Po raz pierwszy od początku dekady liczba samochodów wyrejestrowanych w Polsce z powodu kradzieży spadła poniżej pięciu tysięcy. Z analizy Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że w 2025 r. było to dokładnie 4 751 pojazdów, czyli o 10% mniej niż rok wcześniej i blisko piętnaście razy mniej niż w rekordowym 1999 r., kiedy właściciele utracili ponad 70 tys. aut.

Dynamika spadkowa nie oznacza jednak, że problem zniknął – przeciwnie, przesunął się w stronę pojazdów młodszych, lepiej wyposażonych i droższych w naprawach, przez co zapotrzebowanie na części z nielegalnego źródła rośnie. Krajobraz kradzieży wyraźnie koncentruje się wokół kilku marek, konkretnych województw oraz dużych aglomeracji.

Marki i modele o podwyższonym ryzyku

Najbardziej zagrożona pozostaje Toyota. W 2025 r. zgłoszono zniknięcie blisko 950 aut tej marki – prawie dwukrotnie więcej niż notowane u kolejnego w zestawieniu Audi (ok. 400 przypadków). Na dalszych miejscach uplasowały się BMW (nieco ponad 380 zgłoszeń), Volkswagen (ok. 340) i Mercedes (250). Pierwszą dziesiątkę domykają producenci koreańscy, francuscy oraz amerykańscy, co pokazuje, że popyt na części obejmuje zarówno segment premium, jak i popularne crossovery.

W przypadku konkretnych modeli prym wiedzie kompaktowa Toyota Corolla – 360 aut. Kolejne dwie lokaty zajęły SUV-y japońskiej marki, odpowiednio RAV4 (201 szt.) i C-HR (138 szt.). W grupie najczęściej kradzionych pojazdów znalazły się również bliźniacze koreańskie crossovery: Hyundai Tucson (129) i Kia Sportage (97). Obecność dostawczych Fiatów Ducato (96) i Renault Master (84) potwierdza, że złodzieje nie ignorują pojazdów użytkowych, które można łatwo sprzedać w częściach.

Najgorętsze lokalizacje: stolica i reszta kraju

Ponad jedna trzecia wszystkich kradzieży została odnotowana na Mazowszu, a sama Warszawa odpowiadała za 1 324 utracone pojazdy, co stanowi niemal jedną czwartą krajowego wyniku. Stołeczna mapa zdarzeń jest nierównomierna: najwięcej zgłoszeń pochodziło z Ursynowa, Bielan i Targówka. W części dzielnic – zwłaszcza na Żoliborzu – udział Toyoty wśród skradzionych aut przekraczał 70%, co wskazuje na działania wyspecjalizowanych grup celujących w konkretną markę.

Poza regionem stołecznym wysoki wskaźnik kradzieży zanotowano w województwach pomorskim, wielkopolskim, dolnośląskim, śląskim, małopolskim i łódzkim, gdzie liczba utraconych pojazdów przekroczyła 200 rocznie. Na drugim biegunie znalazły się opolskie i podlaskie – po niespełna 50 przypadków. Tak wyraźne różnice to wypadkowa kilku czynników: gęstości ruchu, siatki dróg szybkiego ruchu ułatwiającej wywóz skradzionych aut oraz stopnia urbanizacji.

Wiek pojazdów a techniki kradzieży

Dominują auta liczące cztery do sześciu lat – najczęściej są to egzemplarze z rocznika 2019, a tuż za nim 2021 i 2020. To pojazdy, które utraciły już gwarancję, lecz wciąż cieszą się wysoką wartością rynkową. Jednocześnie posiadają nowoczesne systemy bezkluczykowe, które – paradoksalnie – ułatwiają przestępcom dostęp do wnętrza. Najpopularniejsze metody obejmują tzw. „relay attack”, czyli przedłużenie sygnału kluczyka, a także ingerencję w magistralę CAN lub gniazdo diagnostyczne OBD do programowania nowych kluczy.

Według analiz Stowarzyszenia Europejskich Ubezpieczycieli najnowsze SUV-y segmentu C i D, zwłaszcza hybrydowe, są szczególnie cenione na czarnym rynku części zamiennych. Trend potwierdzają polskie statystyki: wzrost zainteresowania młodymi autami idzie w parze ze spadkiem liczby kradzieży starszych, mniej rentownych modeli.

Co działa na złodzieja: skuteczne formy zabezpieczeń

Eksperci policyjni oraz przedstawiciele firm ubezpieczeniowych zalecają łączenie rozwiązań elektronicznych i mechanicznych. Zdalny lokalizator GSM/GPS z niezależnym zasilaniem skraca czas reakcji służb, natomiast profesjonalny immobilizer wykorzystujący autoryzację Bluetooth lub szyfrowany transponder utrudnia uruchomienie silnika. Coraz większą popularność zyskują blokady magistrali CAN montowane w autoryzowanych serwisach oraz fizyczne zabezpieczenia kolumny kierowniczej. W garażach podziemnych, gdzie często dochodzi do kradzieży „na walizkę”, skutecznym (i tanio) uzupełnieniem jest etui typu Faraday, odcinające sygnał kluczyka.

W przypadku flot i pojazdów dostawczych sprawdzają się systemy geofencingu, które automatycznie uruchamiają alarm i powiadomienie, gdy auto opuści wyznaczony obszar. Ubezpieczyciele coraz częściej oferują zniżki właścicielom, którzy zainstalują certyfikowane urządzenia śledzące lub podwójne immobilizery, co dodatkowo motywuje do ich montażu.

Różne bazy, różne wyniki – dlaczego statystyki potrafią się rozmijać

Raporty o skradzionych samochodach publikują co najmniej dwie instytucje: policja (na podstawie przyjętych zgłoszeń) oraz Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców, która rejestruje wyrejestrowania dokonane w wydziałach komunikacji. Między obiema bazami występuje naturalne opóźnienie. Auto uwzględnione przez policję jako utracone może trafić do ewidencji dopiero po kilku miesiącach, gdy właściciel dopełni formalności. Dodatkowo część pojazdów odzyskiwanych w trakcie roku nigdy nie zostaje wyrejestrowana, co sprawia, że realna skala zjawiska może być interpretowana na różne sposoby. Z tego powodu analitycy rynku, konstruując rankingi, łączą oba zestawy danych oraz informacje od ubezpieczycieli, aby uzyskać jak najbardziej precyzyjny obraz zagrożenia.