Najmniejszy model z diamentem w logo często decydował o pozycji rynkowej francuskiej marki, dlatego jego kolejna generacja budzi wyjątkowe zainteresowanie. Choć możliwość składania zamówień uruchomiono jeszcze jesienią ubiegłego roku, dopiero teraz, z początkiem kalendarzowej wiosny, pierwsze egzemplarze nowego Renault Clio pojawiły się na stałe w polskich salonach. Producent liczy, że świeży design, bardziej zaawansowane systemy pokładowe i szeroka gama napędów pozwolą utrzymać model w ścisłej czołówce segmentu miejskich hatchbacków, który w Europie odpowiada za niemal jedną czwartą rejestracji samochodów osobowych.

Wyrazistsza sylwetka i praktyczniejsze nadwozie

Styliści postawili na ostrzejsze linie i większe wloty powietrza w przednim zderzaku, co nadało autu bardziej dynamiczny charakter. Całkowita długość wzrosła do 4,11 m, a rozstaw osi wynosi teraz 2,59 m, co przekłada się na dodatkowe centymetry na wysokości kolan pasażerów tylnej kanapy. Przeprojektowany tylny zderzak i węższe lampy LED pozwoliły uzyskać bagażnik o pojemności 391 l oraz obniżyć krawędź załadunku o 40 mm – detal istotny przy codziennym pakowaniu cięższych toreb czy wózka dziecięcego.

Kokpit w duchu cyfrowej mobilności

Wnętrze inspirowane historycznym modelem R5 przyciąga wzrok dwoma ekranami: centralnym dotykowym wyświetlaczem o przekątnej 10,0 cali i cyfrowym zestawem wskaźników, który w zależności od wersji mierzy od 7,0 do 10,25 cala. Od poziomu wyposażenia Techno standardem jest platforma openR link z wbudowanymi usługami Google, co pozwala korzystać z Map, Asystenta oraz sklepu Play bez konieczności parowania własnego smartfona. Producent zapowiada aktualizację OTA, która w drugiej połowie roku udostępni asystenta AI opartego na technologii Gemini; dzięki temu obsługa nawigacji i ustawień pojazdu będzie możliwa przy użyciu bardziej naturalnych komend głosowych.

Pełen wachlarz napędów, w tym fabryczne LPG

Gama otwiera trzycylindrowy, turbodoładowany 1.2 TCe o mocy 115 KM, oferowany zarówno z sześciobiegową przekładnią manualną, jak i siedmiobiegowym automatem EDC z podwójnym sprzęgłem. Kluczową nowością jest jednak pełna hybryda E-Tech 160 KM, łącząca czterocylindrowy silnik 1.8 z dwoma motorami elektrycznymi oraz bezstopniową skrzynią multimode. W cyklu mieszanym WLTP zużycie paliwa spada średnio do 4,0 l/100 km, a w ruchu miejskim auto potrafi pokonać do 80% dystansu wyłącznie na energii elektrycznej. Dla polskich klientów szczególnie interesująco zapowiada się odmiana 1.2 ECO-G z instalacją LPG montowaną w fabryce i zestrojoną z automatem EDC; jej rynkowy debiut przewidziano na trzeci kwartał, co ma znaczenie o tyle, że Polska od lat pozostaje największym odbiorcą aut na gaz w całej Unii Europejskiej.

Ceny na starcie i miejsce względem konkurencji

Ustawienie cennika pozwala modelowi konkurować zarówno z niemieckimi, jak i francuskimi rywalami. Podstawowa odmiana Evolution z silnikiem 1.2 TCe 115 KM i manualem kosztuje 84 900 zł. Bogatsze wyposażenie Techno oznacza wydatek co najmniej 92 900 zł, natomiast sportowo stylizowana linia Esprit Alpine łączy się z automatem i startuje od 108 900 zł. Pełna hybryda E-Tech została wyceniona następująco:

• Evolution – 106 900 zł • Techno – 114 900 zł • Esprit Alpine – 123 900 zł

Dla porównania, Volkswagen Polo 1.0 TSI 110 KM z automatem DSG zaczyna się od około 103 000 zł, a Peugeot 208 Hybrid 136 od 114 000 zł. Tym samym Renault utrzymuje przewagę cenową w segmencie, szczególnie w przypadku wersji benzynowych, jednocześnie oferując bardziej rozbudowaną listę wyposażenia standardowego, obejmującą m.in. pełne reflektory LED, aktywne utrzymanie pasa ruchu i kamerę cofania już od pierwszego poziomu.