W świecie motoryzacji obserwujemy dziś zaskakujący zwrot ku nostalgii: producenci coraz śmielej reinterpretują własne ikony, by nadać im drugie życie w epoce elektromobilności i rozwiązań cyfrowych. Skoda przyjęła wyjątkowo odważną strategię – w ramach wewnętrznego programu „Icons Get a Makeover” oddała pole młodym projektantom, którzy mogą bez ograniczeń eksperymentować z ulubionymi modelami sprzed lat. Efektem jest seria koncepcji łączących estetykę minionych dekad z technologią jutra, a najnowszą, szczególnie wyrazistą odsłoną stała się współczesna interpretacja Skody 100 z planowaną datą 2026.
Powrót ducha Skody 100
Oryginalna „Setka”, wprowadzona do produkcji w 1969 roku, zastąpiła model 1000 MB i szybko stała się dumą Czechosłowacji. Do 1977 roku z fabryk w Mladá Boleslav i Kvasinach wyjechało ponad 1,08 mln egzemplarzy, co było wówczas rekordem przedsiębiorstwa. Samochód przyciągał klientów nowoczesnym – jak na czasy za żelazną kurtyną – nadwoziem typu fastback, tylnym umiejscowieniem chłodzonego wodą silnika o pojemności 988 cm³ oraz poprawionym układem chłodzenia, który rozwiązał problemy poprzednika. Dzięki kompromisowi między funkcjonalnością a przystępną ceną model stał się niemal symbolem mobilności w krajach bloku wschodniego, a dla Skody stanowił kamień milowy na drodze do przekroczenia bariery miliona wyprodukowanych aut.
Dlaczego „Setka” była przełomem
Analizując historię marki, łatwo dostrzec, że Skoda 100 przyspieszyła jej modernizację w kilku obszarach. Po pierwsze, była wyraźnie bardziej przestronna od poprzednika, co odpowiadało rosnącym wymaganiom rodzinnego klienta. Po drugie, zastosowana konstrukcja samonośnego nadwozia zwiększyła bezpieczeństwo bierne, a zarazem ułatwiła skalowanie produkcji. Wreszcie, odmiany 110 L i 110 LS z większym, 1,1-litrowym silnikiem trafiały na eksport do Europy Zachodniej, co w czasach centralnie planowanej gospodarki stanowiło nie lada sukces. Nic dziwnego, że dla współczesnych projektantów ten model jest synonimem odważnego kroku naprzód – dokładnie takiego, jakiego potrzebuje marka dziś, gdy przenosi swoją ofertę w erę napędu elektrycznego.
Retrofuturystyczna wizja na rok 2026
Za najnowszą interpretację odpowiada Martin Paclt – specjalista, który na co dzień projektuje układy oświetlenia seryjnych modeli. Inżynier opracował sylwetkę zachowującą oryginalne proporcje – krótką maskę, długą pokrywę silnika z tyłu oraz dyskretną linię dachu – lecz nadał jej zdecydowanie współczesny charakter. Reflektory zamiast okrągłych kloszy otrzymały cienkie, poziome pasy LED, harmonizujące z nowym językiem stylistycznym marki. Boczne przetłoczenia nawiązują do klasycznej listwy chromowanej, a jednocześnie podkreślają optymalizację aerodynamiczną, kluczową we współczesnych pojazdach elektrycznych. Z kolei tylna partia nadwozia skrywa przelotowy pas świetlny, który wizualnie poszerza auto. Pod podłogą projekt zakłada płaski moduł akumulatorów, a napęd przenoszą dwa silniki elektryczne, co oznacza przejście z dawnego, chłodzonego wodą rzędowego czterocylindrowca na bezemisyjne źródło mocy.
W kabinie Paclt porzucił analogowe wskaźniki na rzecz rozbudowanego wyświetlacza head-up oraz minimalistycznej, tekstylnej deski rozdzielczej wykonanej z materiałów z recyklingu. Jednocześnie zachował kilka retro-akcentów: trójramienną kierownicę z masywnym, chromowanym wieńcem i przeszycia tapicerki imitujące wzór z lat 70. To subtelny hołd dla pierwowzoru, który nie dominuje nad nowoczesną funkcjonalnością.
Laboratorium pomysłów: Icons Get a Makeover
Koncepcja Skody 100 2026 to kolejna odsłona programu „Icons Get a Makeover”, uruchomionego w 2020 roku. W jego ramach zespół młodych stylistów stworzył już reinterpretację pick-upa Felicia Fun, a także cyfrowy koncept Favorit MTX – hatchbacka, który w oryginale debiutował w 1987 roku. Inicjatywa wyróżnia się tym, że projekty powstają równolegle z pracami nad seryjnymi autami, dzięki czemu świeże pomysły z laboratoriów mogą błyskawicznie przenikać do produkcji. Co więcej, każdy koncept jest testem nowych technologii: w Felicii Fun zastosowano cyfrową powłokę lakierniczą zmieniającą kolor, a w Favoricie – oświetlenie Matrix LED połączone ze skanerem LiDAR.
Dziedzictwo jeszcze głębiej: przedwojenny Superb jako niewykorzystane źródło inspiracji
Entuzjazm wywołany projektem Skody 100 rozpalił nadzieje miłośników marki na powrót do jeszcze starszych modeli, zwłaszcza przedwojennego Superba. Luksusowa limuzyna produkowana od 1934 roku w wersji 640, a od 1940 roku również z silnikiem V8, była wówczas jednym z najbardziej zaawansowanych technicznie samochodów Europy Środkowej. Wariant 4x4 stworzony na potrzeby armii pokazał, że Skoda potrafiła wprowadzać innowacje na długo przed swoją powojenną historią. Dziś taki model mógłby stać się bazą dla flagowego, elektrycznego fastbacka segmentu premium, wzmacniając wizerunek marki na rynkach, gdzie konkurencja z segmentu E i F proponuje już w pełni elektryczne limuzyny.
Nowe życie dawnych ikon
Strategia Skody dowodzi, że odwołania do historii nie muszą oznaczać jedynie stylistycznych przebieranek. Kluczem do sukcesu staje się połączenie emocjonalnego ładunku klasyki z konkretnymi rozwiązaniami, które realnie poprawią doświadczenie przyszłych użytkowników: bezemisyjny napęd, inteligentne systemy wspomagania czy zrównoważone materiały. Jeżeli kolejne etapy programu „Icons Get a Makeover” utrzymają obecne tempo innowacji, czeska marka może nie tylko przypomnieć o swoich najciekawszych kartach historii, lecz także zapisać zupełnie nowe – tym razem tworzone przez pokolenie inżynierów wychowane w erze cyfrowej.