Na surowych, wulkanicznych wyspach leżących między Norwegią a Islandią czas od dawna liczony był długością rejsu promu lub serpentyn górskich dróg. Gdy jednak pod powierzchnią Atlantyku wydrążono blisko dwunastokilometrowy tunel drogowy, wyspiarski kalendarz rozpoczął nową erę. Eysturoyartunnilin, poprowadzony pod fiordem Skálafjørður, jest dziś symbolem śmiałego budownictwa, łączącym inżynierię, sztukę i wizję zrównoważonego rozwoju.

Inżynieryjne arcydzieło pod Atlantykiem

Budowę rozpoczęto w 2016 r., a ruch otwarto w grudniu 2020 r., po niespełna pięciu latach precyzyjnego drążenia w bazaltowych skałach. Gotowy obiekt mierzy 11,24 km, co czyni go drugim najdłuższym tunelem drogowym poprowadzonym pod wodą na świecie; głębszy od niego jest jedynie norweski Ryfylke (14,4 km). Najniższy punkt Eysturoyartunnilin znajduje się 189 m poniżej poziomu morza, a linia jezdni poprowadzona została z dopuszczalnym pochyleniem 5%. Główna nitka ma jeden pas w każdym kierunku, system wentylacji oparty na potężnych wentylatorach promieniowych, a monitoring wizyjny i czujniki jakości powietrza pracują w trybie ciągłym. Inwestycja, której koszt przekroczył 1,7 mld koron duńskich, była finansowana w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego; pobierane opłaty za przejazd stopniowo spłacają kredyt budowlany, a przy rosnącym natężeniu ruchu prognozowany termin zwrotu krótszy jest niż pierwotnie zakładane 15 lat.

Rondo 72 metry pod fiordem – połączenie sztuki i funkcjonalności

Sercem tunelu jest trójramienne skrzyżowanie z ruchem okrężnym usytuowane 72,6 m pod lustrem wody. Żaden inny obiekt drogowy na świecie nie łączy w takim miejscu trzech dróg, dzięki czemu kierowca może wybrać zjazd na Streymoy, Eysturoy lub do Runavík, nie wyjeżdżając na powierzchnię. Centralny filar ronda ozdobiony został stalową instalacją Tróndura Paturssona, farerskiego artysty i żeglarza, która w świetle zmieniających barwy diod LED przypomina pulsującą meduzę. Oświetlenie pełni nie tylko funkcję estetyczną; w trybie awaryjnym przechodzi w intensywny odcień czerwieni, ułatwiając orientację i kierowanie ewakuacją. Średnica wewnętrzna ronda wynosi ok. 40 m, a zakrzywione ściany pokryte są wodoszczelną warstwą betonu zbrojonego włóknami, odporną na ciśnienie 20 bar oraz agresywną mgłę solną.

Krótsze podróże, nowe impulsy gospodarcze

Przed otwarciem trasy przejazd z Tórshavn – stolicy archipelagu – do portowego Runavík trwał ponad godzinę i wymagał pokonania 55 km krętych dróg. Po udostępnieniu tunelu to samo połączenie liczy 17 km i zajmuje przeciętnie 16 minut. Z kolei mieszkańcy Klaksvíku, największego miasta północnych wysp, zyskali ponad pół godziny w jedną stronę. Skrócenie dystansu przełożyło się na powstanie wspólnego rynku pracy obejmującego trzy wyspy, większą dostępność usług medycznych oraz wzrost liczby jednodniowych wycieczek turystycznych. Według danych farerskiego urzędu statystycznego natężenie ruchu w ciągu pierwszego roku przekroczyło o 25% pierwotne prognozy, a liczba nowych rejestracji samochodów dostawczych wzrosła o 8%.

Wrażenia zza kierownicy i praktyczne wskazówki

Niewielkie nachylenie powoduje, że wjazd w ciemny tunel odbywa się niemal niezauważalnie, a po kilku minutach kierowca dostrzega hipnotyczną poświatę ronda. W pojeździe radioautomatycznie przełącza się na pasmo bezpieczeństwa z komunikatami w języku farerskim i angielskim. Prędkość maksymalna wynosi 80 km/h, choć większość turystów odruchowo zwalnia, aby dłużej podziwiać świetlną instalację – zatrzymywanie się w tunelu jest jednak surowo zabronione. Przejazd osobówką kosztuje 100 koron duńskich w jedną stronę; bilety z przedpłatą online są tańsze i minimalizują kolejki na bramkach. Włócząc się po wyspach z aparatem warto zaplanować postoje na platformach widokowych tuż przy obu portalach: od strony Streymoy rozciąga się panorama na fiord Kaldbaksfjørður, a od strony Eysturoy – na zielone wzgórza Skálafjørður.

Czy wyobrażasz sobie własne reflektory przecinające granatową przestrzeń głęboko pod oceanem? Jeśli tak, Eysturoyartunnilin czeka, by stać się najdłuższym, a zarazem najkrótszym – bo trwającym zaledwie kwadrans – podmorskim etapem Twojej północnoatlantyckiej przygody.