Po kilku dniach spędzonych z Jaecoo 5 doszedłem do zaskakującego wniosku: w segmencie budżetowych crossoverów trudno dziś znaleźć drugie auto, które przy niecałych 110 tys. zł oferuje tak dużo przestrzeni, wyposażenia i spokoju podczas jazdy. To wciąż nowość na polskim rynku, a jednocześnie przykład, jak szybko chińscy producenci nauczyli się odpowiadać na oczekiwania europejskich kierowców.

Rosnąca siła młodej marki

Jeszcze półtora roku temu nazwa Jaecoo brzmiała egzotycznie, tymczasem według danych rejestracyjnych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców marka już zdążyła wyprzedzić kilka długo obecnych w kraju koncernów. Stało się to w dużej mierze dzięki jednemu modelowi, większemu Jaecoo 7, który wszedł do sprzedaży jako pierwszy. Teraz do salonów trafia mniejszy i tańszy Jaecoo 5, zaprojektowany z myślą o kluczowym dla Europy segmencie kompaktowych SUV-ów. Rywale? Lista jest długa – od Dacii Duster przez Hyundaia Konę po Skodę Karoq. Jednak to, co wyróżnia nowicjusza, to zestaw gwarancji i wyposażenia, jaki zwykle kojarzymy z droższą półką.

Próg wejścia ustalono na 109 900 zł (wersja Comfort), a w chwili debiutu importer kusi pakietem promocyjnym obniżającym realny koszt nawet o kilka tysięcy. Tu warto przypomnieć, że europejskie marki rzadko schodzą poniżej 120 tys. zł za porównywalnie uzbrojone auto z automatyczną skrzynią biegów.

Karoseria, kabina i technika w pigułce

Jaecoo 5 mierzy 4380 mm długości, 1860 mm szerokości i 1650 mm wysokości, co plasuje go dokładnie pośrodku segmentu C-SUV. Nadwozie jest zwarte, z charakterystycznym pionowym grillem i mocno zarysowanymi liniami nadkoli, co stylistycznie przywodzi na myśl droższe konstrukcje z Europy. Rozstaw osi 2630 mm przekłada się na wyraźnie ponadprzeciętną ilość miejsca na nogi pasażerów tylnej kanapy, a bagażnik o pojemności 480 l (do 1284 l po złożeniu oparć) dorównuje pod tym względem Skodzie Karoq.

Pod maską znajduje się turbodoładowany silnik benzynowy 1.6 TGDI generujący 147 KM i 275 Nm. Moc trafia na przednie koła przez dwusprzęgłowy automat o siedmiu przełożeniach. W cyklu mieszanym WLTP producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 7,1 l/100 km, co pokrywa się z moimi pomiarami – przy spokojnej jeździe komputer pokazywał wartości zbliżone do 7 l, w mieście około 8,5 l.

Klienci mają do wyboru dwa poziomy wyposażenia. Comfort obejmuje już pełne oświetlenie LED, adaptacyjny tempomat, siedem poduszek powietrznych, 13,2-calowy ekran dotykowy z bezprzewodowym CarPlay i Android Auto, a także kamerę cofania. W odmianie Premium (124 900 zł) dochodzą m.in. dach panoramiczny, elektryczna regulacja przednich foteli, skórzana tapicerka, system kamer 360° i dwustrefowa klimatyzacja.

Mocne strony, które łatwo docenić

Największe wrażenie robi ilość miejsca w kabinie. Przy wzroście 190 cm mogłem ustawić fotel tak, by wciąż swobodnie zmieścić się za kierownicą, a pasażer siedzący za mną miał luźny zapas na nogi. Równie pozytywnie wypada jakość materiałów. Miękkie tworzywa na górnej części deski, precyzyjne spasowanie i atrakcyjne przeszycia sprawiają, że kabina bardziej przypomina wnętrza znane z modeli premium niż z budżetowych SUV-ów.

Kolejny plus to komfort resorowania. Wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi, zestrojone raczej miękko, skutecznie pochłania poprzeczne nierówności, których na polskich drogach nie brakuje. Przy prędkościach autostradowych hałas od wiatru i opon pozostaje dobrze wyciszony – miernik fonometryczny wskazywał około 69 dB przy 140 km/h, wynik porównywalny z Mazdą CX-5.

