781 km na ładowaniu. BMW iX3 okazało się najlepsze w teście realnego zasięgu
Norweski sprawdzian NAF El Prix znów przyjrzał się z bliska temu, co dla użytkowników elektryków liczy się najbardziej – ile kilometrów da się faktycznie pokonać bez przerwy na ładowanie. Tegoroczna, letnia odsłona pokazała, że nowoczesne konstrukcje coraz częściej dorównują, a niekiedy przebijają laboratoryjne deklaracje WLTP. Najlepszym przykładem jest BMW iX3, które na jednej baterii przejechało 781 km, poprawiając oficjalny wynik o 11 km.
Metodologia testu: jedna trasa, identyczne zasady
Organizator – Norweski Związek Motoryzacyjny (NAF) – od lat stosuje przejrzysty protokół. Wszystkie pojazdy startują naładowane do 100 %, jadą tą samą pętlą obejmującą autostrady, drogi krajowe i odcinki górskie, a kierowcy przestrzegają obowiązujących ograniczeń prędkości. Klimatyzacja pozostaje w trybie automatycznym, a test kończy się dopiero w chwili, gdy samochód samoczynnie zatrzyma się z powodu wyczerpania energii. Dzięki temu pomiar odzwierciedla warunki codziennej eksploatacji, eliminując wpływ indywidualnego stylu jazdy.
Letnie warunki i ich wpływ na zasięg
Próba odbyła się przy temperaturach od 12 °C do 18 °C, bez opadów i przy suchym asfalcie. To zakres, w którym chemia ogniw litowo-jonowych pracuje wyjątkowo efektywnie – opór wewnętrzny akumulatora maleje, a systemy zarządzania temperaturą zużywają minimum energii. W praktyce oznacza to, że uzyskane wyniki pokazują górny pułap możliwości aut; zimowy test, który NAF przeprowadza zazwyczaj na początku roku, tradycyjnie obniża przebiegi o 15–30 % w zależności od modelu.
BMW iX3 na szczycie tabeli – 781 km zamiast 770 km
Koncern z Monachium przyjechał do Norwegii z pierwszym samochodem opartym na platformie Neue Klasse i zaprezentował napęd szóstej generacji z architekturą 800 V. Efekt? Średnie zużycie energii w teście spadło poniżej 14 kWh/100 km, co przełożyło się na rekordowe 781 km. Odchylenie od WLTP wyniosło zaledwie −1,4 % na korzyść BMW, a to dobry prognostyk przed zapowiadanym debiutem kolejnych modeli opartych na tej samej technice.
Pozostali liderzy: Lucid, Mercedes i Xpeng
Drugi wynik należy do Lucid Gravity – 720 km, czyli 4 % poniżej dotychczasowego rekordu marki sedanem Air, ale wciąż imponująco blisko danych katalogowych. Mercedes zaprezentował całą paletę nowości. Kompaktowy CLA Electric pokonał 675 km (odchylenie −4,7 %), natomiast większy GLC 400 4MATIC Electric zatrzymał się po 665 km, o 22 km więcej niż zapisano w homologacji. Największą niespodziankę sprawił jednak Xpeng X9. Siedmioosobowy van, którego sylwetka nie sprzyja aerodynamice, przejechał 646 km – poprawiając deklarację aż o 11,4 %.
Samochody poniżej deklaracji: skala strat coraz mniejsza
W 22 z 24 testowanych modeli różnica między wynikiem a WLTP zamknęła się w granicy ±6 %. Największy minus zanotowała MG IM6 – 446 km zamiast 505 km (−11,7 %). Po drugiej stronie skali, z niewielkimi stratami, znalazły się m.in. Kia EV4 (575 km wobec 594 km, −3,2 %) i Hyundai Ioniq 9 (566 km wobec 600 km, −5,7 %). Co istotne, odświeżona Toyota bZ4X zatrzymała się dokładnie na 506 km, potwierdzając, że producenci coraz trafniej kalibrują wskaźniki energii i rezerwę bezpieczeństwa.
Dlaczego rozbieżności maleją i co to oznacza dla rynku
Połączenie wydajniejszych silników, większych gęstości energetycznych ogniw oraz lepszego zarządzania termicznego sprawia, że dzisiejsze elektryki coraz rzadziej rozmijają się z papierowymi obietnicami. Dla konsumenta oznacza to mniej niepewności przy planowaniu dalszych podróży, a dla inżynierów – rosnącą presję, by równie dobre wyniki powtórzyć w dużo trudniejszych, zimowych warunkach. Kolejna edycja NAF El Prix zaplanowana na mroźny pierwszy kwartał pokaże, na ile letni optymizm przełoży się na realia przy temperaturach spadających poniżej zera.