Nowy Range Rover GT zapowiada się jako pojazd, który ma połączyć prestiż klasycznego grand tourera z dzielnością terenową charakterystyczną dla brytyjskiej marki. Wprowadzenie pierwszego w pełni elektrycznego modelu pod szyldem Range Rovera otwiera kolejny rozdział w strategii JLR, zakładającej całkowitą elektryfikację oferty przed końcem dekady. Prototypy już przemierzają drogi Europy w kamuflażu, a dostępne informacje pozwalają nakreślić profil auta, które ma konkurować z nadchodzącymi elektrycznymi SUV-ami klasy premium, takimi jak Porsche Macan Electric czy BMW iX.
Nowe pozycjonowanie w gamie Range Rovera
Dotychczasowa rodzina Range Rover składa się z czterech linii: flagowego Range Rovera, bardziej sportowego Sporta, awangardowego Velara oraz kompaktowego Evoque’a. GT ma stać się piątym filarem gamy, sytuując się pomiędzy Velarem a Sportem pod względem wymiarów, a jednocześnie wprowadzając zupełnie odmienną filozofię nadwozia. Marketingowo model adresowany jest do kierowców, którzy cenią szyk limuzyny w opakowaniu o podwyższonym prześwicie – grupy klientów, którą utracił na rzecz elektromobilności segment dużych sedanów i coupé z silnikiem spalinowym.
Zgodnie z oficjalnymi deklaracjami producenta samochód ma być pełnoprawnym grand tourerem, co w praktyce oznacza nacisk na komfort dalekodystansowy, wysoką kulturę pracy układu napędowego i ponadprzeciętną ciszę w kabinie. Jednocześnie GT zachowuje typowe dla Range Rovera parametry do jazdy poza asfaltem, dzięki zaawansowanemu układowi zawieszenia pneumatycznego i napędowi na cztery koła ze sterowaniem momentem w czasie rzeczywistym.
Architektura EMA i napęd zeroemisyjny
Podwozie pojazdu powstaje na modułowej platformie EMA (Electric Modular Architecture), opracowanej specjalnie dla średnich i dużych elektrycznych modeli JLR. Konstrukcja bazuje na instalacji 800-woltowej, co pozwala na przyjmowanie mocy ładowania przekraczającej 250 kW. W praktyce oznacza to możliwość uzupełnienia energii od 10 % do 80 % w mniej niż 25 minut na stacji szybkiego ładowania zgodnej ze standardem CCS.
Akumulator trakcyjny o pojemności ponad 100 kWh ma zapewnić realny zasięg przekraczający 500 km według procedury WLTP. Producent wspomina również o wariancie hybrydowym typu HEV, który może zadebiutować w późniejszym terminie – będzie to klasyczna hybryda samodoładowująca, a nie plug-in. Taki układ ma stanowić pomost dla rynków o mniej rozwiniętej infrastrukturze ładowania, zanim cała oferta przejdzie na pełną elektromobilność.
Estetyka nadwozia: coupé spotyka SUV-a
Pierwsze zdjęcia zamaskowanych prototypów ujawniają sylwetkę odmienną od dotychczasowych modeli marki. Linia dachu opada wyraźnie ku tyłowi, korespondując z proporcjami klasycznych coupé, a jednocześnie podkreśla szerokość tylnej części nadwozia. Krótkie zwisy, szeroki rozstaw kół i charakterystyczny przód o uproszczonych przetłoczeniach mają przełożyć się na możliwie niski współczynnik oporu powietrza, kluczowy dla efektywności elektrycznego układu napędowego.
Choć maskowanie zakrywa większość detali, widać elementy stylistyki typowe dla nowszych Range Roverów, takie jak chowane klamki czy wąskie listwy świetlne. Rozstaw osi przewyższa ten w Velarze, dzięki czemu inżynierowie mogli rozmieścić moduły akumulatora w podłodze bez kompromisów dla przestrzeni w kabinie.
Luksusowa kabina i cyfrowe technologie
Wnętrze nowego modelu podąża za minimalizmem znanym z najnowszych Range Roverów, ale zastosowano jeszcze bardziej uproszczony, poziomy układ kokpitu. Centralny ekran o przekątnej około 15 cali obsługuje najnowszą wersję systemu Pivi Pro, wzbogaconą o bardziej zaawansowaną personalizację profili użytkownika oraz integrację głosową z asystentem opartym na sztucznej inteligencji.
JLR kładzie również nacisk na zrównoważone materiały. Tapicerki z wełny i mikrofibry pochodzącej z recyklingu mają stanowić alternatywę dla skóry, a detale z aluminium zastępują elementy chromowane. Dzięki rozciągnięciu rozstawu osi pasażerowie drugiego rzędu otrzymają ponadprzeciętną ilość miejsca na nogi, co – według wstępnych pomiarów – ma przewyższać większość konkurencyjnych SUV-ów segmentu E.
Halewood jako centrum elektrycznej transformacji
Produkcja GT została powierzona fabryce w Halewood w północno-zachodniej Anglii, która przechodzi obecnie gruntowną modernizację pod kątem wytwarzania pojazdów zeroemisyjnych. JLR inwestuje kilka miliardów funtów w instalację nowych linii montażowych, systemów logistyki bateryjnej i lakierni przystosowanej do aluminium. Zakład ma docelowo montować także kolejne generacje Velara i Evoque’a, wszystkie oparte na platformie EMA.
Zgodnie z planem „Reimagine” koncernu, do 2030 r. wszystkie modele Range Rover, Defender i Discovery występować będą w wersjach w pełni elektrycznych lub hybrydowych, a Jaguar przeistoczy się w markę wyłącznie elektryczną. GT jest więc nie tylko nowym produktem, lecz również symbolicznym krokiem milowym w drodze JLR do neutralności węglowej, którą firma zamierza osiągnąć do 2039 r.