Nowy elektryczny SUV z Crewe zadebiutuje dopiero jesienią, lecz już dziś wiadomo, że nie będzie to kolejny bezgłośny pojazd na baterie. Brytyjski producent postanowił przenieść całą emocjonalną warstwę, jaką przez dekady budował dźwięk jego silników spalinowych, do świata zeroemisyjnej mobilności. Rezultat ma brzmieć jak „wielkie wykonanie orkiestrowe”, podbijając doznania z przyspieszania równie skutecznie, co liniowy moment obrotowy nowego układu napędowego.
Od bulgotu V8 do cyfrowej symfonii – skąd wziął się pomysł?
Dla marek o kilkudziesięcioletnim dorobku akustycznym przejście na napęd elektryczny oznacza nie tylko inżynieryjne wyzwanie, lecz także utratę potężnego narzędzia budowania emocji – charakterystycznego brzmienia silnika. Dlatego w Crewe rozpoczęto prace od analizy dźwięku klasycznych jednostek V8, które od końca lat 50. stały się znakiem firmowym producenta. W studiu nagraniowym rejestrowano całe pasmo pracy silnika: od niskich częstotliwości podczas startu po wyższe rejestry przy maksymalnych obrotach. Zespół badawczy skupił się jednak nie na samym „metalu w ruchu”, lecz na rytmicznych akcentach – pulsacjach wynikających z kolejności zapłonów i rezonansów układu wydechowego. To one, według inżynierów i akustyków, wywołują u kierowcy efekt przyspieszonego bicia serca, którego zwykły, jednostajny szum silnika elektrycznego nie potrafi zapewnić.
Bentley Dynamic Symphony – instrumenty zamiast głośników
Aby zrekonstruować motoryczne emocje bez grama benzyny, stworzono program nazwany Bentley Dynamic Symphony. Punkt wyjścia stanowiły zapętlone, wyselekcjonowane fragmenty rejestracji dźwięku V8, które następnie zostały rozbite na poszczególne składowe rytmiczne. Do budowania brzmień posłużyły altówka, gitara basowa i zestaw perkusyjny, a więc prawdziwe instrumenty, nie sample MIDI. Partytura została skomponowana tak, by tempo i głośność dynamizowały się płynnie wraz ze wzrostem prędkości wału napędowego silnika trakcyjnego. Skokowe wciśnięcie pedału przyspieszenia dodaje mocniejszy akord basowy, podczas gdy rekuperacja przy zwalnianiu stopniowo wygasza wysokie tony. Wszystko to odbywa się w czasie rzeczywistym za pośrednictwem cyfrowego procesora, który z częstotliwością setek odświeżeń na sekundę reaguje na sygnały z magistrali CAN. Co ważne, dźwięk jest transmitowany nie tylko do głośników zewnętrznych spełniających wymogi systemu AVAS, ale również do wnętrza kabiny przez specjalnie zaprojektowane transduktory niskotonowe zintegrowane z fotelami.
Liczy się nie tylko barwa, lecz także liczby – czego można się spodziewać?
Najnowszy SUV powstał na modułowej platformie 800-woltowej, rozwijanej wspólnie z innymi markami koncernu. Według wstępnych danych dwa współpracujące silniki synchroniczne z magnesami trwałymi mają generować łącznie około 1150 KM (850 kW) i imponujące 1500 Nm. Napęd na obie osie zarządzany jest z milisekundową precyzją przez wektorowanie momentu, co pozwoli zejść poniżej trzech sekund w sprincie do 100 km/h. Źródłem energii będzie akumulator o pojemności użytkowej około 113 kWh, zabezpieczony zaawansowanym systemem kondycjonowania cieplnego z pompą ciepła i płaszczem chłodzącym. Deklarowany zasięg przekracza 500 km według cyklu WLTP, a ładowanie z mocą do 400 kW ma uzupełnić energię od 10 do 80 % w mniej niż 15 minut. Oficjalny pokaz zaplanowano na 23 września, natomiast pierwsze egzemplarze trafią do klientów w 2026 roku. Cena? Branżowi analitycy szacują, że przekroczy 300 tys. euro, co plasuje nowicjusza pomiędzy Rolls-Royce’em Spectre a najbogatszymi wersjami Porsche Taycan Turbo GT.
Nazwa z andaluzyjskich skał i łacińskiej etymologii
Miano Torcal odwołuje się do rezerwatu przyrody El Torcal de Antequera w Andaluzji – wapiennego labiryntu rzeźbionego przez miliony lat wiatru i wody. To nawiązanie do natury podkreśla wysiłek firmy w kierunku neutralności klimatycznej oraz elektryfikacji całej gamy do 2030 roku. Słowo ma równocześnie łaciński korzeń „torquere”, oznaczający skręcać albo wyginać, co w języku angielskim przybrało formę „torque” – kluczowego parametru opisującego natychmiastową siłę ciągu silnika elektrycznego. Nazwa łączy więc krajobrazową majestatyczność z inżynierskim konkret, co zgrabnie koresponduje z charakterem SUV-a: luksusowego, ale wybitnie sprawnego zarówno na drodze, jak i – przynajmniej symbolicznie – poza utwardzonym szlakiem.