Nie można też pominąć programu gwarancyjnego. Siedem lat lub 150 tys. km pełnej ochrony fabrycznej to obecnie jeden z najlepszych wyników w klasie, ustępujący tylko wybranym koreańskim markom.

Rzeczy, które wypada poprawić

Najczęściej podnoszoną uwagą jest obsługa klimatyzacji wyłącznie z poziomu ekranu dotykowego. Gdy korzystamy z CarPlay lub Android Auto, ikony sterowania chowają się w podrzędnym menu i trzeba odwracać wzrok od drogi, aby zmienić temperaturę lub siłę nawiewu. Szkoda, że projektanci nie pozostawili choćby wąskiego paska dedykowanych przycisków.

Silnik 1.6 TGDI radzi sobie sprawnie w mieście i przy wyprzedzaniu, ale przy pełnym obciążeniu słychać, że jednostka pracuje blisko granic swoich możliwości. Na 0–100 km/h potrzeba 9,5 s, co jest akceptowalne, lecz w dynamicznej jeździe czuć niedobór rezerwy mocy. Przydałby się też wariant z napędem na cztery koła – obecnie wszystkie odmiany są przednionapędowe, co w pewnych warunkach ogranicza przyczepność.

System multimedialny, mimo dużego ekranu, miewa drobne opóźnienia przy przechodzeniu między menu, a polskie tłumaczenie niektórych komunikatów wymaga dopracowania.

Wrażenia zza kierownicy

Włączając się do ruchu miejskiego, jako pierwsze docenia się wysoką pozycję za kierownicą i dobrą widoczność do przodu. Słupki A są stosunkowo wąskie, a trójkątne okienka z przodu pomagają wyłapać pieszych na przejściach. Dwusprzęgłowa skrzynia pracuje gładko i rzadko szarpie, choć w trybie Eco łagodnie redukuje obroty, co nie każdemu przypadnie do gustu. Można jednak przełączyć się na tryb Normal lub Sport, który utrzymuje silnik w nieco wyższym zakresie, zapewniając szybszą reakcję na gaz.

Układ kierowniczy zachowuje typową dla klasy charakterystykę – lekki w mieście, wyraźnie sztywniejszy przy prędkościach powyżej 100 km/h. Nie jest to samochód do sportowej jazdy, lecz przy gwałtownej zmianie pasa nadwozie kontrolowanie się przechyla, a ESP reaguje płynnie, pozwalając skończyć manewr bez nerwowych poprawek.

Podczas kilkusetkilometrowej trasy obejmującej autostradę, drogi krajowe i odcinki szutrowe, przeciętne zużycie paliwa wyniosło 7,6 l/100 km. W niespiesznym, pozamiejskim tempie spadało do 6,2 l, ale dynamiczna jazda autostradowa potrafi podnieść wynik do 8,5 l. Jak na niewielką jednostkę napędową wspierającą spory, 1,55-tonowy pojazd, wyniki te trudno uznać za wygórowane.

Dla kogo jest Jaecoo 5 i czy warto się nim interesować?

Nowy kompakt spod znaku Jaecoo celuje w kierowców, którzy do tej pory rozglądali się za dobrze wyposażoną wersją Hyundaia Kony, Nissana Qashqai lub MG ZS, ale zniechęcała ich rosnąca cena podstawowych konfiguracji. Jeśli priorytetem jest przestronne wnętrze, bogata specyfikacja już w bazowej odmianie i długi okres gwarancyjny, Jaecoo 5 prezentuje niezwykle konkurencyjną ofertę. Trzeba jednak zaakceptować sterowanie klimatyzacją przez ekran i brak opcji napędu 4×4.

Patrząc na tempo, w jakim chińscy producenci wprowadzają kolejne modele i aktualizują oprogramowanie, można zakładać, że ograniczenia obecnej generacji rychło zostaną wyeliminowane. Już teraz Jaecoo 5 pokazuje, że budżetowy SUV nie musi oznaczać surowego wnętrza i skromnego wyposażenia. W tej cenie trudno znaleźć auto, które zaoferuje podobny poziom komfortu i udogodnień, a jednocześnie objęte będzie siedmioletnią ochroną fabryczną. Jeśli więc ktoś potrzebuje pojemnego, dobrze wykończonego i niedrogiego samochodu do wielozadaniowego użytku, powinien uwzględnić Jaecoo 5 w swoim zestawieniu modeli do jazdy próbnej.