Japoński koncern przeznacza 1 mld USD na rozbudowę dwóch amerykańskich zakładów, aby przyspieszyć montaż modeli elektrycznych i hybrydowych, a jednocześnie wzmacnia pozycję negocjacyjną w sporze o cła na importowane pojazdy – to pierwszy etap pięcioletniego planu, którego całkowitą wartość firma szacuje na 10 mld USD.
Dlaczego Toyota zwiększa zaangażowanie za oceanem
Stany Zjednoczone odpowiadają za około jedną czwartą globalnej sprzedaży Toyoty, dlatego filozofia „produkuj tam, gdzie sprzedajesz” ma tu szczególne znaczenie. Po czterech dekadach obecności produkcyjnej marka przekroczyła w USA barierę 35 mln zmontowanych aut. Jednocześnie wprowadzony w 2023 r. Inflation Reduction Act uprzywilejowuje samochody powstające na terenie Ameryki Północnej, co zachęca producentów do lokalizacji inwestycji właśnie w tym regionie. W tle toczą się rozmowy z administracją w sprawie możliwych ceł na auta importowane z Azji; rozbudowa miejscowych zakładów pomaga koncernowi ograniczyć ryzyko kosztownych barier handlowych.
800 mln USD dla Kentucky, 200 mln USD dla Indiany
Największą część puli pochłonie fabryka w Georgetown w stanie Kentucky. Modernizacja o wartości 800 mln USD obejmuje instalację nowej linii montażowej dla w pełni elektrycznego SUV-a, wzrost rocznych zdolności produkcyjnych Camry oraz elektryfikację procesów związanych z modelem RAV4. Po zakończeniu prac zakład ma wytwarzać ponad 600 tys. pojazdów rocznie, a liczba miejsc pracy wzrośnie o około 1400.
Drugi projekt, wyceniony na 200 mln USD, dotyczy fabryki w Princeton w stanie Indiana. Tam rozbudowana zostanie infrastruktura odpowiadająca za wytwarzanie Grand Highlandera oraz powiązanych komponentów układów hybrydowych. Zmiany pozwolą zwiększyć elastyczność linii i skrócić czas potrzebny do wprowadzenia kolejnych wariantów nadwoziowych popularnego SUV-a z napędem zelektryfikowanym.
Baterie i platformy nowej generacji
Wydatki na rozbudowę mocy montażowych to tylko fragment szerszej układanki. Toyota kończy właśnie budowę zakładu ogniw litowo-jonowych w Karolinie Północnej, którego uruchomienie przewidziano na 2026 r. Fabryka ma dostarczać akumulatory zarówno do hybryd, jak i do planowanej gamy 30 modeli BEV, co wpisuje się w ambitny cel sprzedaży 3,5 mln samochodów w pełni elektrycznych do końca dekady. Równolegle w japońskich ośrodkach badawczych trwają testy półprzewodnikowych akumulatorów ze stałym elektrolitem; pierwszy seryjny pojazd z tą technologią ma trafić na rynek drugiej połowie lat dwudziestych.
Kapitał ludzki – granty i szkolenia dla przyszłych inżynierów
Obok inwestycji w beton i stal koncern przeznaczy 4 mln USD na program Driving Possibilities, obejmujący zajęcia z przedmiotów STEM, mentoring i praktyki organizowane we współpracy ze szkołami średnimi. Dodatkowe 400 tys. USD popłynie do Eastern Kentucky University na rozwój kierunku Manufacturing Engineering. Dzięki temu Toyota chce zbudować lokalny ekosystem kompetencji odpowiadających nowoczesnym procesom produkcji pojazdów elektrycznych.
Efekt domina dla branży i dostawców
Decyzja Toyoty wywołuje presję konkurencyjną na innych producentów. Hyundai, Honda czy Volkswagen już zapowiedziały dodatkowe projekty inwestycyjne, aby ich modele również kwalifikowały się do amerykańskich ulg podatkowych. Dla sieci dostawców oznacza to konieczność przyspieszonego przejścia na komponenty przyjazne elektromobilności – od wysokonapięciowych wiązek kablowych po aluminiowe elementy konstrukcyjne. Można więc oczekiwać, że miliard dolarów zainwestowany dziś uruchomi lawinę kolejnych nakładów, które ukształtują krajobraz motoryzacji w Ameryce Północnej na następną dekadę.