Niewielki, w pełni elektryczny crossover Skody – roboczo nazwany Epiq – został zaprezentowany jako zapowiedź najtańszego modelu na prąd w portfolio czeskiej marki. Samochód celuje w segment miejskich SUV-ów i ma łączyć odważną stylistykę z praktycznymi rozwiązaniami Simply Clever, a przy tym utrzymać cenę wyjściową w okolicach 25 000 euro (około 100 tys. zł). Producent liczy, że nowość pomoże mu zdobyć klientów, którzy dziś wybierają jeszcze wersje spalinowe lub hybrydowe.

Stylistyka inspirowana koncepcją, ale gotowa na produkcję

Linia nadwozia czerpie garściami z pokazanego dwa lata temu prototypu – zachowano podzielone na dwa poziomy reflektory z charakterystycznymi światłami do jazdy dziennej w kształcie litery T oraz gładki panel w miejscu tradycyjnej atrapy chłodnicy. Poniżej znalazł się szeroki, modułowy wlot powietrza, którego pionowe listwy przywołują skojarzenia z grillem Jeepa. Całość mierzy około 4,1 m długości i niespełna 1,6 m wysokości; krótkie zwisy oraz 19-calowe felgi wypełniają nadkola bez nadmiernej karoserii wystającej poza obrys kół. Z tyłu uwagę zwraca poziomy pas świetlny, duży napis „Škoda” zamiast logo oraz masywny, dwukolorowy zderzak. Współczynnik oporu powietrza Cd na poziomie 0,28 plasuje auto w czołówce segmentu, co ma bezpośredni wpływ na zużycie energii.

Cyfrowe, rodzinne wnętrze

Kokpit nawiązuje do najnowszych modeli marki z serii Modern Solid. Przed kierowcą pracuje 5,3-calowy ekran zegarów umieszczony w głębokiej wnęce podszybia, a centralne miejsce zajmuje 13-calowy wyświetlacz multimediów. Pod nim zachowano rząd klasycznych przycisków do obsługi kluczowych funkcji, co ułatwia korzystanie z auta w ruchu. Dokładny dobór tworzyw (m.in. przetworzone butelki PET i włókna naturalne) wpisuje się w strategię zrównoważonego rozwoju koncernu Volkswagen. Pomimo kompaktowej bryły udało się wygospodarować 475 l bagażnika oraz kilka sprytnych schowków – od wysuwanej półki na smartfon, przez składane haczyki na zakupy, po wyjmowaną, gumowaną podstawkę pod kubek. Dzięki płaskiej podłodze pasażerowie drugiego rzędu zyskują więcej miejsca na nogi niż w porównywalnych autach spalinowych tej klasy.

Elektryczne układy napędowe i infrastruktura ładowania

Epiq korzysta z udoskonalonej platformy MEB+, która wprowadza nową, tańszą w produkcji chemię ogniw LFP dla bazowej baterii o pojemności 35 kWh. Wariant podstawowy generuje 85 kW (116 KM) i 267 Nm, co przekłada się na około 315 km zasięgu wg WLTP. Najmocniejsza odmiana otrzyma zestaw 55 kWh z ogniwami NCM o wyższej gęstości energii, silnik 155 kW (211 KM) oraz zasięg do 440 km. Ładowanie prądem zmiennym realizowane jest z mocą 11 kW, natomiast stacje DC umożliwiają do 105 kW – w praktyce uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje 24 minuty. Użytkownicy będą mieli do dyspozycji planowanie tras w oparciu o dostępne ładowarki, wsparcie Vehicle-to-Load do zasilania urządzeń zewnętrznych oraz opcjonalną pompę ciepła poprawiającą efektywność w chłodnym klimacie.

Cena, pozycjonowanie i harmonogram wprowadzenia

Skoda deklaruje, że produkcyjna wersja zjedzie z taśm w hiszpańskiej fabryce w Pampelunie w połowie 2025 r., a pierwsze egzemplarze trafią do polskich salonów kilka miesięcy później. Cennik ma rozpoczynać się od kwoty odpowiadającej około 20 proc. poniżej obecnej Scali z napędem benzynowym, co – przy ujęciu dopłat z programu „Mój Elektryk” – może przełożyć się na raty porównywalne z leasingiem auta segmentu B. Główni rywale to Peugeot e-2008, Hyundai Kona Electric w bazowej specyfikacji oraz zapowiedziany Citroën ë-C3. Producent podkreśla, że nowy model ma nie tylko poszerzyć udział marki w szybko rosnącym rynku aut elektrycznych, ale i przygotować ją na regulacje UE zakładające zakaz sprzedaży nowych pojazdów spalinowych od 2035 r.