Jak duży chłód wpływa na ciśnienie w oponach i ile można stracić barów, zanim to zauważysz? Zimą różnica między prawidłowo a niewłaściwie napompowanym kołem decyduje nie tylko o komforcie jazdy, lecz także o bezpieczeństwie i kosztach eksploatacji auta.
• Już przy spadku temperatury o 10°C ciśnienie obniża się średnio o 0,07–0,14 bar (1–2 psi). • Zimą kontrola powinna następować co dwa tygodnie, latem wystarcza raz w miesiącu. • Pomiar zawsze wykonuj na „zimnych” oponach – najlepiej po nocnym postoju lub maksymalnie po 2–3 km spokojnej jazdy. • Niedopompowane koła wydłużają drogę hamowania, zwiększają spalanie i przyspieszają zużycie bieżnika. • Nadmierne ciśnienie pogarsza przyczepność, a środek opony zużywa się szybciej niż jej barki.
Dlaczego ciśnienie spada, gdy temperatura idzie w dół?
Powodem jest prosta fizyka: zgodnie z równaniem stanu gazu, objętość i ciśnienie powietrza zależą od temperatury. Gdy słupek rtęci opada, cząsteczki powietrza wewnątrz opony poruszają się wolniej i wywierają mniejszy nacisk na ścianki. W praktyce oznacza to, że koło napompowane przy +15°C może „stracić” około 0,3 bar, gdy nastanie –5°C. Dodatkowym czynnikiem jest mikroubytek powietrza przez wentyl czy mikroszczeliny w obręczy – to zjawisko narasta w mrozie, dlatego wartości ciśnienia pogarszają się niemal z dnia na dzień.
Cold Inflation Pressure – co oznacza zalecenie producenta?
Parametr ten, umieszczany na naklejce na słupku drzwi lub klapce wlewu paliwa, określa prawidłowe ciśnienie mierzone na nieogrzanych oponach. Po dłuższej jeździe ogumienie rozgrzewa się i manometr pokaże wyższe wskazanie, co bywa mylące. Dlatego eksperci Europejskiej Organizacji Technicznej ds. Opon i Obręczy (ETRTO) radzą, by przed pomiarem odczekać co najmniej godzinę od zakończenia trasy albo przejechać maksymalnie kilka kilometrów z prędkością miejską. Jeżeli jednak musisz dopompować koło zaraz po trasie, dołóż około 0,2 bar do wartości z tabliczki i skoryguj odczyt przy najbliższej okazji „na zimno”.
Jak często i w jaki sposób sprawdzać ciśnienie w sezonie zimowym?
Organizacje bezpieczeństwa drogowego, takie jak amerykańska NHTSA czy brytyjski TyreSafe, zalecają comiesięczną kontrolę przez cały rok, a zimą nawet co dwa tygodnie. W praktyce najlepiej przyjąć prostą rutynę: raz na dwa tankowania zerknij na manometr. Używaj własnego, skalibrowanego ciśnieniomierza – publiczne kompresory bywają rozkalibrowane. Kontroluj także koło zapasowe, ponieważ niewykorzystywane ogumienie w niskiej temperaturze traci ciśnienie jeszcze szybciej niż te w ruchu. Jeżeli samochód jest mocno obciążony lub planujesz wielogodzinną jazdę autostradą, dołóż 0,1–0,2 bar do wartości podstawowej, pamiętając jednak, aby nie przekroczyć granicy wskazanej przez producenta felg.
Skutki jazdy na zbyt niskim ciśnieniu
Badania TÜV SÜD wykazują, że przy niedopompowaniu o 0,5 bar opór toczenia rośnie o około 5%, co przekłada się na dodatkowe 0,2–0,3 l benzyny na każde 100 km. Nadmierne ugięcie ścianek powoduje również przyspieszone nagrzewanie się opony – przy dużym obciążeniu może to doprowadzić do jej uszkodzenia termicznego. Bieżnik ściera się wtedy głównie na brzegach, skracając żywotność ogumienia nawet o jedną trzecią. Co gorsza, opona ugięta nadmiernie gorzej przenosi siły boczne, więc samochód potrzebuje dłuższego dystansu, aby zatrzymać się na oblodzonej lub mokrej nawierzchni.
Ryzyko wynikające z nadmiernego napompowania
Zbyt wysokie ciśnienie zmniejsza powierzchnię styku opony z jezdnią. Efekt? Mniejsza przyczepność na śniegu oraz podczas deszczu, a także twardsza praca zawieszenia – kierowca i pasażerowie odczuwają każdą nierówność. Zużycie bieżnika koncentruje się wtedy w środkowej strefie, co skraca okres użytkowania opony i równocześnie obniża jej zdolność do odprowadzania wody. Choć ekstremalne przepełnienie jest rzadkie, warto pamiętać, że przekroczenie dopuszczalnej wartości o więcej niż 0,3 bar już odczuwalnie pogarsza parametry trakcyjne pojazdu.