Highlander, do tej pory kojarzony z oszczędnymi układami hybrydowymi i konserwatywnym wzornictwem, rozpoczyna nowy rozdział: od roku modelowego 2027 w salonach pojawi się wyłącznie w wersji z napędem elektrycznym. Dla Toyoty – marki, która przez lata stawiała głównie na hybrydy – to wyraźny sygnał, że ofensywa bateryjna nabiera tempa i obejmuje kluczowe, rodzinne SUV-y.
Nowa platforma i proporcje
Samochód powstał na dedykowanej płycie BEV, blisko spokrewnionej z architekturą znaną z serii bZ, lecz zaprojektowanej pod potrzeby pojazdu trzyrzędowego. Nadwozie wydłużono do około 5,05 m, zwiększono rozstaw osi oraz poszerzono rozstaw kół, dzięki czemu projektanci mogli ukryć pokaźny moduł baterii w podłodze bez kompromisów dla kabiny. Sylwetka, z gładkim przodem pozbawionym tradycyjnego wlotu powietrza, odwołuje się do najnowszego języka stylistycznego marki; wąskie reflektory LED, wysuwane klamki i zaakcentowane nadkola poprawiają współczynnik oporu powietrza oraz nadają modelowi bardziej dynamiczny charakter.
Cyfrowe wnętrze zaprojektowane pod rodzinę
Deska rozdzielcza łączy duży, 14-calowy ekran multimedialny z 12,3-calowym wyświetlaczem wskaźników, lecz kluczowe funkcje – ogrzewanie, wentylacja i głośność – wciąż obsługuje się fizycznymi pokrętłami. W standardzie znajdują się podgrzewane przednie siedzenia z tapicerką SofTex, liczne porty USB-C w każdym rzędzie oraz rozbudowane oświetlenie ambientowe. Drugi rząd można skonfigurować z fotelami kapitańskimi lub klasyczną trzyosobową kanapą, natomiast trzeci – dzięki dłuższemu rozstawowi osi – oferuje więcej przestrzeni na wysokości kolan i głowy niż dotąd, uzupełnione osobnymi nawiewami i gniazdami ładowania.
Napęd, ładowanie i osiągi
Podstawowa odmiana XLE otrzyma akumulator 77 kWh, napęd na przednie koła i moc 221 KM, co według amerykańskiej procedury testowej powinno wystarczyć na około 460 km. Klienci poszukujący większego zasięgu i lepszej trakcji mogą sięgnąć po wersje AWD z dwusilnikowym układem o łącznej mocy 338 KM oraz baterią 95,8 kWh. W tej konfiguracji deklarowany zasięg sięga 515 km. Każdy wariant obsługuje szybkie ładowanie prądem stałym przez złącze NACS; uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje około 30 minut przy odpowiednio wydajnym terminalu. Funkcja vehicle-to-load umożliwia zasilanie sprzętów kempingowych lub awaryjne podtrzymanie energii w domu.
Rozszerzone systemy wsparcia
Highlander jako pierwszy model koncernu otrzymuje pakiet Safety Sense 4.0. Oprócz znanych funkcji – takich jak adaptacyjny tempomat czy aktywne utrzymanie pasa ruchu – dodano proaktywne hamowanie w gęstym ruchu miejskim oraz półautonomiczny asystent jazdy w korku, który przez krótki czas pozwala zdjąć ręce z kierownicy. Opcjonalny zestaw kamer 360°, automatyczne parkowanie i ulepszona komunikacja z chmurą umożliwiają aktualizacje oprogramowania w trybie OTA.
Znaczenie rynkowe i strategia marki
Decyzja o pełnej elektryfikacji Highlandera zapada w momencie spowolnienia wzrostu sprzedaży EV w USA i Europie, jednak Toyota liczy, że ugruntowana reputacja modelu oraz produkcja w północnoamerykańskiej fabryce – z lokalnie wytwarzanymi ogniwami – pozwolą utrzymać konkurencyjną cenę i zakwalifikować auto do federalnych zachęt podatkowych. Według danych EV-Volumes globalny popyt na średnie i duże SUV-y elektryczne wciąż rośnie szybciej niż ogólny rynek, a segment rodzinnych pojazdów trzyrzędowych pozostaje słabo zagospodarowany. Elektryczny Highlander ma więc szansę przyciągnąć kierowców, którzy wcześniej wybierali wersje hybrydowe lub rozważali przejście do benzynowych konkurentów. Dla Toyoty to również test gotowości klientów marki do przesiadki z technologii, którą producent doskonali od ponad dwudziestu lat, na w pełni bateryjne rozwiązania.