Niemiecki producent pojazdów użytkowych MAN Truck & Bus rozpatruje możliwość przeniesienia części wytwarzania kabin z Monachium do zakładu w okolicach Krakowa; z wewnętrznych analiz wynika, że taki ruch mógłby przynieść firmie kilkaset milionów euro oszczędności w ciągu najbliższych pięciu lat.

Motywy finansowe i technologiczne stojące za rozważaną relokacją

Według szacunków mediów branżowych MAN potrzebuje poprawy rentowności o około 900 mln euro do końca 2028 r., aby utrzymać docelową marżę grupy Traton. Największą pozycją kosztową pozostają wynagrodzenia: Eurostat podaje, że średni godzinowy koszt pracy w niemieckim przemyśle sięga 43 euro, podczas gdy w Polsce wynosi około 11 euro. Różnica ta, powiększona o droższą energię i wyższe stawki za transport komponentów, istotnie wpływa na kalkulację opłacalności produkcji.

Kolejnym czynnikiem jest transformacja technologiczna. Komisja Europejska oczekuje 45-procentowej redukcji emisji CO₂ z nowych ciężarówek do 2030 r., co oznacza, że producenci muszą inwestować miliardy euro w napędy elektryczne i wodorowe. Zarząd MAN deklaruje, że do 2027 r. przeznaczy na e-mobilność ponad 1,6 mld euro. Aby sfinansować te wydatki bez nadmiernego zadłużenia, firma szuka oszczędności w tradycyjnych segmentach produkcji.

Kraków na krótkiej liście potencjalnych lokalizacji

Polski zakład MAN w Niepołomicach pod Krakowem od 2007 r. składa podwozia ciężarówek, a w ubiegłym roku rozpoczął montaż najnowszej generacji modeli TGX. Rozbudowana infrastruktura, wolne tereny inwestycyjne oraz sąsiedztwo dostawców stali i komponentów sprawiają, że fabryka nadaje się do przejęcia kolejnych procesów, w tym tłoczenia i lakierowania kabin.

Atutem Polski są również zachęty publiczne. Program Polska Strefa Inwestycji umożliwia zwolnienie z CIT nawet na 15 lat, a koszty tworzenia nowych miejsc pracy są częściowo refundowane przez lokalne samorządy. Do tego dochodzą fundusze unijne wspierające projekty niskoemisyjne, z których korzystają już inni producenci autobusów w Starachowicach, Wrocławiu i Słupsku. Łącznie może to obniżyć nakłady inwestycyjne MAN o kilkanaście procent w porównaniu z rozbudową zakładów w Bawarii.

Niepokój w zakładach niemieckich i stanowisko związków zawodowych

Niemieckie centrale firmy w Monachium, Norymberdze i Salzgitter zatrudniają łącznie ponad 18 tys. osób. Planowane przesunięcie produkcji mogłoby oznaczać redukcję około 2300 etatów poprzez naturalne odejścia i brak zastępowania osób odchodzących na emeryturę. Związek IG Metall domaga się gwarancji zatrudnienia do 2030 r. i ostrzega, że przenoszenie produkcji poza kraj grozi utratą kompetencji technicznych, zwłaszcza w obróbce ciężkiej stali i lakiernictwie.

Zarząd koncernu odpowiada, że kluczowe działy badawczo-rozwojowe oraz finalny montaż flagowych modeli pozostaną w Niemczech. Firma podkreśla, że strategie transformacji energetycznej wymagają przekwalifikowania załogi, a nie tylko prostego utrzymywania miejsc pracy. Rozmowy ze stroną społeczną mają się zakończyć przed końcem roku, tak aby ewentualna inwestycja w Krakowie mogła ruszyć w 2025 r.

Szerszy krajobraz europejskiego przemysłu ciężarowego

Relokacja produkcji do Europy Środkowo-Wschodniej wpisuje się w szerszy trend. Daimler Truck ulokował montaż baterii w Jaworze, Volvo Buses przenosi część operacji z Göteborga do Polski, a Iveco współpracuje ze słoweńską Grupą TPV przy zabudowach nadwozi. Niższe koszty, centralne położenie w łańcuchu dostaw i dostęp do wykwalifikowanych inżynierów sprawiają, że region staje się hubem produkcji pojazdów użytkowych.

Dla Polski oznacza to możliwość budowy kolejnych kompetencji w elektromobilności i automatyzacji. Dla Niemiec – konieczność zwiększania produktywności i przesuwania akcentu na działalność projektową oraz software. Decyzja MAN, oczekiwana w pierwszym kwartale 2024 r., pokaże, jak głęboko branża gotowa jest sięgnąć po instrumenty konkurencyjności, aby finansować zieloną transformację.