Chiński koncern motoryzacyjny musi wezwać do serwisu część popularnych hybryd plug-in Qin Plus DM-i, łącznie blisko 89 000 sztuk, ponieważ w wybranych egzemplarzach zestaw akumulatorów może nie dostarczać przewidzianej mocy, co uniemożliwia jazdę w trybie w pełni elektrycznym. To już kolejna korekta produkcyjna w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy; licząc wszystkie ogłoszone kampanie, firma zobowiązała się do naprawy około 210 000 aut.
Geneza problemu: niestabilna charakterystyka pakietów bateryjnych
Według komunikatu opublikowanego przez chiński urząd nadzoru rynku (SAMR) nieprawidłowości dotyczą wybranej partii akumulatorów wysokonapięciowych montowanych w hybrydowym układzie DM-i. W trakcie produkcji doszło do odchyłek w gęstości materiału katodowego, co w praktyce oznacza mniejszą zdolność do utrzymania wysokiego prądu rozładowania. W konsekwencji napęd elektryczny odbiera informację o zbyt niskim napięciu i automatycznie ogranicza moc lub wyłącza się całkowicie. W skrajnych przypadkach kierowca zostaje pozbawiony możliwości jazdy bezemisyjnej, a system przechodzi wyłącznie na silnik spalinowy.
Specjaliści z branży wskazują, że usterka nie wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo jazdy, lecz narusza kluczowy parametr reklamowany przez producenta – zasięg elektryczny sięgający 120 km (cykl NEDC). Nietrzymanie deklarowanych osiągów może rodzić roszczenia ze strony użytkowników oraz zainteresowanie organów regulacyjnych monitorujących homologowane dane eksploatacyjne.
Zakres akcji i procedura dla właścicieli
Akcja serwisowa obejmuje egzemplarze wyprodukowane między 10 marca a 30 września 2023 r. Poszczególne pojazdy zostaną zlokalizowane poprzez wewnętrzną bazę numerów VIN, a dealerzy mają obowiązek skontaktować się z nabywcami w ciągu 30 dni od publikacji decyzji organu kontrolnego. W przypadku potwierdzenia wadliwego pakietu przewidziana jest bezpłatna wymiana całego modułu wysokiego napięcia, łącznie z aktualizacją oprogramowania BMS.
Producent szacuje, że operacja potrwa około trzech godzin dla każdego samochodu. Aby ograniczyć niedogodności, autoryzowane stacje oferują transport zastępczy lub pokrycie kosztów wspólnego użytkowania samochodów w czasie serwisu. Firma deklaruje, że całość kosztów poniesie z własnych środków, a klienci nie utracą gwarancji na pozostałe podzespoły.
Historia poprzednich wycofań i benchmark z konkurencją
Obecne wezwanie nie jest odosobnione. W październiku 2023 r. koncern musiał skorygować 115 000 sztuk modeli Song, Han oraz Tang z powodu wadliwego mocowania złączy HV. W tym samym roku wykryto drobniejsze problemy z kalibracją systemu wspomagania hamowania w siedmiu tysiącach hybryd plug-in. Zsumowane działania windują liczbę samochodów objętych kampaniami do ponad 210 000.
Dla porównania General Motors musiał w 2021 r. wycofać około 140 000 egzemplarzy Chevroleta Bolt w związku z groźbą zapłonu, a Tesla w 2022 r. przywołała niemal 280 000 Modeli 3 i Y po wykryciu możliwych usterek kamery cofania. Widać więc, że skala działań chińskiego producenta mieści się w światowym trendzie, choć z uwagi na młody staż marki na rynkach poza Azją stała się głośnym sygnałem ostrzegawczym dla opinii publicznej.
Wpływ na sprzedaż oraz wyniki finansowe
Szybkie rozprzestrzenianie się informacji o kampaniach naprawczych zbiegło się z pierwszym od lat spadkiem miesięcznej sprzedaży firmy na rynku macierzystym. W październiku wolumen rejestracji skurczył się o 12% rok do roku, a zysk netto za trzeci kwartał osunął się o jedną trzecią. Analitycy wskazują dwa główne czynniki: rosnącą presję cenową w segmencie samochodów elektrycznych i kosztowne działania gwarancyjne.
Koszt pojedynczej wymiany pakietu baterii szacuje się na 800–1 200 dolarów, nie licząc robocizny. Przy blisko dziewięćdziesięciu tysiącach pojazdów oznacza to obciążenie rzędu co najmniej 70 milionów dolarów, co w modelu biznesowym opartym na niskiej marży stanowi istotne uszczuplenie kapitału operacyjnego. Mimo to agencje ratingowe uznają, że firma utrzyma płynność dzięki wysokiemu wskaźnikowi EBITDA oraz rozszerzaniu eksportu do Europy i Ameryki Południowej.
Konsekwencje dla całego segmentu pojazdów zelektryfikowanych
Sytuacja przypomina, że w erze transformacji transportu na napędy alternatywne największym wyzwaniem pozostaje kontrola jakości modułów bateryjnych. Zarówno organy państwowe, jak i klienci końcowi zaostrzają wymagania dotyczące przejrzystości łańcucha dostaw ogniw, a niedawne zalecenia Komisji Europejskiej w sprawie paszportu akumulatorowego stanowią zapowiedź jeszcze surowszych standardów.
Producenci inwestują w rozwiązania zwiększające identyfikowalność ogniw – od nanoszenia kodów QR na pojedynczych celach po cyfrowe bazy wspierane technologią blockchain. Równolegle pojawiają się inicjatywy certyfikacji dostawców surowców katodowych, co ma utrudnić rynkowi sprzedaż produktów niskiej jakości. Dla szybko rozwijających się marek brak rygoru w tych obszarach oznacza ryzyko kosztownych kampanii naprawczych, utraty zaufania i opóźnień ekspansji zagranicznej.