Polscy kierowcy od dawna cenią auta z Kraju Kwitnącej Wiśni za dopracowaną technikę, oszczędne układy napędowe i ponadprzeciętną trwałość. Z drugiej strony japońscy producenci udowadniają, że łącząc te klasyczne atuty z nowoczesnymi rozwiązaniami – od miękkiej hybrydy po sześciocylindrowego diesla – potrafią trafić w gusta praktycznie każdego klienta. Po kilku latach testów na drogach krajowych i zagranicznych wybrałem pięć modeli, które najmocniej zapadły mi w pamięć. Każdy reprezentuje inny segment, a łączy je precyzja wykonania i wyjątkowo niskie koszty użytkowania.
Kompaktowy hybrydowy SUV: Toyota Corolla Cross
Model zadebiutował w Polsce w szczycie mody na crossovery i błyskawicznie wskoczył na listy bestsellerów, co dobrze odzwierciedla zapotrzebowanie na napędy hybrydowe. W podstawowej odmianie układ 1.8 Hybrid dysponuje 140 KM, współpracuje z przekładnią e-CVT i zadowala się w mieście ok. 5 l/100 km. Zawieszenie ustawiono bardziej komfortowo niż w niższej odmianie hatchback, a mimo sporego prześwitu nadwozie nie przechyla się przesadnie w szybkim zakręcie.
Praktyczność dorównuje ekonomii: bagażnik mieści 473 l, a tylna kanapa oferuje solidny zapas miejsca na głowę nawet dla pasażerów powyżej 185 cm wzrostu. Obsługa systemów pokładowych jest intuicyjna – kluczowe funkcje klimatyzacji i multimediów mają fizyczne przyciski, co doceniałem w czasie długich, nocnych przejazdów. Bazowa cena katalogowa wynosi 143 800 zł (stan na marzec 2026), a produkcja odbywa się w japońskiej fabryce Takaoka.
Rodzinny SUV z sześcioma cylindrami: Mazda CX-60 e-Skyactiv D
W erze downsizingu Mazda postawiła na niecodzienną konfigurację – rzędową “szóstkę” o pojemności 3,3 litra. Silnik współpracuje z układem miękkiej hybrydy 48 V, co pozwala mu działać w tzw. trybie jednosuwnym i ograniczać spalanie do poziomu nieosiągalnego dla mniejszych diesli: realnie 4–5 l/100 km poza miastem. Testowana przeze mnie topowa wersja 254 KM przyspiesza do setki w 7,4 s, a przy tym zachowuje zaskakująco cichą kulturę pracy.
Przestrzeń ładunkowa to 570 l, a tylne drzwi otwierają się niemal pod kątem prostym, ułatwiając montaż fotelików. Wnętrze wykończono japońskimi tkaninami nappa, naturalnym dębem i metalowymi detalami, co wizualnie stawia CX-60 na równi z markami premium. Ceny zaczynają się od 232 200 zł za wariant 200 KM i 262 200 zł za mocniejszy, testowany egzemplarz.
Budżetowe auto miejskie: Suzuki Swift
Choć ma niespełna 3,9 m długości, Swift potrafi zaskoczyć użytecznością. Przy masie własnej około 950 kg podstawowa wersja z silnikiem DualJet 1.2 83 KM rozpędza się chętnie, a zużycie paliwa w ruchu miejskim rzadko przekracza 5,2 l/100 km. Dzięki łagodnej instalacji miękkiej hybrydy auto może toczyć się „na luzie” przy zdjęciu nogi z gazu, co dodatkowo obniża rachunki na stacji.
Fotele są obszerne, a wysoka linia dachu pozwala osobie mierzącej 188 cm wygodnie usiąść również z tyłu. Panel klimatyzacji i radio obsługuje się klasycznymi pokrętłami, co skraca czas odrywania wzroku od drogi. Bazowy cennik otwiera kwota 69 900 zł, dzięki czemu Swift pozostaje jednym z ostatnich nowych samochodów segmentu B kosztujących poniżej 70 tys. zł. Produkcję realizuje zakład w Makinoharze.
Miejski crossover z charakterem: Nissan Juke
Druga generacja Juke’a urosła, zyskała 422-litrowy bagażnik i – co ważne – bardziej dojrzałe prowadzenie. Jednolitrowy, trzycylindrowy silnik DIG-T o mocy 114 KM zapewnia rozsądną dynamikę przy spalaniu 6-7 l/100 km w trybie mieszanym, a opcjonalna automatyczna przekładnia DCT podnosi komfort w korkach. Konstruktorzy zadbali o wyciszenie: przy prędkościach autostradowych hałas we wnętrzu jest niższy niż w wielu konkurencyjnych modelach segmentu B-SUV.
Wariant N-Sport wyróżnia się sportowymi fotelami z wbudowanymi głośnikami w zagłówkach, przeszyciami w kolorze żółtym i miękkimi panelami na desce rozdzielczej. Cena podstawowa zaczyna się od 93 900 zł, a montaż auta odbywa się w brytyjskiej fabryce w Sunderland, choć projekt pozostaje w pełni japoński.
Elektryczny SUV segmentu C: Toyota C-HR+
Najnowsza inkarnacja popularnego crossovera ucięła stylistyczne skrajności poprzednika, a jednocześnie przyniosła konstrukcję przygotowaną wyłącznie pod napęd elektryczny. Nadwozie mierzy 437 cm, rozstaw osi urósł do 270 cm, a bagażnik pomieści 416 l – wynik godny aut spalinowych tej klasy. Wersja napędowa 224 KM korzysta z baterii o pojemności netto 65 kWh, co w praktyce pozwala przejechać 420–450 km przy umiarkowanej jeździe.
Wnętrze wyróżnia się miękkimi tworzywami, skórzanymi panelami drzwi i podświetlanymi listewami dekoracyjnymi – poziom dopracowania śmiało konkuruje z segmentem premium. Zawieszenie wielowahaczowe z tyłu i szybki układ kierowniczy dają pewność w zakrętach, a całkowity brak hałasu silnika spalinowego wzmacnia wrażenie luksusu. C-HR+ kosztuje od 155 900 zł (wersja 178 KM) lub 174 900 zł w mocniejszej odmianie 224 KM, a powstaje w japońskim zakładzie w Tahara.
Ceny wszystkich modeli podane w tekście obowiązywały na dzień 31 marca 2026 r.