Tesla odzyskuje tempo w Europie

Po załamaniu sprzedaży w 2025 r. amerykański producent samochodów elektrycznych znów rośnie, a jego rejestracje na wielu kluczowych rynkach Starego Kontynentu przyspieszyły w pierwszym kwartale 2026 r. Choć dynamika odbicia budzi optymizm inwestorów, w tłach widać wyraźną lukę między skalą produkcji a realnym popytem.

Europejskie odbicie w liczbach

Z danych krajowych urzędów komunikacyjnych wynika, że w marcu 2026 r. Tesla zarejestrowała we Francji 9 569 aut, co oznacza skok o ponad 200% rok do roku i niemal powtórzenie grudniowego rekordu z 2023 r. W Norwegii licznik zatrzymał się na 6 150 sztuk (+178%), w Szwecji na 1 447 (+144%), a w Danii na 1 784 (+96%). Dwucyfrowe wzrosty odnotowano również w Belgii, Holandii, Hiszpanii i we Włoszech. Spadek pojawił się jedynie w Portugalii, gdzie rejestracje obniżyły się o niespełna 2%. Na publikację danych z Niemiec i Wielkiej Brytanii – największych rynków dla Tesli w regionie – wciąż czekamy, jednak wstępne szacunki firm analitycznych zakładają jednocyfrowy wzrost w obu krajach.

Rozbieżność między linią montażową a salonami

Świetne europejskie statystyki nie ukrywają jednak globalnego wyzwania. W pierwszym kwartale 2026 r. Tesla wyprodukowała ponad 358 000 pojazdów, dostarczając o ponad 50 000 sztuk mniej. To największa od pięciu lat różnica między produkcją a dostawami. Część samochodów utknęła w tranzycie, lecz według analityków S&P Global Mobility około połowę stanowi zapas, który musiał zostać odstawiony na place składowe w Stanach Zjednoczonych i w portach europejskich. To sugeruje, że firma wciąż testuje elastyczność popytu, grając agresywnymi zniżkami w ostatnich tygodniach kwartału.

Co napędza nowe zamówienia?

Najważniejszym katalizatorem wzrostu okazała się strategia cenowa. Wersje Modelu 3 i Modelu Y z mniejszą pojemnością akumulatora trafiły do salonów nawet o 10–12% taniej niż rok wcześniej, co pozwoliło Tesli zejść poniżej progu dopłat we Francji, Hiszpanii i we Włoszech. Równolegle rosnące ceny paliw – według Eurostat średnio o 15% w pierwszym kwartale – zwiększyły zainteresowanie samochodami elektrycznymi, zwłaszcza w regionach o wysokim udziale dojazdów autostradowych. Decyzję wielu nabywców przyspieszyło również rozszerzenie sieci Superchargerów: liczba stacji w Europie przekroczyła 1 150, a dostęp do nich uzyskały wybrane marki konkurentów, co zmniejszyło obawy przed „zasięgową” barierą.

Presja konkurencji i regulacje

Choć Tesla znów rośnie, krajobraz rynkowy staje się coraz trudniejszy. BYD oraz SAIC (z marką MG) podwoiły swoje udziały w rejestracjach elektryków w UE w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Jednocześnie Komisja Europejska prowadzi dochodzenie antysubsydyjne przeciwko chińskim producentom, a ewentualne cła ochronne mogłyby krótkoterminowo poprawić pozycję Tesli. Z drugiej strony, unijne normy emisji CO₂ dla flot producentów zaostrzają się w 2027 r., zmuszając tradycyjnych graczy – jak Stellantis czy Renault – do ekspansji w segmencie EV, co dodatkowo zagęści konkurencję w średnim okresie.

Scenariusze na kolejne kwartały

Większość ekspertów spodziewa się, że Tesla utrzyma dwucyfrowe wzrosty w Europie do połowy roku, głównie dzięki efektowi cenowemu i utrzymującym się wysokim kosztom paliw kopalnych. Kluczowym znakiem zapytania pozostaje jednak spora nadwyżka produkcji. Jeśli tempo zamówień nie przyspieszy w Ameryce Północnej i w Azji, presja na dalsze obniżki cen może powrócić jesienią, co odbiłoby się na marżach. Z drugiej strony zapowiadany facelifting Modelu Y oraz pierwsze testowe serie kompaktowego modelu „Gen 3” mogą ponownie rozbudzić zainteresowanie Europy w 2027 r., utrzymując firmę w czołówce elektrycznej rewolucji.