Niespodziewana seria ruchów – najpierw ostre cięcia hurtowe jednego z największych koncernów paliwowych, a chwilę później rządowy plan głębokiej redukcji podatków – sprawiła, że perspektywa tańszego tankowania stała się realna na kilka tygodni przed Wielkanocą. Polski gabinet zapowiedział sprowadzenie stawek VAT i akcyzy do poziomów odpowiadających unijnym minimom, co ma natychmiast obniżyć ceny przy dystrybutorach i ograniczyć presję inflacyjną, która od miesięcy obciąża portfele kierowców oraz gospodarkę.
Nowy pakiet podatkowy na stacjach
Według projektu ogłoszonego przez premiera, VAT na benzynę i olej napędowy ma spaść z 23% do 8%, a akcyza zostanie zmniejszona do minimalnych wartości określonych w dyrektywie energetycznej UE. Dla benzyny bezołowiowej oznacza to redukcję o 29 groszy, dla diesla – o 28 groszy na litrze. Po uwzględnieniu niższej stawki VAT łączny efekt podatkowy może, według wyliczeń analityków rynku paliw, obniżyć detaliczną cenę litra 95-oktanowej benzyny o 1,10–1,20 zł, a diesla o około 1 zł.
Kluczowym elementem ma być mechanizm kontroli marż hurtowych i detalicznych. Rząd zapowiada dzienne raportowanie cen w bazach danych prowadzonych przez Urząd Regulacji Energetyki oraz szybką ścieżkę egzekwowania naruszeń, jeżeli obniżka podatków nie przełoży się na rachunki konsumentów. Rozwiązanie to przypomina programy funkcjonujące we Francji czy Hiszpanii, gdzie tymczasowe ulgi podatkowe były powiązane z monitorowaniem zysków sieci paliwowych.
Struktura ceny litra paliwa: co faktycznie płacimy
Przed ogłoszoną interwencją około 55–60% ceny litra benzyny w Polsce stanowiły podatki: VAT, akcyza, opłata paliwowa i opłata emisyjna. Surowiec i koszty logistyczne to zaledwie około jednej trzeciej ceny, a marża stacyjna najczęściej mieści się w przedziale 15–25 groszy. Po wejściu w życie nowych przepisów udział fiskusa może spaść do ok. 45%. Dla porównania, w Niemczech podatki stanowią niemal dwie trzecie ceny paliwa, natomiast w Czechach – nieco ponad 50%.
Dyrektywa energetyczna UE wyznacza minimalne poziomy akcyzy: 0,359 €/l dla benzyny i 0,330 €/l dla oleju napędowego. Przy kursie 4,30 zł za euro daje to odpowiednio 1,55 zł i 1,42 zł za litr. Po planowanej korekcie polskie stawki zrównałyby się właśnie z tymi wartościami, co czyni dalsze obniżki fiskalne praktycznie niemożliwymi bez renegocjacji na szczeblu unijnym.
Efekty rynkowe i konsekwencje dla budżetu
Na reakcję rynku nie trzeba było długo czekać. Największy krajowy producent paliw już trzykrotnie w ciągu tygodnia zredukował ceny hurtowe, łącznie o ponad 50 groszy netto na litrze diesla i o 40 groszy na benzynie. To wyhamowało spiralę podwyżek obserwowaną od początku miesiąca. Eksperci podkreślają jednak, że skala i trwałość obniżek będą zależały od cen ropy Brent, kursu złotego oraz sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.
Ministerstwo Finansów szacuje krótkoterminowy ubytek dochodów z tytułu VAT i akcyzy na ok. 7–8 mld zł rocznie. Resort liczy jednak, że część tej kwoty zrekompensuje wzrost konsumpcji, ograniczenie kosztów transportu w przedsiębiorstwach i niższa inflacja przekładająca się na większą sprzedaż detaliczną innych towarów. Niezależni ekonomiści oceniają, że finalny bilans będzie zależał od czasu obowiązywania obniżki: scenariusz zakładający powrót do standardowych stawek po sześciu miesiącach ograniczyłby koszt fiskalny o połowę.
Co dalej po świętach: możliwe scenariusze
Jeżeli ceny ropy utrzymają się w przedziale 80–85 USD za baryłkę, a kurs złotego pozostanie stabilny, stacje mogą oferować benzynę 95 w okolicach 6 zł i diesla poniżej 6,50 zł jeszcze w drugim kwartale – prognozuje Polski Instytut Ekonomiczny. W razie gwałtownego wzrostu notowań surowca rząd nie wyklucza sięgnięcia po dodatkowe narzędzia, takie jak czasowe uwolnienie części rezerw strategicznych lub zamrożenie cen hurtowych na wzór rozwiązań stosowanych w Grecji.
Z kolei Komisja Europejska w drugim półroczu ma przedstawić projekt nowelizacji dyrektywy energetycznej, w którym planowane są wyższe minimalne stawki akcyzy w związku z celami klimatycznymi. Oznacza to, że dzisiejsze ulgi mogą mieć charakter przejściowy, a długoterminowa polityka cen paliw będzie musiała równoważyć cele fiskalne, społeczne i środowiskowe. Branża transportowa apeluje już o przyspieszenie ulg inwestycyjnych na floty niskoemisyjne, aby uniknąć kolejnych turbulencji kosztowych w przyszłości.