Jeszcze rok temu wydawało się, że statystyki rejestracji aut elektrycznych w Europie należą wyłącznie do producentów z Kalifornii i Szanghaju, tymczasem tegoroczna jesień odwróciła układ sił: pierwsze miejsca zajął środkowoeuropejski duet, a dotychczasowi liderzy musieli ustąpić miejsca na podium.

Elroq wyprzedza konkurencję

Najnowszy model czeskiej marki zanotował w październiku 11 461 rejestracji, co czyni go bezdyskusyjnym numerem jeden. Za sukcesem stoją nie tylko dopracowana konstrukcja na modułowej płycie MEB i atrakcyjna wycena, lecz także zdolność do szybkiego zwiększenia wolumenu w fabrykach Mladá Boleslav i Wolfsburga.

Kluczowe okazało się połączenie zasięgu ponad 500 km w cyklu WLTP z umiarkowanym zapotrzebowaniem na rzadkie surowce dzięki najnowszej generacji ogniw NCM. Dodatkowym atutem jest gęsta sieć serwisowa Grupy Volkswagen, która łagodzi obawy klientów przed przesiadką na napęd elektryczny.

Renault 5 E-Tech i urok retro

Drugie miejsce przypadło Francuzom, którzy wskrzesili kultowy model z lat 70. Wersja E-Tech znalazła 9 590 nabywców, trafiając do kierowców szukających miejskiego auta z charakterem. Kompaktowa sylwetka, bogate możliwości personalizacji oraz akumulatory produkowane we francuskich gigafabrykach wpisują się w strategię reindustrializacji przemysłu motoryzacyjnego w UE.

Grupa Volkswagen stawia na skalę i rabaty

Poza czeskim liderem, sprzedażowe podium okupują także modele z logo VW: ID.4 (7 039 sztuk), ID.7 (6 980) i ID.3 (6 788). Producent obniżył ceny bazowe średnio o 8–10%, a jednocześnie zwiększył liczbę wersji wyposażeniowych. Efekt skali w logistyce i wspólny łańcuch dostaw baterii sprawiły, że auta z Wolfsburga stały się realną alternatywą nie tylko dla segmentu premium, lecz także dla flot firmowych.

Tesla traci blask, a Chiny zwalniają

Model Y, jeszcze niedawno dominator statystyk, spadł na ósme miejsce z wynikiem 5 893 rejestracji. Amerykański producent mierzy się równocześnie z wygasaniem subsydiów w kilku krajach i cyklicznymi przerwami logistycznymi w dostawach z Berlina i Szanghaju. Chińscy konkurenci, choć dysponują atrakcyjnymi cenowo konstrukcjami, nadal zderzają się z cłami, brakiem rozpoznawalnej sieci serwisowej oraz rosnącymi wymogami w zakresie śladu węglowego akumulatorów.

Lojalność i infrastruktura – przewagi domowych marek

Europejski kierowca wciąż ceni marki, które zna od dekad. Rozbudowana sieć dealerów, łatwy dostęp do części zamiennych oraz pewność, że samochód spełnia lokalne normy środowiskowe, przesądzają o wyborze. Nie bez znaczenia są też inwestycje we wspólny system ładowarek, którymi zarządzają konsorcja największych producentów, dzięki czemu użytkownik rzadziej doświadcza tzw. lęku przed zasięgiem.

Co dalej z rankingiem? Sygnały z rynku i regulacji

Rok 2024 zapowiada się równie dynamicznie. W życie wchodzą bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące pochodzenia materiałów w bateriach, a część państw ogranicza systemy zachęt do pojazdów o wartości powyżej 45 tys. euro. Na start czekają jednak nowe konstrukcje – od niskokosztowego Volvo EX30, przez Fiata 600e, po dłużej zapowiadaną Alfy Romeo Milano – co oznacza, że wyścig o pierwsze miejsca pozostanie otwarty, a europejskie zakłady produkcyjne nie zwolnią tempa.