Jeszcze kilka sezonów temu zakup kompletu budżetowych opon z Chin pozwalał właścicielowi auta zaoszczędzić równowartość pełnego baku paliwa. Od lipca sytuacja wygląda inaczej: Unia Europejska wprowadziła wysokie cła antydumpingowe na opony do samochodów osobowych i lekkich dostawczych produkowane w Państwie Środka. Średnia stawka wynosi ponad 30 proc., a w niektórych przypadkach sięga niemal 50 proc. – to wystarczy, by wywrócić do góry nogami dotychczasowy cennik w segmencie najtańszego ogumienia.

Nowe regulacje są efektem ponad rocznego dochodzenia prowadzonego przez Komisję Europejską. Urzędnicy doszli do wniosku, że chińscy producenci sprzedawali swoje wyroby poniżej kosztów wytworzenia, czym destabilizowali unijny rynek i zagrażali miejscom pracy w europejskich zakładach wytwarzających opony. Skala problemu okazała się na tyle duża, że Bruksela sięgnęła po jeden z najmocniejszych instrumentów ochrony handlu – cła wyrównawcze.

Dlaczego Bruksela uznała, że rynek wymaga interwencji?

Według danych zgromadzonych w trakcie postępowania import opon osobowych i lekkich dostawczych z Chin wzrósł w latach 2021–2024 o około 55 proc., osiągając poziom blisko 90 mln sztuk rocznie. Jednocześnie średnia cena importowanej opony była od 30 do 65 proc. niższa niż u producentów zlokalizowanych w Unii. Europejskie przedsiębiorstwa zrzeszone w branżowych organizacjach – m.in. w Europejskim Stowarzyszeniu Producentów Opon i Gum (ETRMA) – argumentowały, że tak głęboka różnica nie wynika wyłącznie z przewag kosztowych, lecz z dumpingu wspieranego preferencyjnym finansowaniem i subsydiami państwowymi w Chinach. Komisja przychyliła się do tych argumentów i we wstępnych wynikach oszacowała margines dumpingu na poziomie od 31 do 72 proc. w zależności od firmy.

Ile kosztowało tanie ogumienie i gdzie trafiało najczęściej?

Niemal 9 na 10 opon sprowadzanych z Chin należało do segmentu budżetowego. Statystyczny kierowca w Europie Północnej płacił za takie ogumienie średnio 120–140 zł za sztukę, podczas gdy ceny produktów klasy średniej lub premium wytwarzanych w Unii zaczynały się od około 220 zł. W praktyce oznaczało to, że komplet chińskich opon był tańszy nawet o 400 zł. Tak agresywna polityka cenowa pozwoliła chińskim markom zdobyć – według szacunków Eurostatu – ponad jedną czwartą rynku najtańszych opon w UE już w 2024 r. Największy udział zanotowano w Polsce, Rumunii, Hiszpanii i we Włoszech, czyli tam, gdzie kierowcy statystycznie częściej wybierają produkty z dolnej półki cenowej.

Co to oznacza przy kasie – możliwe scenariusze dla kierowców

Importerzy deklarują, że pierwsze transporty objęte wyższymi cłami zdążą pojawić się w magazynach dopiero pod koniec wakacji, dlatego ceny w sklepach internetowych i hurtowniach rosną stopniowo. Analitycy firmy GfK prognozują, że średnia podwyżka w segmencie najtańszych opon wyniesie 8–15 proc. jeszcze przed sezonem zimowym. Nie dotknie ona wszystkich marek w tym samym stopniu: część chińskich koncernów już od kilku lat posiada zakłady w Tajlandii, Wietnamie czy Serbii i będzie mogła przenieść tam część produkcji, by ominąć taryfy. Z kolei europejscy producenci liczą, że wyrównanie warunków gry poprawi wyniki ich fabryk ulokowanych w Czechach, Niemczech czy we Francji. W dłuższej perspektywie rynek może czekać stopniowe przejście kierowców z najniższej półki cenowej do klasy średniej, gdzie różnica kwotowa po nałożeniu ceł przestaje być tak znacząca.

Kto zyska, kto straci i jak może wyglądać rynek za kilka lat

Beneficjentem decyzji ochronnej prawdopodobnie będą europejskie zakłady produkcyjne zatrudniające łącznie ponad 120 tys. osób. Szacuje się, że przywrócenie bardziej konkurencyjnych warunków może zwiększyć wykorzystanie ich mocy produkcyjnych o 5–7 pkt proc. już w ciągu pierwszego roku działania ceł. Stracą te chińskie marki, które nie posiadają zakładów poza rodzimym rynkiem – ich produkty zdrożeją najmocniej, co obniży udział w unijnym imporcie. Jednocześnie rosnąca presja kosztowa może zachęcić sprzedawców detalicznych do poszukiwania alternatyw w Turcji, Indiach czy Indonezji, a zatem prawdziwym wyzwaniem dla europejskiego przemysłu będzie utrzymanie konkurencyjności wobec kolejnych, potencjalnie tańszych kierunków dostaw. Na razie jednak era skrajnie tanich opon, które zdominowały internetowe porównywarki cen, wydaje się definitywnie zakończona.