, że obecna stabilizacja może mieć charakter przejściowy: dalszy rozwój konfliktu na Bliskim Wschodzie, decyzje OPEC+ w sprawie limitów wydobycia oraz kurs złotego pozostają kluczowymi niewiadomymi. Kierowcom planującym odległe trasy doradza się więc tankowanie z wyprzedzeniem, śledzenie dziennych komunikatów resortu energii i unikanie stacji przy autostradach, gdzie marże są z reguły wyższe.