Sprawa obejmuje dwa włamania, do których doszło w Gdańsku w odstępie miesiąca. Według Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku 33-latek został powiązany zarówno z kradzieżą samochodu w sierpniu, jak i z wrześniowym włamaniem, podczas którego z domu zniknęło mienie warte około 60 tys. zł.
Klucz do Hyundaia zniknął podczas włamania
Pierwsze ze zdarzeń miało miejsce 13 sierpnia przy ul. Wilgi. Policja podaje, że 33-letni mieszkaniec Gdańska i 38-letni mieszkaniec gminy Przywidz mieli włamać się do domu jednorodzinnego, zabrać wartościowe przedmioty oraz klucz do zaparkowanego przed posesją Hyundaia, a następnie odjechać tym samochodem.
Auto zostało odzyskane przez kryminalnych ze Śródmieścia. Funkcjonariusze stwierdzili, że na Hyundaiu znajdowały się tablice rejestracyjne pochodzące z kradzieży. Komunikat nie podaje stanu pojazdu ani informacji o tym, kiedy został przekazany właścicielowi.
Kolejne włamanie zakończyło się zatrzymaniem tego samego dnia
13 września przed godz. 5 policja otrzymała zgłoszenie z domu przy ul. Wspólnej. Mieszkanka zauważyła w salonie dwóch włamywaczy, którzy uciekli. Z budynku miały zniknąć pieniądze, biżuteria, elektronika i inne przedmioty o łącznej wartości około 60 tys. zł.
Policjanci przeanalizowali monitoring i przed godz. 8 zatrzymali 33-latka. W porzuconym pojeździe, którym poruszali się sprawcy, odnaleźli przedmioty pochodzące z włamania. Podczas czynności ustalono również, że mężczyzna był poszukiwany do odbycia wcześniejszej kary dwóch lat pozbawienia wolności.
Trzech mężczyzn usłyszało zarzuty
Według policji 33-latek usłyszał pięć zarzutów kradzieży z włamaniem i jeden zarzut kradzieży. Został przewieziony do zakładu karnego, gdzie ma odbywać wcześniejszą karę. 38-latkowi przedstawiono dwa zarzuty kradzieży z włamaniem oraz jeden zarzut kradzieży.
Funkcjonariusze zatrzymali także 35-letniego mieszkańca Gdańska, podejrzanego o udział we włamaniu przy ul. Wspólnej. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem oraz zarzut dotyczący lipcowej kradzieży alkoholu.
Policja wskazuje, że za zarzucane czyny grozi do 10 lat pozbawienia wolności. W przypadku dwóch mężczyzn śledczy mówią o działaniu w warunkach recydywy, co może wpłynąć na wymiar ewentualnej kary. O odpowiedzialności podejrzanych ostatecznie rozstrzygnie sąd.