Od połowy czerwca na Obwodnicy Trójmiasta działa nowy odcinkowy pomiar prędkości; już w ciągu pierwszych dwunastu dni kamery wychwyciły 312 przypadków zbyt szybkiej jazdy. Rekordzista jechał 195 km/h przy limicie 120 km/h, co oznaczało przekroczenie dopuszczalnej prędkości aż o 75 km/h. Statystyki potwierdzają, że mimo wyższych mandatów i surowych przepisów wielu kierowców wciąż lekceważy ograniczenia, a średni pomiar na długim odcinku okazuje się dla nich bardziej bezwzględny niż klasyczne fotoradary.

Pierwsze dane i reakcje kierowców

GITD podał, że między węzłami Gdańsk Owczarnia a Port Lotniczy system zanotował 282 naruszenia od 18 do 30 czerwca, natomiast na fragmencie Gdańsk Karczemki – Szadółki, uruchomionym 29 czerwca, zarejestrowano 30 wykroczeń w zaledwie dwa dni. To średnio ponad 25 mandatów na dobę. Zwolennicy rozwiązania wskazują na spadek liczby kolizji w podobnych lokalizacjach w kraju – według danych Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, po wprowadzeniu odcinkowego pomiaru na krajowej S8 wskaźnik wypadków śmiertelnych obniżył się o blisko 40%. Krytycy natomiast podnoszą argument o „skarbonce budżetowej”, twierdząc, że urządzenia nastawione są przede wszystkim na zysk z kar, a nie na prewencję. Niezależne analizy Instytutu Transportu Samochodowego sugerują jednak, że w miejscach objętych stałą kontrolą średniej prędkości ruch uspokaja się na dłuższym odcinku, co rzadko bywa efektem pojedynczego fotoradaru.

Jak działa system: technologia i procedura nałożenia kary

Zasada pomiaru jest prosta, lecz trudna do oszukania. Kamera wjazdowa odczytuje numer rejestracyjny i znakuje czas pojawienia się pojazdu, kamera wyjazdowa wykonuje tę samą operację kilkaset metrów dalej. Algorytm oblicza średnią prędkość, a każde przekroczenie limitu, niezależnie od chwilowych zwolnień, automatycznie trafia do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Tam system łączy dane z Centralną Ewidencją Pojazdów, generuje dokumentację fotograficzną i wystawia elektroniczne wezwanie. Cały proces trwa zazwyczaj poniżej dwóch tygodni od momentu wykroczenia, a kierowca, który w międzyczasie przekroczy prędkość ponownie, musi liczyć się z recydywą i podwójną wysokością kary.

Limity prędkości na Obwodnicy Trójmiasta

Na monitorowanych fragmentach S6 obowiązują dwa główne progi:

• 120 km/h – samochody osobowe, pojazdy do 3,5 t oraz motocykle

• 80 km/h – pojazdy ciężarowe, zestawy z przyczepą, autobusy i autokary

Rozróżnienie wynika z przepisów prawa o ruchu drogowym i ma związek z drogą hamowania, dopuszczalnym naciskiem na oś oraz stabilnością pojazdów przy większych prędkościach. Służby przypominają, że przekroczenie limitu o ponad 50 km/h skutkuje obligatoryjnym zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące, nawet jeśli system odnotuje je wyłącznie na podstawie średniej prędkości.

Taryfikator mandatów i punktów karnych

Wysokość grzywny zależy od tego, o ile kilometrów na godzinę została przekroczona dozwolona prędkość:

• do 10 km/h – 50 zł i 1 pkt

• 11–15 km/h – 100 zł i 2 pkt

• 16–20 km/h – 200 zł i 3 pkt

• 21–25 km/h – 300 zł i 5 pkt

• 26–30 km/h – 400 zł i 7 pkt

• 31–40 km/h – 800 zł i 9 pkt

• 41–50 km/h – 1 000 zł i 11 pkt

• 51–60 km/h – 1 500 zł i 13 pkt

• 61–70 km/h – 2 000 zł i 14 pkt

• powyżej 70 km/h – 2 500 zł i 15 pkt

Jeżeli kierowca popełni to samo wykroczenie w ciągu dwóch lat, kwota mandatu automatycznie się podwaja, lecz liczba punktów pozostaje bez zmian. System odcinkowy, dzięki ciągłemu monitorowaniu, znacząco zwiększa prawdopodobieństwo ponownego „złapania” recydywisty, co ma wymusić trwałą zmianę nawyków za kierownicą.

Rozbudowa sieci pomiarów w Polsce

Obwodnica Trójmiasta to tylko jeden z elementów szerszego projektu modernizacji automatycznego nadzoru nad ruchem. W całym kraju działa obecnie 71 odcinków objętych stałym pomiarem średniej prędkości i kilkaset pojedynczych fotoradarów, a do 2026 r. planowane jest uruchomienie kolejnych trzydziestu lokalizacji. Według szacunków Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu, państwa, które konsekwentnie rozwijają tę technologię – jak Holandia, Hiszpania czy Norwegia – odnotowują spadek liczby ofiar wypadków od 20 do 50% na kontrolowanych trasach. Polska, wciąż odrabiająca zaległości w tej dziedzinie, liczy na podobny efekt, zwłaszcza w newralgicznych węzłach komunikacyjnych dużych aglomeracji.