Renault 12 TS Break, opracowany z myślą o południowoamerykańskich drogach lat siedemdziesiątych, był uznawany za jeden z najbardziej uniwersalnych samochodów rodzinnych swoich czasów: łączył dużą ładowność, niskie koszty utrzymania oraz konstrukcyjną odporność na trudy długich podróży po szutrowych i asfaltowych szlakach Argentyny.
Debiut na argentyńskich szosach
Produkcję seryjną wersji kombi uruchomiono w zakładach IKA-Renault w Santa Isabel, niedługo po premierze francuskiego pierwowzoru z 1969 r. Na potrzeby lokalnego rynku dopracowano podwozie i blachy, zwiększając odporność karoserii na wahania temperatur i częstsze obciążenia spowodowane długimi dystansami. Materiały reklamowe kreśliły obraz samochodu „stworzonych do bezkresnych pampasów”, podkreślając zdolność do pokonywania setek kilometrów bez przerwy oraz łatwą obsługę w prowincjonalnych warsztatach.
Nadwozie mierzyło 4 461 mm długości i 1 514 mm szerokości, a rozstaw osi wynoszący 2 441 mm zapewniał stabilność nawet na nierównych odcinkach. Bryłę uzupełniały plastikowe elementy z matowym wykończeniem, wprowadzające odświeżoną, bardziej nowoczesną estetykę, której towarzyszyły nowe odcienie lakierów inspirowane krajobrazem Andów i Patagonii.
Karoseria, stylistyka i funkcjonalne detale
Projektanci postawili na lekko pochyloną linię dachu i szeroką klapę bagażnika, co ułatwiało załadunek dużych pakunków. Hydropneumatyczny siłownik unosił klapę płynnie, doceniany szczególnie podczas postoju na wietrznych płaskowyżach. Nadkola zabezpieczono dodatkową powłoką antykorozyjną, a lusterka i wycieraczki pokryto ciemnym lakierem strukturalnym, aby zminimalizować odblaski w ostrym południowym słońcu. Marketingowe broszury zwracały uwagę na elementy „mikro-komfortu”, jak spryskiwacz tylnej szyby zintegrowany z wycieraczką czy gumowe listwy chroniące krawędzie drzwi na zatłoczonych uliczkach Córdoba i Rosario.
Kabina: miejsce dla pięciu i bagaż większy niż domowe szafy
We wnętrzu znalazło się pięć pełnowymiarowych siedzeń, a w części towarowej 910 l przestrzeni – po złożeniu kanapy aż 1 650 l. Warianty kolorystyczne foteli obejmowały chłodny błękit, stonowaną szarość oraz jasny piasek; każdy zestaw harmonijnie łączył tapicerkę z panelami drzwi, dywanami i podsufitką w odcieniu pergaminu. Zdejmowane przednie zagłówki poprawiały bezpieczeństwo w długich trasach, a opcjonalna klimatyzacja – rzadko spotykana w ówczesnych autach klasy średniej – czyniła jazdę znośną podczas letnich upałów w prowincji Santiago del Estero. Standardowe radio AM/FM ze stereofonicznym odtwarzaczem kasetowym zachęcało do rodzinnych wyjazdów przy dźwiękach lokalnego rocka nacional.
Mechanika i osiągi w służbie niezawodności
Za napęd odpowiadał czterocylindrowy silnik 1,4 l, rozwijający 74 KM i współpracujący z pięciobiegową (w późniejszych latach) skrzynią manualną. Jednostka znana była z prostej, górnozaworowej konstrukcji, co ułatwiało naprawy nawet w przydrożnych warsztatach. Przedni napęd poprawiał trakcję na mokrym szuterze, a zestaw hamulców – tarcze z przodu, bębny z tyłu – wyposażono w zawór korekcyjny reagujący na obciążenie auta, zmniejszający ryzyko blokowania kół. Kolumna kierownicza zaprojektowana została tak, by w razie zderzenia pochłaniać energię, natomiast poprzeczny stabilizator redukował przechyły w ciasnych serpentynach andyjskich dróg.
Dziedzictwo modelu
Renault 12 TS Break zdobył reputację samochodu, który bez awarii pokonywał setki tysięcy kilometrów, często służąc kolejnym pokoleniom kierowców. Łączył francuską myśl techniczną z lokalnymi oczekiwaniami: dużą wytrzymałością, rozsądnym spalaniem oraz łatwą obsługą serwisową. Choć od zakończenia produkcji minęło już wiele lat, dobrze utrzymane egzemplarze wciąż spotyka się na argentyńskich drogach – stanowią świadectwo tego, że funkcjonalność i prostota bywają najtrwalszymi receptami na motoryzacyjny sukces.