Radykalny wzrost notowań ropy na światowych giełdach w ciągu zaledwie kilku dni przełożył się na cenowe turbulencje przy dystrybutorach w całej Polsce. Szybujące stawki są ściśle związane z eskalacją napięć w rejonie Zatoki Perskiej – kluczowego szlaku dostaw surowca – oraz ostrożnością inwestorów, którzy w obliczu niepewności chętniej płacą premię za baryłkę. Efekt kierowcy widzą natychmiast: tankowanie samochodu staje się wyraźnie droższe z tygodnia na tydzień.

Choć Stany Zjednoczone i sojusznicy zapowiedzieli wzmocnioną ochronę żeglugi w cieśninie Ormuz, na rynku kontraktów terminowych nie widać uspokojenia. Baryłka ropy Brent, która jeszcze pod koniec lutego kosztowała około 79 USD, w pierwszych dniach marca przebiła barierę 89 USD, a analitycy ING i Rystad Energy oceniają, że w scenariuszu dalszej eskalacji konfliktu surowiec może zbliżyć się do psychologicznego poziomu 100 USD. To właśnie ta nagła, kilkunastoprocentowa zmiana kształtuje dzisiejsze cenniki stacji.

Splot czynników globalnych pcha baryłkę w górę

Niepokój wokół bezpieczeństwa tankowców to tylko jeden z elementów układanki. Od początku roku OPEC+ realizuje stopniowe ograniczanie wydobycia o około 2,2 mln baryłek dziennie, a Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że luka między popytem a podażą może pogłębić się w drugim kwartale. Jednocześnie rafinerie w USA i Azji wchodzą w okres przeglądów technicznych, co dodatkowo zmniejsza globalną podaż paliw gotowych.

Na sytuację w Polsce nakłada się także słabnący złoty – od połowy lutego PLN stracił wobec dolara blisko 3 proc. – co automatycznie podbija cenę importowanego surowca. W efekcie krajowi producenci i operatorzy hurtowi z dnia na dzień korygują cenniki o kilkaset złotych na metr sześcienny, a marże detaliczne kurczą się, aby choć częściowo amortyzować tempo zmian.

Ile kosztuje litr na polskich stacjach?

Według wyliczeń e-petrol.pl z 4 marca 2026 r. średnie stawki ogólnokrajowe kształtują się następująco: benzyna Pb95 – 5,99 zł/l, olej napędowy – 6,40 zł/l, benzyna Pb98 – 6,74 zł/l, autogaz – 2,85 zł/l. W ciągu zaledwie tygodnia diesel podrożał o 41 gr, benzyna Pb95 o 25 gr, a LPG o 8 gr. Tym samym wszystkie główne gatunki paliw przekroczyły górne granice prognoz formułowanych jeszcze pod koniec lutego przez krajowych analityków.

Co istotne, wzrosty nie rozkładają się równomiernie. Na stacjach przy głównych szlakach tranzytowych podwyżki pojawiły się niemal natychmiast, natomiast w mniejszych miejscowościach widać jeszcze efekt „starych zapasów”. W kolejnych dniach, gdy nowe dostawy trafią do zbiorników, eksperci spodziewają się dalszego wyrównywania cen w górę.

Geografia cen: gdzie tankować taniej, a gdzie drożej

Najkorzystniejsze rachunki otrzymują obecnie kierowcy na Górnym Śląsku, Opolszczyźnie oraz w województwie zachodniopomorskim, gdzie benzyna Pb95 kosztuje średnio 5,88 zł/l, a LPG 2,77 zł/l. Przewagę cenową region ten zawdzięcza gęstej sieci logistycznej, silnej rywalizacji detalistów i bliskości baz paliwowych.

Na przeciwległym biegunie znajduje się województwo świętokrzyskie, gdzie litr popularnej 95-ki wyceniany jest na około 6,16 zł. Diesel najdroższy jest z kolei na Podkarpaciu – średnio 6,51 zł/l – co wynika zarówno z wyższych kosztów transportu, jak i mniejszego zagęszczenia dużych sieci stacji. Kujawy i Pomorze przewodzą w statystykach LPG: 2,88 zł/l.

Różnice między regionami przekraczające 20–25 gr na litrze wciąż mieszczą się w granicach normy dla polskiego rynku, ale przy obecnej dynamice mogą się pogłębić. Wysoki popyt na paliwa w rolnictwie przed wiosennymi pracami polowymi oraz spodziewany wzrost ruchu turystycznego w długi majowy weekend będą sprzyjały utrzymaniu presji cenowej w południowo-wschodniej Polsce.

Co dalej z rynkiem paliw?

Prognozy na następne tygodnie obarczone są nadzwyczaj dużą niepewnością. Jeśli napięcia w Zatoce Perskiej nie osłabną, a OPEC+ utrzyma restrykcje wydobycia, średnia cena ropy Brent może ustabilizować się powyżej 90 USD za baryłkę. Z kolei od umocnienia lub osłabienia złotego wobec dolara zależy, czy skok cen w hurcie przełoży się na kolejne podwyżki przy dystrybutorach.

Eksperci zwracają uwagę na rolę rezerw strategicznych – zarówno międzynarodowych, jak i krajowych – które w razie gwałtownego wzrostu cen mogą zostać uwolnione w celu złagodzenia podaży. Polska dysponuje zapasami odpowiadającymi około 90 dniom krajowego zużycia, jednak decyzja o ich uruchomieniu zapada wyłącznie w sytuacjach krytycznych.

Dla kierowców oznacza to konieczność śledzenia bieżących cenników i planowania tankowań z wyprzedzeniem. W dłuższej perspektywie rosnąca popularność aut hybrydowych i elektrycznych może ograniczać wrażliwość gospodarstw domowych na wahania rynku paliw, ale dziś – przy ponad 17 mln samochodów z silnikami spalinowymi na polskich drogach – każdy kolejny grosz na dystrybutorze ma bezpośrednie przełożenie na portfele milionów osób oraz na koszty transportu w całej gospodarce.