Trwająca rozbudowa sieci automatycznego nadzoru drogowego w Polsce przyspiesza: do lata 2026 roku kierowcy napotkają 32 kolejne odcinki mierzące średnią prędkość, a także dziesiątki nowych fotoradarów i rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle. Centralny ośrodek odpowiedzialny za projekt – Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) – szacuje, że po zakończeniu inwestycji system będzie obejmował 114 odcinków kontrolnych rozciągających się na niemal 670 km autostrad i dróg ekspresowych. Wartość całego pakietu modernizacji przekracza 160 mln zł, co czyni go największym przedsięwzięciem tego typu od czasu wprowadzenia pierwszych fotoradarów pod koniec lat 90.
Systemowe podejście do nadzoru i cele bezpieczeństwa
Według Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) obniżenie średnich prędkości o zaledwie 5 km/h zmniejsza liczbę ofiar śmiertelnych o około 20%. Polska, która od lat stara się dogonić średnią unijną w zakresie bezpieczeństwa, przyjęła strategię „Wizja Zero” zakładającą redukcję liczby zabitych na drogach o połowę do 2030 r. CANARD, działający w strukturach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, odpowiada za egzekwowanie tej polityki poprzez zdalny, całodobowy monitoring prędkości oraz zachowań kierowców na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowo-drogowych.
Statystyki Komendy Głównej Policji pokazują, że nadmierna prędkość była w 2023 r. przyczyną co czwartego wypadku ze skutkiem śmiertelnym. W tym samym czasie już działające odcinkowe pomiary prędkości pozwoliły zredukować liczbę kolizji na objętych nimi trasach o jedną trzecią. Rezultat ten zachęcił decydentów do dalszej ekspansji sieci.
Jak działa odcinkowy pomiar prędkości i dlaczego jest skuteczny
Odcinkowy pomiar prędkości (OPP) wykorzystuje pary kamer zainstalowanych w określonej odległości – zazwyczaj od 1 do 10 km. System odczytuje tablice rejestracyjne pojazdu w punkcie A i punkcie B, a następnie wylicza średnią prędkość przejazdu. Jeśli uzyskany wynik przekracza limit obowiązujący na danym odcinku, dane trafiają do centralnej bazy CANARD, gdzie automatycznie generowane jest wezwanie do zapłaty mandatu i naliczenia punktów karnych.
Z praktycznego punktu widzenia OPP ogranicza tzw. „kangurzą jazdę” – zjawisko hamowania w pobliżu pojedynczego fotoradaru i przyspieszania tuż po jego minięciu. Badania holenderskich instytutów SWOV dowodzą, że średni spadek prędkości na odcinkach objętych systemem wynosi 10–15 km/h, a wypadkowość spada o 30–60% w zależności od klasy drogi. Wprowadzenie podobnych rozwiązań w Wielkiej Brytanii na autostradzie M25 przełożyło się na 55-procentową redukcję wypadków śmiertelnych w ciągu trzech lat.
Nowe lokalizacje: 32 odcinki rozsiane po całym kraju
Nadchodząca seria instalacji koncentruje się na arteriach o największym natężeniu ruchu. Najwięcej nowych punktów pojawi się w województwach mazowieckim i łódzkim, gdzie przeciążone odcinki tras A1, A2, S7 i S8 od dawna figurują w statystykach policji jako miejsca o podwyższonej wypadkowości. W sumie lista obejmuje:
– trzy odcinki na autostradzie A4 w województwie dolnośląskim, – kluczowe fragmenty ekspresówek S17 i S19 na Lubelszczyźnie, – ponad 40 km trasy A1 między Piotrkowem Trybunalskim a Radomskiem, – ekspresową obwodnicę Ostrowi Mazowieckiej na S8, – fragmenty pomorskiej S6 w rejonie Gdańska i Kołobrzegu, – odcinki S7 pomiędzy Olsztynkiem a Nidzicą oraz Pasłękiem a Marzewem, – a także trasy S3 i A6 w województwie zachodniopomorskim.
Łącznie nowe urządzenia będą monitorować około 190 km dróg szybkiego ruchu. CANARD podkreśla, że podczas wyboru lokalizacji wykorzystano algorytm łączący dane o prędkości, natężeniu ruchu, historii wypadków oraz planowanych remontach, aby maksymalizować efekt prewencyjny i jednocześnie nie zaburzać płynności transportu towarowego.
Fotoradary punktowe, „czerwone światło” i koszty wdrożenia
Odcinkowe pomiary to niejedyny element pakietu modernizacji. Do końca sierpnia 2026 r. na drogach stanie dodatkowo 70 stacjonarnych fotoradarów i kilkanaście zestawów śledzących przejazd na czerwonym świetle. Urządzenia trafią m.in. do Malborka, Tczewa, Wolsztyna i Nekli, czyli do miast, w których ruch lokalny krzyżuje się z tranzytem ciężarowym. Łączny budżet projektu – ponad 160 mln zł – finansowany jest z funduszu Unii Europejskiej „Infrastruktura i Środowisko” oraz środków krajowych. Szacuje się, że inwestycja zwróci się w ciągu pięciu lat wyłącznie dzięki redukcji kosztów społecznych wypadków, wycenianych przez Bank Światowy na ponad 2 mln zł za jeden śmiertelny przypadek na drodze.
Nowa generacja sprzętu wykorzystuje kamery 4K zdolne do pracy w nocy bez doświetlania, radary dopplerowskie o większym zasięgu oraz moduły łączności 5G. Dzięki temu wszystkie rejestratory mogą przesyłać dane w czasie rzeczywistym do centralnego serwera, co umożliwia szybsze wystawianie mandatów i lepszą analizę ruchu w ramach systemów smart city.
Wpływ na kierowców i gospodarkę
Rozszerzenie sieci kontroli prędkości budzi mieszane uczucia wśród zmotoryzowanych, jednak ekonomiczny bilans systemu wypada pozytywnie. Zarządcy flot notują średnio 6–8% spadek zużycia paliwa na trasach objętych OPP, co przekłada się na niższe koszty przewozu i mniejszą emisję CO₂. Firmy ubezpieczeniowe przewidują z kolei, że zwiększona szczelność nadzoru powinna obniżyć częstość szkód komunikacyjnych, a w konsekwencji stawki polis autocasco w segmencie pojazdów służbowych.
CANARD zapowiada, że pełen efekt programu zostanie poddany ewaluacji w 2027 r. z udziałem niezależnych ekspertów z Politechniki Gdańskiej i Instytutu Transportu Samochodowego. Analizie zostaną poddane nie tylko dane o wypadkach, lecz także wpływ systemu na płynność ruchu, poziom hałasu i emisję spalin w korytarzach transportowych, co wpisuje się w unijną politykę zrównoważonej mobilności.